Nie byłem pewien, która była godzina, kiedy obudziłem się. Jedyne, co potrafiłem stwierdzić, to to, iż jest ciemno, czyli idąc drogą dedukcji, jest noc, bądź też wczesny ranek.
Nie wiem, co dokładnie mnie zbudziło. Może było to otwieranie mojego okna, może też obecność drugiej osoby w moim pokoju. Może uginający się materac obok mnie.
Otworzyłem sennie oczy i ujrzałem Taehyunga, który jak gdyby nigdy nic, wszedł sobie do mojego domu przez okno i gdybym go nie znał, pomyślałbym, że jest mordercą, złodziejem, porywaczem i gwałcicielem w jednym.
Ale to Taehyung, a te zachowanie leżało w jego naturze.
- Gdzie zginąłeś na te kilkanaście dni? - zapytałem, po czym ziewnąłem.
- Ginąłem wszędzie - odpowiedział słowami dla siebie typowymi, na co tylko się uśmiechnąłem - Jeśli mi ufasz, to pozwól, że spełnię twoje marzenia.
Jego słowa, niezwykle tajemnicze i poetyckie, sprawiły, że naiwnie chciałem zrobić cokolwiek on powie.
Podniosłem się do siadu i uświadomiłem sobie, że to jednak nie sen.
- Spakuj jakąś torbę w ciuchy i jakiekolwiek inne potrzebne rzeczy. I dokumenty.
- Słucham? - uniosłem swoje brwi.
- Błagam, zaufaj mi - poprosił bezradnie.
A ja co zrobiłem?
Naiwnie mu zaufałem, wiedząc, że będzie dobrze.
Spakowałem jakieś rzeczy do pierwszej lepszej torby sportowej, wcisnąłem tam kosmetyki i wszelakie dokumenty, jakie posiadałem, bo Taehyung nie sprecyzował, co może być potrzebne.
Byłem wciąż zaspany, nie myślałem trzeźwo, ale nie przejmowałem się tym kompletnie.
a/n
gdybym się postarała, byłabym w stanie skończyć painful beauty dzisiaj, ale nie przesadzajmy. jestem leniwa.
CZYTASZ
𝙋𝘼𝙄𝙉𝙁𝙐𝙇 𝘽𝙀𝘼𝙐𝙏𝙔 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓
FanfictionSpojrzałem na niego dwa razy. Pierwszy był przypadkiem, a drugi sprawdzeniem, czy aby na pewno nie mam omamów sennych, halucynacji, czy to aby na pewno nie był uciekinier z nieba czy raju, gdyż nie potrafiłem uwierzyć, że ktoś tak piękny może być p...
