Perspektywa Alice...
-Dla ciebie- usłyszałam
-Harry- upomniałam go- Myślałam, że mamy to już za sobą- powiedziałam patrząc w talerz
-Ale ja nie chce mieć tego za sobą- powiedział wstając
-Co robisz?- zapytałam patrząc na bruneta
-Alice ja nadal cię kocham- powiedział kucając przy mnie- I wiem, że ty mnie też kochasz
-Harry- spojrzałam na niego błagalnie
-Pamiętasz wczorajszą sytuację w windzie?- zapytał, na co przytaknęłam głową- Nie zaprzeczysz, że nie chciałaś tego pocałunku- powiedział, a ja się nie odezwałam, ani słowem
-Już tyle razy próbowaliśmy- powiedziałam po chwili- Ja już nie mam siły.......ja już nie chce
-Alice....
-Harry- przerwałam mu- To już nie ma sensu, ja już nie jestem w stanie ci zaufać
-Tamtego wieczoru- zaczął- To Alex mnie czymś ogłuszyła, dowiedziała się o ślubie- próbował się usprawiedliwić- Uwierz mi, że już miałem wychodzić
-Wierze ci, ale...
-Ale?- zapytał
-Już nigdy nie będziemy razem
-Czemu?
-Bo to nie ma sensu, zawsze będzie jakaś przeszkoda- powiedziałam, a moje oczy się zeszkliły
Nie, Alice ogarnij się, nie płacz
-Mogę zostać?- zapytał, po chwili patrząc na moje ręce, które trzymał
-Po co?- zapytałam
-Chce spędzić z tobą trochę czasu- odpowiedział- Obejrzymy jakiś film, powygłupiamy się
-Jeśli chcesz
-Pamiętasz, jak kiedyś, jak jeszcze nie byliśmy parą dostałaś takie dużego misia od mojej fanki
-Pamiętam- zaśmiałam się
-To miał być mój miś?- wydął wargę
-Ale dała mi go, bo uważała, że jestem fajniejsza- zaśmiała się
-I miała rację- powiedział uśmiechając się do mnie....
FRENDZONE xd
KOMENTUJCIE, PROSZĘ ;((((
PISZCIE CO MYŚLICIE ;P
CZYTASZ
Same Old Love /H.S.
FanfictionCześć nazywam się Alice Maliker i mam 17 lat. Mieszkam w New Yorku i tutaj uczęszczam do liceum. Wcześniej mieszkałam w Londynie gdzie poznałam przystojnego i sławnego Harrego Styles. Pokochałam go, a on mnie, lecz teraz ja jestem tu a on pewnie gra...
