39《11 maja》sobota

211 32 6
                                        

Razem z Hoseokiem skończyliśmy już na dzisiaj ćwiczenia w studiu tańca, chociaż te ćwiczenia wyglądały niezmiennie jak te, co zawsze - on tańczy, a ja się zachwycam. 
Wyszedłem właśnie z budynku, żegnając się z przyjacielem, który wracając do domu, poszedł w przeciwną do mojej stronę. 

 - Lubisz taniec? - usłyszałem, za sobą pytanie, choć chyba było to bardziej stwierdzenia. Zaśmiałem się.

 - Myślałem, że to oczywiste, wiedząc, że przychodzę tutaj co tydzień - odpowiedziałem, odwracając się do Taehyunga. Ten tylko się uśmiechnął - Jak to jest, że zawsze zjawiasz się tak niespodziewanie? 

 - Niespodziewanie jest tylko dla ciebie. Po prostu nie zwracasz na mnie uwagi.

 - Nieprawda - zaprzeczyłem od razu, chociaż chyba nie powinienem.

 - Tak? - uniósł brwi - Ah, to dlatego czuję się cały czas obserwowany, znalazłem sprawcę - powiedział, a ja tylko posłałem mu wymuszony uśmiech. 

Odwróciłem się, chcąc iść do domu. Taehyung tylko dorównał mojemu krokowi, by chwilę później iść ze mną ramię w ramię. 

 - Dlaczego tak właściwie zostawiłeś mi swój numer telefonu? - zapytałem, nie obdarowując go swoim spojrzeniem; patrząc przed siebie i na to, jak po woli robi się ciemno. 

 - Bo chciałem.

 - Odpowiedź na poziomie przedszkolaka.

 - A czy ja ci wyglądam na poetę?

 - Tak szczerze? - posłałem mu pytające spojrzenie - Tak.

Taehyung tylko w rozbawieniu wywrócił oczami. 

Słońce już zaszło, lecz wokół nas nie było jeszcze całkowicie ciemno. Niebo robiło się ciemniejsze, lecz wciąż było widno. Powietrze było coraz chłodniejsze i przyjemniej się nim oddychało. 

 - Chciałem, abyś powiadomił mnie, czy wszystko w porządku - dodał.

 - W takim razie mogłeś zostawić trochę dłuższą wiadomość. Coś w stylu napisz, czy wszystko okej. Nie wszystkiego się domyślam. 

 - Tak? A myślałem, że rozumiemy się bez słów - odparł, a z tonu jego głosu wywnioskowałem, że się uśmiecha.  Czyli był świadom wszystkich spojrzeń i tajemniczych uśmiechów. 

Kochałem takie chwile. Chciałem, by było tak zawsze. Tak beztrosko iść przez miasto, chłodny, wieczorem. 

Odetchnąłem. Aż chciałbym skłamać, że mieszkam trochę dalej tylko po to, by iść razem z nim odrobinę dłużej. 

Ale Taehyung już wiedział, gdzie mieszkam, więc kłamstwo byłoby bezsensowne. 



a/n
uważajcie na painful beauty, bo jeszcze przedawkujecie 

𝙋𝘼𝙄𝙉𝙁𝙐𝙇 𝘽𝙀𝘼𝙐𝙏𝙔 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz