13《02 kwietnia》wtorek

326 36 1
                                        

Chłodniejsze powietrze owiało moją twarz. Samoistnie odetchnąłem.

Znalazłem się na podziemniej stacji metra, gdzie o tak późnej godzinie, jak ta, plątało się niewielu ludzi.
Sprawdziłem godzinę przyjazdu, nie musiałem czekać zbyt długo.

Stanąłem w miejscu i zacząłem oczekiwać, cicho obserwując ludzi wokół.

Tyle osób, tyle osobnych historii.
Niedaleko stała kobieta z zmęczonym wyrazem twarzy, wracała zapewne z pracy do domu. Szła nastolatka, wyglądała, jakby nigdzie się nie spieszyła, jej chód był wolny, a w ręku trzymała napój w puszce, który co chwilę popiajała. Była tu również para trzymająca się za rękę, dziewczyna trzymała w dłoni kwiatka, a chłopak z uśmiechem patrzył na nią - możliwe, że wracali z randki.

Westchnąłem.

Mój wzrok zatrzymał się na stacji po drugiej stronie torów. Chcąc nie chcąc trafiłem spojrzeniem na znajomą twarz o pięknych oczach i niesamowitych niebieskich włosach, a mój umysł rozpoznał w chłopaku osobę z studia tańca.

Był ubrany jak ktoś normalny, zwykły. Było w nim tyle normalności, że samo to sprawiało wrażenie nienormalnego.

Był perfekcyjny w swojej normalności.

Między nami nie było słów - jedynie para torów kolejowych, lecz mimo to nawiązaliśmy jakąś interakcję.
Patrzyliśmy wprost na siebie, w oczy.
Jego obojętność zabolała mnie tak bardzo, jak jego piękno. Jego puste spojrzenie nie wyrażało nic.

Usłyszałem grzmot pioruna z zewnątrz.

Chwilę później chłopak uśmiechnął się lekko w moim kierunku, lecz nie odkryłem w tym uśmiechu ani grama szczęścia.

Na jego stacji nagle pojawiło się metro, a ono samo odjechało tak szybko, jak się zjawiło.

Chłopak o niebieskich włosach zniknął, a po jego uczuciach pozostała jedynie ilustracja gwałtownej i niezapowiedzianej burzy.

𝙋𝘼𝙄𝙉𝙁𝙐𝙇 𝘽𝙀𝘼𝙐𝙏𝙔 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz