Rozdział 67

4K 268 19
                                        


Perspektywa Harrego...

-Bo ja cię nadal kocham- powiedziałem cicho patrząc na nią

Nie odpowiedziała tylko tępo wpatrywała się w ścianę za mną

-Powiesz coś?- zapytałem po chwili ciszy

-A co chcesz usłyszeć?- zapytała  patrząc na mnie

-Że też mnie kochasz- powiedziałem z nadzieją

-Jak mam ci to powiedzieć po tym wszystkim?- zapytała z wyrzutem- Już próbowaliśmy dwa razy i....

-Ale zawsze do siebie wracamy- przerwałem jej- Nigdy nie przestałem i nie przestane cię kochać

-Masz teraz Alex- prychnęła

-Ona się nie liczy

-To czemu z nią nie zerwiesz?- zapytała

-Zerwę z nią obiecuję i już nigdy nie wpakuję się w to gówno

-Jeszcze kilka tygodni mówiłeś, że się zakochałeś- zaśmiała się nerwowo, a ja przypomniałem sobie tamten wieczór

-Alice?- zapytałem jakby sam siebie, widząc dziewczynę przed drzwiami

-Powiedz, że to nie prawda- warknęła wchodząc do mieszkania i rzucając gazetę na szklany stół

-To prawda- powiedziałem biorąc gazetę i patrząc na okładkę

-Czemu?- zapytała jakby z żalem

-A czemu nie?- zaśmiałem się nerwowo

-Nie musisz robić, tego co ci każe ten psychol- prychnęła chodząc po pokoju

Dobrze wiedziałem, że mówiła o moim menadżerze

-Ale ja nie robię tego dlatego, że on mi kazał- skłamałem, nawet nie wiem dlaczego

-C-co?- zająkała się- Jak to?

-Spotykam się z Alex już od dłuższego czas- brnąłem dalej w kłamstwo, powtarzając sobie w głowie, że to tylko i wyłącznie dla jej dobra

-Nie wierze ci- zaśmiała się nerwowo- Nie mógłbyś mi tego zrobić- spojrzała na mnie- Prawda?

-Przepraszam- spojrzałem na nią obojętnie, ale w środku naprawdę płakałem- Zakochałem się

-Ale, ona....

-Wiem- przerwałem jej- Ale sama mówiłaś, że związek nie był nam pisany- wzruszyłem ramionami

Po jej policzku spłynęła pojedyncza łza, które za wszelką cenę chciała zatrzymać........

-To był największy błąd mojego życia- powiedziałem ujmując jej dłoń, której o dziwo nie wyrwała- Kocham cię

-Sama nie wiem- powiedziała zmieszana- Co powiedzą inni?

-W dupie mam innych- pocałowałem wierzch jej dłoni- Ty jesteś najważniejsza, zapomnij o nich, tylko my się liczymy

Po jej policzku spłynęła pojedyncza łza

-Naprawdę cię kocham, Alice- powiedziałem- Czy chcesz być......

-Dobrze, spróbujmy- przerwała mi......




Aaaaaa jakie to słodkie ;))))

Same Old Love /H.S.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz