17.

2.4K 79 41
                                        

Na następny dzień obudziłam się z bananem na twarzy, dzisiaj ma przylecieć Nowciax i na dodatek jutro ma urodziny, więc wraz z ekipą i kilkoma znajomymi urządzimy mu imprezkę. Wczoraj z tego co wiem to chłopaki kupili mu prezent, a ja dzisiaj idę odebrać mój. Myślę, że mu się spodoba. W każdym razie szybko wstałam i zaczęłam się ogarniać. Imprezka będzie w domu ekipy, i z tego co mi Łukasz powiedział, to oni się dekoracją zajmą. Ja już zaprosiłam wszystkich gości. Nowciax ma przylecieć z Londynu koło 18, bo wylot mu się przedłużył. 

-Siemka Marcysia, co tam? -zapytałam po odebraniu telefonu. 

-To już potwierdzone, że Nowciu przyleci o 18? 

-Tak, tak wczoraj się go pytałam dwa razy, ja go odbiorę z lotniska i zawiozę do was. 

-Okej, to w takim razie jesteśmy w kontakcie. -odpowiedziała i się rozłączyłam. 

Po telefonie zjadłam śniadanie i dokończyłam makijaż. Kiedy już całkowicie się ogarnęłam ruszyłam po prezent i przy okazji kupiłam jeszcze kilka rzeczy na dzisiejszą imprezkę. 

------------------

Dochodziła już 17, więc powoli zaczęłam się szykować. Prezent, który odebrałam ładnie zapakowałam, a resztę zakupów odwiozłam do ekipy. Postanowiłam, że stroić się nie będę, a po za tym Piotrek może coś podejrzewać. Poprawiłam swój makijaż i założyłam jeansy do tego białą hiszpankę Włosy polokowałam i pakując prezent wyszłam z domu. Do lotniska mam trochę drogi, więc wole wyjechać wcześniej. Po chyba godzinie stania w korkach byłam na miejscu. Idealnie, bo właśnie pasażerowie wychodzili z samolotu. 

-Cześć Nowciu. -uśmiechnęłam się przytulając przyjaciela. -Jak tam podróż?  

-Jest git myślałem, że będzie gorzej. -również się uśmiechnął. 

Po chwili byliśmy już w samochodzie. 

-Mam dla ciebie niespodziankę, więc pojedziemy w jedno miejsce. -zaśmiałam się pod nosem. -Zgoda? 

-No okej, ale nie wywieź mnie gdzieś do lasu. -zaśmiał się, 

-Ha, ha bardzo śmieszne. -odpowiedziałam i wyjechaliśmy z lotniska. 

-Teraz zakryj sobie oczy tą maską, okej? Jeszcze się coś domyślisz. -powiedziałam przekazując mojemu przyjacielowi różowiutką opaskę.

-Wyglądam teraz jak pedał. -stwierdził, gdy już założył opaskę. 

-Nie, wyglądasz całkiem uroczo. -przyznałam. Po 20 minutach byliśmy pod miejscem docelowym. 

-Teraz otworzę Ci drzwi, a ty ostrożnie wyjdź. -powiedziałam i wyszłam z samochodu otwierając drzwi od strony Nowciaxa. Jednak kiedy wychodził to butem zahaczył o tapicerkę i mi ją zarysował. 

-Kurwa Piotrek, uważaj. -zaśmiałam się. -Tapicerka do wymiany. 

-Oj, tam oj tam, to ty traktujesz samochód jak swoje dziecko i pewnie nic się nie stało. -odpyskował. 

-Ty nie pyskuj, bo Cię zamknę w tym samochodzie, podaj rękę. -powiedziałam i po zamknięciu samochodu prowadziłam Nowciaxa. Po przekroczeniu progu domu ściągnęłam buty i poprowadziłam Piotrka do salonu. 

-Zdejmij tą jakże piękną opaskę. -powiedziałam i w tym samym momencie wszyscy goście zaczęli śpiewać sto lat. 

-Wow, nie spodziewałem się, dziękuje. -uśmiechnął się Nowciax. 

-Mamy dla ciebie wraz z ekipą prezent, mam nadzieję, że Ci się spodoba. -podszedł Karol i podarował mu torbę z napisem "Gucci"

Typowe prezenty dla youtubera czy jak?

