Życie i pragnienia są zdecydowanie zbyt podzielone.
Pewnego dnia chcemy, by czas przyspieszył, innego chcemy, by był wolniejszy, a jeszcze kiedy indziej chcemy, by najlepiej się zatrzymał.
Nie byłem pewien, co dokładnie czułem w tej chwili. Czas właśnie się zatrzymał i nie pragnąłem niczego innego, niż tego, by ktoś w tej chwili przewinął tą mało śmieszną komedię.
W klasie panowała cisza. Dzwoniła mi ona w uszach. Ja stałem na środku przed tablicą i nue wiedziałem, co robić.
Czułem na sobie wzrok każdej nieznanej mi osoby i całe szczęście, że potrafiłem spojrzeć im w oczy, gdyż jestem pewien, że czułbym się sto razy gorzej ze świadomością tego, z jakimi uczuciami ci ludzie wpatrują się we mnie.
Usłyszałem nerwowy śmiech kobiety, która przedstawiła się jako wychowawczyni klasy do której teraz należę.
Poprosiła mnie, bym się przedstawił.
— Nazywam się Park Jimin.
Nie zarejestrowałem nawet momentu, gdy te słowa opuściły moje usta.
Moją całą uwagę przykuły moje nieziemsko trzęsące się dłonie i nieprzyjemny skurcz w żołądku.
Stres.
Błękit okazał być się kłamstwem, gdyż nie uszcześliwiał mnie teraz ani trochę.
Kobieta nakazała mi usiąść w pustej ławce w rzędzie przy oknie, co też zrobiłem.
Wyjrzałem za okno, na jasno świecące słońce.
Czy nie powinien padać teraz deszcz?
Dlaczego słońce ujawnia się dopiero, gdy jest w pewnym stopniu źle?
Usłyszałem szepty. Warto dowiadywać się o sobie mowych rzeczy.
Podobno jestem dziwny.
CZYTASZ
𝙋𝘼𝙄𝙉𝙁𝙐𝙇 𝘽𝙀𝘼𝙐𝙏𝙔 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓
FanfictionSpojrzałem na niego dwa razy. Pierwszy był przypadkiem, a drugi sprawdzeniem, czy aby na pewno nie mam omamów sennych, halucynacji, czy to aby na pewno nie był uciekinier z nieba czy raju, gdyż nie potrafiłem uwierzyć, że ktoś tak piękny może być p...
