85《28 lipca》niedziela

170 32 1
                                        

   13   czy czytałaś poprzedni blablabla, wiem, że to denerwujące, ale chcę przypilnować, by każdy, kto czyta na bieżąco, przeczytał wszystko i niczego nie omijał


***

Nigdy nie lubiłem powrotów. 

Stojąc na stacji, z pewnego miejsca było widać morze. Piękne, niebieskie, jako jedynie łączące się z niebem. 

 - Gdzieś tam jest Japonia - powiedziałem, wskazując na linię widnokręgu. - Niby tak daleko, a tak blisko. Całkowicie inny świat.

 - Chciałbyś tam kiedyś polecieć? 

 - Boję się odpowiedzieć tak, bo pewnego dnia jeszcze obudzisz mnie w nocy, wręczając mi bilet na samolot. - zaśmiałem się lekko, co Taehyung powtórzył. 

Wsiedliśmy do pociągu, który niebawem miał odjechać. Dzisiaj było to spokojne, bez żadnych biegów przez spóźnienia, tak, jak tydzień temu.

 - Boże, matka mnie zabije, jak wrócę do domu - jęknąłem przeraźliwie, siadając na jednym z miejsc w wagonie. 

 - Nie przejmuj się. Wciąż będę blisko, jakby chciała ci dać szlaban. - uśmiechnął się.

 - Umiesz pocieszać. - stwierdziłem sarkastycznie.

 - Ja, jak nikt inny.

Pojazd ruszył. Obraz za oknem powoli się zmieniał, by po chwili zmiany w krajobrazie trwały sekundy. 

Właśnie odjeżdżaliśmy z miejsca naszej ucieczki do miejsca miliona rutyn i nudnego życia bez jakichkolwiek przygód. 

Taehyung złapał mnie za dłoń. Ostatnio było to chyba jednym z jego ulubionym zajęć. Uścisnąłem równie mocno i jego rękę. 

Ogarnął mnie strach, że chłopak może zniknąć. Że może okazać się być tylko jednym ze snów, niespełnionych marzeń. 

Obawy tej pozbawił pocałunek Taehyunga w mój policzek. 


a/n
nie wierzę w to, że przez cały weekend napisała z 13 rozdziałów i wciąż piszę

𝙋𝘼𝙄𝙉𝙁𝙐𝙇 𝘽𝙀𝘼𝙐𝙏𝙔 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz