Dzisiejszego sobotniego późnego popołudnia ja i Hoseok nie byliśmy w sali tanecznej jedyni, co było dla mnie czymś nowym. Nie byłem przyzwyczajony do obecności kogoś innego tutaj.
Ale z uśmiechem przywitałem Yeonjoo, która, jak mi się wydaje, była w o wiele lepszym humorze niż przy ostatnim naszym spotkaniu.
Na początku dziewczyna była trochę nieśmiała i nie wiem, czy to urok Hoseoka, ale z każdą chwilą w naszym towarzystwie, otwierała się ona coraz bardziej.
W tym momencie o ściany sali tacznej odbijały się kolorowe nuty muzyki, która sprawiała, że twarzy naszej trójki zaistniał uśmiech. Lustro z uwagą obserwowało nasze ruchy choreografii, które mimo, że nie były perfekcją, cieszyły nas najbardziej na świecie.
Hoseok tańczył z pasją, ale i także z pozytywizmem, który ślepo hipnotyzował mnie i Yeonjoo.
Nie starałem się, by kroki wykonywane przeze mnie były idealne - szczęście i chęć zabawy owiało mój umysł.
Czarne, krótkie włosy Yeonjoo, już dawno pozbawione zostały uciskającej je gumki, która utrzymywała kosmyki w kucyka - teraz jej włosy fruwały bezwiednie przy każdym tanecznym kroku, nieraz wpadając jej do oczu, jednak mimo to, nie przejmowała się tym.
Piosenka się skończyła, a w sali było słychać nasze dyszące oddechy, a kilka sekund później i śmiech.
Kochałem takie momenty.
Usiadłem na podłodze, chcąc odetchnąć. Yeonjoo chciała zrobić to samo, jednak równowaga ją zawiodła i chciała powalić ją na ziemię. Jednak Hoseok zareagował w porę, zjawiając się za dziewczyną i łapiąc jej ramiona, dzięki czemu ustała na nogach.
Scena niczym z filmu. Romantycznego.
Patrzyli w sobie oczy, a ja poczułem się niepewnie. Zadzwonił mój telefon, co wybudziło z transu pozostałą dwójkę. Sięgnąłem do kieszeni torby, leżącej nieopodal.
Widząc imię Taehyunga, uśmiechnąłem się pod nosem. Wstałem z podłogi, informując Hoseoka i Yeonjoo, że niebawem wrócę.
- Tak? - powiedziałem, będąc już poza salą taneczną. Kierowałem się w stronę wyjścia ze studia, chcąc odetchnąć powietrzem.
- Gdzie jesteś?
- W studio, a dlaczego pytasz? - odparłem.
Pchnąłem drzwi, wychodząc na zewnątrz. Odetchnąłem świeżym powietrzem późnego popołudnia.
Jednak zatrzymałem się w półkroku, zauważając chłopaka o niebieskich włosach, który nonszalancko opierał się o słup jednego ze znaków drogowych, trzymając telefon przy swoim uchu.
- Chciałem wiedzieć, gdzie mam cię szukać, ale sam się znalazłeś - uśmiechnął się na mój widok, wyłączając komórkę, którą po chwili schował w kieszeni swoich ciemnych spodni. - Widzę, że trening wymagający.
- Raczej wyczerpujący - poprawiłem go. - Jest z nami twoja siostra.
- A kłamczucha powiedziała, że idzie do koleżanki - westchnął rozbawiony.
- Czyżby miała co ukrywać?
- To ty z nią byłeś przez ostatnie dwie godziny, ty powinieneś wiedzieć.
- Ja tam nie wiem, jaka jest między wami relacja - podniosłem brwi, unosząc ręce w geście obrony.
- Jest chyba całkiem dobra. Stało się coś z nią?
- Nie wygląda, jakby coś się stało. Raczej, jakby była bardzo uszczęśliwiona. Wiesz, zanim wyszedłem odebrać, wyglądali jak główne postacie filmu romantycznego.
Taehyung westchnął, ale mimo wszystko, wyglądał na spokojnego. Jakby właśnie te westchnięcie było odetchnięciem ulgi na myśl, że jego siostra ma się dobrze.
- W takim razie pewnie nawet nie zauważą twojej dłuższej nieobecności. Idziesz ze mną na spacer.
Dlaczego moje serce ponownie zabiło mocnej?
a/n
a jednak żyję
nie będę, tak jak większość tutaj, mówić, że nie mam czasu na pisanie przez nAuKę I SzKoŁĘ, mi pisać zwyczajnie mi się nie chce. szkoła wysysa ze mnie wszelkie gramy energii i weny przy okazcji.
nie zamierzam także przepraszać za (chyba) tygodniową nieobecność, bo niczego nie obiecywałam.
moja nieregularność wraca.
CZYTASZ
𝙋𝘼𝙄𝙉𝙁𝙐𝙇 𝘽𝙀𝘼𝙐𝙏𝙔 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓
FanfictionSpojrzałem na niego dwa razy. Pierwszy był przypadkiem, a drugi sprawdzeniem, czy aby na pewno nie mam omamów sennych, halucynacji, czy to aby na pewno nie był uciekinier z nieba czy raju, gdyż nie potrafiłem uwierzyć, że ktoś tak piękny może być p...
