87. Odur

23 3 0
                                    

Kolejny dzień nie zpowiadał się najlepiej. Ogulnie od rana miałam jakieś bardźo złe pszeczucie.. Nie wiem dlaczego ale poprostu tak miałam.. Wstałam jako pierwsza z wszystkich wypiłam szybko kawę i zostawiłam małą notke pod namiotem kylo. Zrozumie.. Pomyślałam idąc w stronę akademi moje kroki nagle z każdym kolejnym  wydawały się bardziej głuche nie wiem czemu ale zakręciło mi się w głowie i opadłam na kolana. Chwilę potem obudźiłam się w jakimś dziwnym miejscu był to nie wielki rowalony w połowie dom.. Na jego środku stało łużko. Jednak wyglodąlo to tak jakby ktoś w nim spał zakryty po samą głowę kołdrą. Nie wiele myśląc podeszłam do posłania i jednym mocniejszym ruchem zerwałam miękki materiał. Nagle do moich nosdrzy wpadł niesamowity odur starego zgniłego mięsa. Momentalnie zebrało mi się na wymioty jednak to co pszykułi moją uwagę bardziej to mała postura i tak dobrze znane mi oczy i rysy twarzy.. To Diana.. Ktura  nie żyje a jej ciało rozkłada się w takich warunkach. Miałam ochotę żucić się na ciało i płakać ale ten swąd zdąrzył dać o sobie znać i Momentalnie  zwymiotowałam na podłoge .. Nagle moje oczy się zamgliły i nic nie widziałam po chwili doszedł mnie kobiecy głos
- proszę pani proszę wstać
- halo słyszy mnie pani?
- proszę otworzyć oczy.
- co?
- co się dzieje?..
Mrukłam zachrypiałym głosem otwierając  oczy kture monetalnie oślepił jakiś reflektor
- Gdzie ja jestem..?
Jękłam zmęczonym głosem
- jest pani na oddziale w szpitalu miała pani wypadek
- co? Jaki wypadek?

Czy to tylko dym papierosów Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz