Było późne popołudnie, a zachodzące słońce oślepiało mnie.
Moje zmęczone stopy kierowały mnie w stronę mojego domu, lecz wiedziałem, że i one mają dosyć.
W tej dzielnicy, każdy domek jednorodzinny wyglądał identycznie, wszyscy mieli jasne ściany i jednolity dach. Lecz to ogród przed domem właśnie mówił najwięcej.
Idąc chodnikiem mój wzrok padał na ogrody innych, a było ich kilka.
Widziałem taki, co posiada wiele ładnych i kolorowych kwiatów, taki, gdzie są zabawki dla dziecka, taki, który jest zadbany, i taki, który zadbanym nie jest.
I przychodzi nagle ogród przed moim domem. Był zwyczajny. Po przejściu przez białą, niewysoką furtkę, jest chodniczek prowadzący na ganek, a po bokach jest trawa, wśród której rosną stokrotki, a także jedno pojedyncze drzewo znajdujące się w rogu posesji.
Było skromnie, lecz wystarczająco.
Przeszedłem przez furtkę i kierowałem się w stronę drzwi. Odwróciłem się gwałtownie, słysząc trzask drzwi, jak się okazało, domu naprzeciw.
Chłopak o niebieskich włosach wybiegł z terenu swojego mieszkania i rzucił się biegiem wzdłuż chodnika.
Ciekawiło mnie, kim był i jakie problemy może mieć. Chciałbym mu pomóc.
Przez chwilę ponownie pomyślałem, że chłopak z sąsiedztwa może być tą samą osobą, którą spotkałem z studiu tańca, jednak dlaczego tak sądziłem?
Jedyne, co ich łączyło, to kolor włosów.
I ewentualnie tajemniczość.
Chłopak z domu naprzeciw zniknął z mojego pola widzenia, chmury zasłoniły słońce, a wiatr zerwał się gwałtownie.
CZYTASZ
𝙋𝘼𝙄𝙉𝙁𝙐𝙇 𝘽𝙀𝘼𝙐𝙏𝙔 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓
FanfictionSpojrzałem na niego dwa razy. Pierwszy był przypadkiem, a drugi sprawdzeniem, czy aby na pewno nie mam omamów sennych, halucynacji, czy to aby na pewno nie był uciekinier z nieba czy raju, gdyż nie potrafiłem uwierzyć, że ktoś tak piękny może być p...
