90《9 sierpnia》piątek

172 31 0
                                        

omg, jak cudownie by było zmieścić się idealnie w stu rozdziałach

***

Było już ciemno. Światła w całym domu było zgaszone, podobnie, jak w domu naprzeciw. 

Pozostali domownicy zapadli w głęboki sen. Ja zasnąć nie mogłem. 

Siedziałem na parapecie, z nogami na zewnątrz. Obserwowałem okolicę. Było tak spokojnie. Jakbym pozostał jedynym człowiekiem na świecie. 

Prędko i zwinnie zeskoczyłem na ziemię, na trawę w ogrodzie. Nie chciałem trwać tutaj tak bezczynnie. 

Rozpocząłem przechadzać się po okolicy, tak, jak niegdyś miałem to zwyczaj robić wraz z Taehyungiem. 

Który swoją drogą, wciąż nie daje o sobie znaku życia. Jakby i on nigdy nie istniał. 

Sierpniowe noce miały to do siebie, że były o wiele chłodniejsze od tych lipcowych. Przeszkadzało mi to niezmiernie, gdyż nie mogłem się poczuć już tak, jak podczas tamtych ciepłych nocy. 

Szedłem ulicą, wpatrując się w ciemne niebo pokryte równie ciemnymi chmurami, lecz szybko przeniosłem wzrok na kamienny bruk. 

Samoistnie przypomniał mi się mój sen, sprzed bardzo dawna. Padało. I nagle zjawił się Kim Taehyung, ochraniając mnie przed deszczem, trzymając nade mną parasolkę. Tuż po tym, wszystko się zaczęło. 

Ta noc była piękna. W tym ulicznym bruku ukryta była historia wielu z nas. Jakaś przyjaźń, miłość, nienawiść, pożegnanie. 

Przecież, jak wiele ludzi chodzi tymi samymi ścieżkami, co my. 

Wyjątkiem był Kim Taehyung, który szedł inną drogą, niż my wszyscy. 

𝙋𝘼𝙄𝙉𝙁𝙐𝙇 𝘽𝙀𝘼𝙐𝙏𝙔 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz