Chłodniejsze powietrze owiało moją twarz. Samoistnie odetchnąłem.
Znalazłem się na podziemniej stacji metra, gdzie o tak późnej godzinie, jak ta, plątało się niewielu ludzi.
Sprawdziłem godzinę przyjazdu, nie musiałem czekać zbyt długo.
Stanąłem w miejscu i zacząłem oczekiwać, cicho obserwując ludzi wokół.
Tyle osób, tyle osobnych historii.
Niedaleko stała kobieta z zmęczonym wyrazem twarzy, wracała zapewne z pracy do domu. Szła nastolatka, wyglądała, jakby nigdzie się nie spieszyła, jej chód był wolny, a w ręku trzymała napój w puszce, który co chwilę popiajała. Była tu również para trzymająca się za rękę, dziewczyna trzymała w dłoni kwiatka, a chłopak z uśmiechem patrzył na nią - możliwe, że wracali z randki.
Westchnąłem.
Mój wzrok zatrzymał się na stacji po drugiej stronie torów. Chcąc nie chcąc trafiłem spojrzeniem na znajomą twarz o pięknych oczach i niesamowitych niebieskich włosach, a mój umysł rozpoznał w chłopaku osobę z studia tańca.
Był ubrany jak ktoś normalny, zwykły. Było w nim tyle normalności, że samo to sprawiało wrażenie nienormalnego.
Był perfekcyjny w swojej normalności.
Między nami nie było słów - jedynie para torów kolejowych, lecz mimo to nawiązaliśmy jakąś interakcję.
Patrzyliśmy wprost na siebie, w oczy.
Jego obojętność zabolała mnie tak bardzo, jak jego piękno. Jego puste spojrzenie nie wyrażało nic.
Usłyszałem grzmot pioruna z zewnątrz.
Chwilę później chłopak uśmiechnął się lekko w moim kierunku, lecz nie odkryłem w tym uśmiechu ani grama szczęścia.
Na jego stacji nagle pojawiło się metro, a ono samo odjechało tak szybko, jak się zjawiło.
Chłopak o niebieskich włosach zniknął, a po jego uczuciach pozostała jedynie ilustracja gwałtownej i niezapowiedzianej burzy.
CZYTASZ
𝙋𝘼𝙄𝙉𝙁𝙐𝙇 𝘽𝙀𝘼𝙐𝙏𝙔 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓
FanfictionSpojrzałem na niego dwa razy. Pierwszy był przypadkiem, a drugi sprawdzeniem, czy aby na pewno nie mam omamów sennych, halucynacji, czy to aby na pewno nie był uciekinier z nieba czy raju, gdyż nie potrafiłem uwierzyć, że ktoś tak piękny może być p...
