4 btw te cyferki to nwm po co, ale czy czytaliście poprzedni? w sensie, nie musicie odpowiadać, ale sprawdzcie
***
Nie wiem, czy niebo było błękitne, ale z pewnością jasno świeciło słońce.
Nasz pokój hotelowy był umieszczony w takim miejscu, że wschodzące słońce idealnie padało na nasze okno, tym samym budząc nas. No, może nie nas, a tylko mnie, bo Taehyung wciąż spał, jak zabity.
Było jedno łóżko. I wiedziałem, że chłopak zrobił tak specjalnie. Ale nie przeszkadzało mi to. Było w porządku.
Nie patrząc na niego, wyczułem więc jego obecność obok mnie. Uśmiechnąłem się z ulgą. To jednak nie było snem.
Delikatnie ściągnąłem z siebie lekką narzutę, gdyż w lecie kołdra nie była ani trochę potrzebna.
Spojrzałem na Taehyunga. Dawno nie odczuwałem tej emocji, ale jego piękno niesamowicie w mnie uderzyło, zabolało. Leżał na boku, przodem skierowanym ku mnie. Również przekręciłem się z pleców na bok.
Niebieskie włosy lśniły w promieniach słońca, nadając sobie blask morskiego błękitu. Skóra pozbawiona wszelkich kosmetyków wciąż miała się idealnie, miała ładny jasny odcień. Pełne usta, ułożone w naturalnym kształcie, nie były smutne, ani uśmiechnięte.
Kim Taehyung był piękny i zdecydowanie powtarzam to zbyt wiele razy.
Zaczął się przebudzać, mrugał powiekami. Spojrzał wprost na mnie, a jego ciemne zaspane oczy sprawiły, że zakochiwałem się jeszcze bardziej.
- Dzień dobry - szepnął, nie co zachrypniętym sennym głosem.
- Dzień dobry - uśmiechnąłem. On także.
Nasz poranek był uśmiechem, którego choćbym chciał, nie zapomnę.
CZYTASZ
𝙋𝘼𝙄𝙉𝙁𝙐𝙇 𝘽𝙀𝘼𝙐𝙏𝙔 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓
FanfictionSpojrzałem na niego dwa razy. Pierwszy był przypadkiem, a drugi sprawdzeniem, czy aby na pewno nie mam omamów sennych, halucynacji, czy to aby na pewno nie był uciekinier z nieba czy raju, gdyż nie potrafiłem uwierzyć, że ktoś tak piękny może być p...
