62《24 czerwca》wtorek

182 34 2
                                        

Był ostatni tydzień szkoły. 

Z dwudziestu ośmiu osób w klasie, zostało siedem. Większość z nas zrobiło sobie już po prostu wakacje i całkowicie to rozumiem. Kto w te ciepłe czerwcowe dni chciałby siedzieć na lekcjach. 

Zadzwonił dzwonek. Wyszedłem na korytarz. Dla mnie to było zawsze niesamowite uczucie. W takie dni, kiedy wychodzi się na przerwę, na korytarzu są pustki. Gdzieniegdzie tylko szwędają się pojedyncze dusze. 

Razem z pozostałymi sześcioma osobami, usiedliśmy przed kolejną salą i zawisieliśmy na telefonach. Normalne. 

Przeglądając internet, ekran zawiesił się na sekundę, po czym zobaczyłem przychodzące połączenie. Z uśmiechem odebrałem.

 - Tak? - odezwałem się pierwszy.

 - Może pora na to, by grzeczny Jimin złamał w końcu zasady i uciekł z lekcji? - usłyszałem jego głos. I słysząc go, poczułem, że wszystko, co mówi, jest racją.

 - Co? Co ty znowu wymyśliłeś, Taehyung - westchnąłem bezradnie. 

 - Czy fakt, że jestem przed szkołą cię przekonuje? 

 - Nie bardzo - fuknąłem. Co mu przyszło do głowy, by zjawić się pod budynkiem. Ludzie będą mówić, w końcu był to Kim Taehyung. 

 - Niech grzeczny Jimin złamie zasady. To żaden grzech. 

 - Jestem niewierzący.

 - Co z tego? Nie bój się i chociaż raz się zbuntuj. 

 - Byłoby bardziej ekscytująco, gdyby był środek semestru, a nie jego koniec, przy którym nie dostanę żadnych konsekwencji za ucieczkę. 

 - Wiem, wiem. Kiedyś w takim razie zmuszę cię do wagarów w klasie maturalnej. A najlepiej to cię porwę na kilka dni tuż przed ważnymi egzaminami. 

 - Brzmi świetnie - mruknąłem z lekkim uśmiechem. Podniosłem się z podłogi szkolnego korytarza, by później bez zbędnego stresu skierować się w stronę wyjścia szkoły. 

Przerwałem połączenie, by chwilę później ujrzeć śliczny uśmiech chłopaka. Jego włosy w słońcu lśniły piękną barwą żywego błękitu, tego podobnego do dzisiejszego nieba. Jego oczy przepełnione były tajemniczością, ale też i pozytywizmem, który potrafił wmówić mi, że nawet przy najbardziej beznadziejnej sytuacji będzie w porządku. 

Jego dłoń złapała tę moją. Wciąż się nie przyzwyczaiłem i się tego nawet bałem. 

𝙋𝘼𝙄𝙉𝙁𝙐𝙇 𝘽𝙀𝘼𝙐𝙏𝙔 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz