XXX

500 22 7
                                    

Obudziłam się z bardzo mocnym bólem głowy. Jednak nie leżałam już na zimnej, kamiennej posadzce, a przykryta ciepłą, śnieżnobiałą pościelą w skrzydle szpitalnym.

Wokół mnie nikogo nie było. Na stoliku obok leżała szklanka wody. Postanowiłam się jej napić. Był to dobry pomysł, bo od razu lekko się ożywiłam.

W tej chwili do sali weszła pielęgniarka. Gdy mnie tylko zobaczyła to podeszła i wyjęła z szuflady notes.

- Witaj kochaniutka. - Rzuciła przewracając kartkę. Zanotowała coś po czym spojrzała na mnie. - Jak się czujesz?

- Dobrze, ale strasznie boli mnie głowa. - Powiedziałam wygodniej się układając na materacu. Kobieta znów zaczęła pisać.

- Spotkałaś wcześniej takie bóle?

- Tak. Bóle głowy, zawroty, duszności i niechęć do wszystkiego było codziennością. - Rzekłam dość niepewne. Nie pamiętałam nic co działo się po krótkiej rozmowie z Suzie.

- To na razie tyle ode mnie. Spodziewaj się wizyty Dumbledore'a za jakiś czas. - Powiedziała kobieta i odeszła od mojego łóżka.

***

Minęła godzina, może dwie, a dyrektor nadal się nie zjawiał. Nie wyczekiwałam jakoś specjalnie jego wizyty, ale ciekawiło mnie co chce mi powiedzieć.

Nagle zobaczyłam jak do pomieszczenia wchodzi puchon. Na mój widok uśmiechnął się i szybko do mnie podszedł. Oboje się przytuliłiśmy.

- Chciałabym porozmawiać. - Powiedziałam na wstępie. Nie mogłam dłużej odwlekać tej rozmowy. Chłopak widocznie się zdziwił, ale skinął głową. - Już kiedyś usłyszałeś ode mnie, że mi się podobasz i było to powiedziane nieświadomie. Teraz jednak sądzę, że coś do ciebie czuję, podobasz mi się Lucas.

Chwilę siedzieliśmy w ciszy. Serce waliło mi jak oszalałe, czułam jak rumienię się, a moje ręce zalane są potem. Widziałam po twarzy puchona, że nie wie co ma odpowiedzieć.

- Ja... Nie wiem co powiedzieć. - Rzucił. Wiedziałam, że tak będzie, ale teraz czułam się jeszcze gorzej, bo bałam się co zaraz odpowie. - Ja już kogoś mam...

- Naprawdę? - Powiedziałam z niedowierzaniem. Serce mi się zatrzymało na chwilę, ale po chwili wróciłam do żywych. - Szczęścia. - Uśmiechnęłam się sztucznie. Wcale się nie cieszyłam. Pewnie chodziło o Allison. Nie żebym jej nie lubiła, ale zauważyłam, że ona ma wszystko czego chce. - Allison?

- Nie. - Odpowiedział, a ja dość bardzo się zdziwiłam. Zmarszczyłam brwi, a ten westchnął. - To Cole...

- Cole? - Zapytałam z jeszcze większym niedowierzaniem niż wcześniej. O ile wiedziałam o rudzielcu to nie spodziewałbym się tego po tak przystojnym Lucasie. Dużo dziewczyn wzdychało do niego gdy przechodził korytarzami.

- Tak. - Rzucił lekko skołowany. Wcale mu się nie dziwiłam. Nie był to temat codzienny i nie z każdym można o tym rozmawiać. - Będziemy jeszcze utrzymywać kontakt?

- Tak. Czemu miałabym go zerwać? Aktualnie mam tylko was.

Pytanie zadane przez chłopaka z jednej strony nie miało sensu, a z drugiej było całkiem jasne. Oczywiście nie chciałam ich stracić, bo raczej trudno będzie odzyskać Laurę, a na niej zależy mi bardzo. Nie wiem jeszcze co z Blaisem, ale coś wymyślę.

Miłość nie zna granic |Draco Malfoy| PRZERWANEWhere stories live. Discover now