Powietrze było ciężkie i duszące. Burzliwe chmury zebrały się nad miastem i nie zapowiadały niczego dobrego.
W dzisiejszy sobotni błękit nieba nie był ani trochę widoczny, było tak, jakby ładna pogoda nie istniała, a blask jasno świecącego słońca pokazywał brak nadziei wokół.
Nagle zerwał się wiatr, a na ulicy zrobiło się jeszcze ciemniej. Siedziałem znów przy biurku i dla innych czynność ta jest już dosyć monotonna, mi bardzo się podobała. To, jak siedziałem i spoglądałem za okno było niezwykłe.
Burzowe chmury pomnożyły się, teraz byłem stuprocentowo pewny, że za kilka chwil rozpęta się prawdziwa burza.
Jakby nagły deszcz miał poprzedzać nieszczęście dziejące się gdzieś na świecie.
Jak na zawołanie usłyszałem grzmot pioruna, tuż po tym ujrzałem błysk na niebie i fala deszczu lunęła na miasto.
Siedząc przed oknem miałem bardzo dobry widok. Prócz ogrodu przed moim domem i płotu, który rozdziela teren posiadłości od chodnika, rozciągała się jezdnia, po której drugiej stronie stał dom, z którego sąsiadami nie zapoznałem się nigdy.
Drzwi tego domu otworzyły się nagle i z środka wybiegła męska postura o niebieskich włosach.
Chłopak ów domu przekroczył furtkę i pobiegł wzdłuż chodnika. W wejściu jego domu pojawiła się inna kobieca sylwetka i wyglądała, jakby coś za nim krzyczała.
Pomyślałem, że dopiero co rozpoczęta burza była gwałtowną ilustracją tego, co właśnie mogło stać się w domu naprzeciw.
CZYTASZ
𝙋𝘼𝙄𝙉𝙁𝙐𝙇 𝘽𝙀𝘼𝙐𝙏𝙔 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓
FanficSpojrzałem na niego dwa razy. Pierwszy był przypadkiem, a drugi sprawdzeniem, czy aby na pewno nie mam omamów sennych, halucynacji, czy to aby na pewno nie był uciekinier z nieba czy raju, gdyż nie potrafiłem uwierzyć, że ktoś tak piękny może być p...
