Otworzyłam oczy, po usłyszeniu strzału we śnie i rozejrzałam się. Leżałam goła przytulona do Vin'a gdy usłyszałam melodyjkę z doły, która oznaczała, że ktoś dzwonił. Popatrzyłam na dekoder, który wskazywał kilka minut po 2. Wstałam bezszelestnie i zbiegłam na dół zakładając na siebie jeszcze bieliznę. Zaspana dopadłam do telefonu i oślepiła mnie jego jasność.
-Halo? - zapytałam kiedy zobaczyłam uśmiechniętą twarz Cat.
-Shelia, musisz nam pomóc - powiedziała bełkocząc, a ja szybko zaczęłam zakładać na siebie ubrania z wczoraj, które były rozwalone po całej kuchni.
-Co się stało Ariana? - zapytałam zapinając w pośpiechu guziki, oczywiście pomyliłam się w zapinaniu, więc musiałam jeszcze raz odpiąć i zapiąć na nowo.
-Jesteśmy na komisariacie - powiedziała i się zaśmiała. - Musisz zapłacić za nas kaucję - tym razem szepnęła, ale chwilę potem zaśmiała się głośno.
-Podaj mi nazwę komisariatu - powiedziałam i chciałam wpisać ją w nawigację, ale jak usłyszałam tą nazwę, nie musiałam. Bardzo dobrze znałam ten komisariat.
-Będę za 40 minut - powiedziałam i rozłączyłam się. Złapałam za długopis i nabazgrałam na kartce, że pojechałam po tych debili. Sami będą się jutro, yyy właściwie to dzisiaj tłumaczyć, że zabierałam ich z policji. Zabrałam torebkę i nałożyłam na nogi szybko reeboki.
Zbiegłam do garażu i najpierw musiałam wyjechać z garażu Ferrari, żeby dostać się do jakiegoś większego bardziej pojemnego samochodu, nigdzie nie widziałam Audi czyli nim pojechali, westchnęłam lekko, ale kiedy wyjechałam Romą wróciłam do garażu po Citroenem Spacetourer i ruszyłam po tych głąbów, wcześniej oczywiście parkując Romę w głąb garażu.
Ruszyłam ogromnym samochodem, którym dziwnie mi się jechało i też na pewno miał mniejszą moc niż Jaguar, którym jeżdżę na codzień. Tak jak powiedziałam, tak zrobiłam. Na komisariacie byłam minutę przed czasem i podeszłam do tak zwanej "recepcji" gdzie policjantki robiły lody policjantom.
-Dobry wieczór - powiedziałam, a policjant obleśnie uśmiechnął się w moją stronę. - Przyszłam zapłacić kaucję za imprezowiczów - powiedziałam uśmiechając się.
-2100 dolarów - powiedział, a mi oczy wyszły na wierzch. - Możesz księżniczko zapłacić w naturze - powiedział i spojrzał na łóżko, które było za nim.
-Można kartą? - zapytałam.
-Oczywiście - powiedział lecz trochę spochmurniał, że nie zgodziłam się, ale bez protestów wyjął terminal, a ja przyłożyłam kartę i wpisałam pin. I świzdu gwizdu dużo pieniędzy poszło w pizdu.
Po chwili usłyszałam jak rozbawiona Cat rzuca mi się na szyję i przytula.
-Wiedziałam, że po nas przyjedziesz - powiedziała uradowana i pocałowała mój policzek śliniąc go.
Posłałam wszystkim zły wyraz twarzy i kazałam się pakować do samochodu. Kiedy wszyscy już zapakowali się do środka, włączyłam radio i zaczęłam jechać.
Oczywiście nie minęło nawet 5 minut, a ja musiałam się zatrzymywać, bo Cat chciało się żygać. I tak wyglądała nasza podróż do domu, że każdy zdążył się wyżygać w czasie jazdy, a mnie chciał chuj strzelić.
Mogłam kurwa po nich nie jechać. I w taki o to sposób, wracałam do domu 2 godziny i 45 minut, a na dworze zaczął już się robić widno.
Kiedy wreszcie wjechałam na posesje, zobaczyłam Vin'a opierającego się o drzwi wejściowe. Wszyscy zaczęli wysiadać z samochodu, tak na prawdę to nie można tego nazwać wysiadaniem, tylko kurwa wypadaniem oparłam zmęczoną głowę na kierownicę ziewając.
CZYTASZ
Don't Lie
Storie d'amoreOna zna się na kłamstwie perfekcyjnie. Ona jest kobietą z piekła. On nienawidzi kłamstw. On jest mężczyzną z piekła.