-Ooo bucket! -ucieszył się Nowciu. -Ada wyglądam już profesjonalnie? 

-W stu procentach -zaśmiałam się. Po chwili imprezka się rozkręciła. 

-Piotrek, chodź tutaj. -szturchnęłam mojego przyjaciela. 

-Co? 

-Chodź na górę, muszę Ci coś dać. -powiedziałam i poszłam na górę. -Słuchaj pomimo tego, że przez 2 miesiące mieliśmy słaby kontakt to uwierz mi, że jesteś dla mnie ogromnie ważny, jako jedyny wiesz o mnie wszystko i jesteś chyba też jedyną osobą, której ufam bezgranicznie. Teraz obiecuję, że nie pozwolę, aby nasz kontakt się pogorszył. Jesteś wspaniałym człowiekiem, wiec zasługujesz na wszystko co najlepsze. Mój prezent może nie jest jakoś nie wiadomo jak fajny, ale dla mnie wiele znaczy. -powiedziałam wręczając małe pudełeczko. 

-Ooo Ada, nigdy nie usłyszałem od ciebie takich słów i wiem, że wiele Cię to kosztowało. -uśmiechnął się i otworzył pudełeczko. -Jejuś piękna ta bransoletka. -odpowiedział. Zamówiłam dla Nowciaxa "męską bransoletkę" ze znakiem nieskończoności i grawerem: "Friendship".

-Podoba się? -zapytałam. 

-Aaa! I to jak! -ucieszył się przytulając mnie. 

-Dobra koniec tych czułości chodź wracamy do nich. -odpowiedziałam. Po chwili znowu byliśmy na parterze. 

-Mogę panią prosić do tańca? -zapytał Karol. 

-Jasne. -uśmiechnęłam się i wyszliśmy "na parkiet" i zaczęliśmy tańczyć. 

Co jak co, ale Karol pachnie niesamowicie ładnie. 

-Widzę, że masz dobry humor. -szepnął Karol. 

-No, a jak. -zaśmiałam się. -Wszystko idzie w dobrym kierunku. 

-Adam Cię już nie dręczy? 

-Nie, wszystko się unormowało. 

Przynajmniej mam taką nadzieje. 

-Wiesz co? Zaintrygowałaś mnie, jesteś taką zadziorną, ale czasem i słodką dziewczyną. Jesteś wrażliwa, ale tego nie pokazujesz. Może i jesteś złośliwa, ale w środku masz dobre serce. -powiedział Karol. 

Nie wiedziałam, że Karol jest, aż tak inteligenty, że mnie na tyle przejrzał.

-Może i tak, ale słodka nie jestem, okej? wbij sobie to do głowy. -odpowiedziałam. 

-Jesteś. 

-No nie jestem! -zaśmiałam się. 

-O, to było słodkie. 

-Nie było. 

-Było. 

-Dobra daj już spokój. -zrezygnowałam z kłócenia się. -Ty też czasem jesteś słodki, najbardziej to jak się uśmiechasz w tym aparaciku. -przyznałam. 

Co ty pierdolisz, dziewczyno? 

-Czy ty mnie właśnie skomplementowałaś? -zapytał uśmiechając się pod nosem. 

-Nie przyjmuj to do siebie. -odpowiedziałam przewracając oczami. 

-Nie rób tak, bo Ci tak zostanie. -zaśmiał się. 

-Dobrze, mamusiu. -powiedziałam i zrobiłam coś czego się nie spodziewałam,wtuliłam się w Karola i tak przytuleni do siebie tańczyliśmy. 

Co ja odpierdzielam w tym momencie? Nie poznaję się. 

-Muszę iść do toalety, przepraszam. -powiedziałam. 

-Spokojnie. -uśmiechnął się, a ja w brzuchu poczułam coś dziwnego. Szybko odeszłam i zamknęłam się w łazience. 

Nie mogę ogarnąć co w tej chwili się stało. Ostatnio mam niepohamowane zachowania. Wcześniej ta nocka, teraz to i to dziwne uczucie w brzuchu. Co się dzieje, kurna? Ja osoba, która nikomu przez ostatnie miesiące jak nie lata nie pozwalała się komuś zbliżyć do siebie oprócz najbliższych nagle sama się do kogoś zbliża? Potrzebuję psychologa natychmiast. 

Learning to love/FrizOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz