76《23 lipca》wtorek

176 33 3
                                        

   4   btw te cyferki to nwm po co, ale czy czytaliście poprzedni? w sensie, nie musicie                               odpowiadać, ale sprawdzcie


***

Nie wiem, czy niebo było błękitne, ale z pewnością jasno świeciło słońce. 

Nasz pokój hotelowy był umieszczony w takim miejscu, że wschodzące słońce idealnie padało na nasze okno, tym samym budząc nas. No, może nie nas, a tylko mnie, bo Taehyung wciąż spał, jak zabity. 

Było jedno łóżko. I wiedziałem, że chłopak zrobił tak specjalnie. Ale nie przeszkadzało mi to. Było w porządku. 

Nie patrząc na niego, wyczułem więc jego obecność obok mnie. Uśmiechnąłem się z ulgą. To jednak nie było snem. 

Delikatnie ściągnąłem z siebie lekką narzutę, gdyż w lecie kołdra nie była ani trochę potrzebna. 

Spojrzałem na Taehyunga. Dawno nie odczuwałem tej emocji, ale jego piękno niesamowicie w mnie uderzyło, zabolało. Leżał na boku, przodem skierowanym ku mnie. Również przekręciłem się z pleców na bok. 

Niebieskie włosy lśniły w promieniach słońca, nadając sobie blask morskiego błękitu. Skóra pozbawiona wszelkich kosmetyków wciąż miała się idealnie, miała ładny jasny odcień. Pełne usta, ułożone w naturalnym kształcie, nie były smutne, ani uśmiechnięte. 

Kim Taehyung był piękny i zdecydowanie powtarzam to zbyt wiele razy. 

Zaczął się przebudzać, mrugał powiekami. Spojrzał wprost na mnie, a jego ciemne zaspane oczy sprawiły, że zakochiwałem się jeszcze bardziej. 

 - Dzień dobry - szepnął, nie co zachrypniętym sennym głosem. 

 - Dzień dobry - uśmiechnąłem. On także.

Nasz poranek był uśmiechem, którego choćbym chciał, nie zapomnę. 

𝙋𝘼𝙄𝙉𝙁𝙐𝙇 𝘽𝙀𝘼𝙐𝙏𝙔 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz