Był ostatni tydzień szkoły.
Z dwudziestu ośmiu osób w klasie, zostało siedem. Większość z nas zrobiło sobie już po prostu wakacje i całkowicie to rozumiem. Kto w te ciepłe czerwcowe dni chciałby siedzieć na lekcjach.
Zadzwonił dzwonek. Wyszedłem na korytarz. Dla mnie to było zawsze niesamowite uczucie. W takie dni, kiedy wychodzi się na przerwę, na korytarzu są pustki. Gdzieniegdzie tylko szwędają się pojedyncze dusze.
Razem z pozostałymi sześcioma osobami, usiedliśmy przed kolejną salą i zawisieliśmy na telefonach. Normalne.
Przeglądając internet, ekran zawiesił się na sekundę, po czym zobaczyłem przychodzące połączenie. Z uśmiechem odebrałem.
- Tak? - odezwałem się pierwszy.
- Może pora na to, by grzeczny Jimin złamał w końcu zasady i uciekł z lekcji? - usłyszałem jego głos. I słysząc go, poczułem, że wszystko, co mówi, jest racją.
- Co? Co ty znowu wymyśliłeś, Taehyung - westchnąłem bezradnie.
- Czy fakt, że jestem przed szkołą cię przekonuje?
- Nie bardzo - fuknąłem. Co mu przyszło do głowy, by zjawić się pod budynkiem. Ludzie będą mówić, w końcu był to Kim Taehyung.
- Niech grzeczny Jimin złamie zasady. To żaden grzech.
- Jestem niewierzący.
- Co z tego? Nie bój się i chociaż raz się zbuntuj.
- Byłoby bardziej ekscytująco, gdyby był środek semestru, a nie jego koniec, przy którym nie dostanę żadnych konsekwencji za ucieczkę.
- Wiem, wiem. Kiedyś w takim razie zmuszę cię do wagarów w klasie maturalnej. A najlepiej to cię porwę na kilka dni tuż przed ważnymi egzaminami.
- Brzmi świetnie - mruknąłem z lekkim uśmiechem. Podniosłem się z podłogi szkolnego korytarza, by później bez zbędnego stresu skierować się w stronę wyjścia szkoły.
Przerwałem połączenie, by chwilę później ujrzeć śliczny uśmiech chłopaka. Jego włosy w słońcu lśniły piękną barwą żywego błękitu, tego podobnego do dzisiejszego nieba. Jego oczy przepełnione były tajemniczością, ale też i pozytywizmem, który potrafił wmówić mi, że nawet przy najbardziej beznadziejnej sytuacji będzie w porządku.
Jego dłoń złapała tę moją. Wciąż się nie przyzwyczaiłem i się tego nawet bałem.
CZYTASZ
𝙋𝘼𝙄𝙉𝙁𝙐𝙇 𝘽𝙀𝘼𝙐𝙏𝙔 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓
FanfictionSpojrzałem na niego dwa razy. Pierwszy był przypadkiem, a drugi sprawdzeniem, czy aby na pewno nie mam omamów sennych, halucynacji, czy to aby na pewno nie był uciekinier z nieba czy raju, gdyż nie potrafiłem uwierzyć, że ktoś tak piękny może być p...
