8. - maraton.

2.6K 88 24
                                        

Zaczynamy maraton bąbelki!..., hihi :) 

-A kurde pierdolę to. -stwierdziłam i wstając z podłogi wzięłam swój aparat i wyszłam na dwór. Fotografia zawsze mnie uspokajała. Zawsze kiedy robiłam zdjęcia wszystkie swoje problemy, zmartwienia zostawiałam w nie pamięć. 

-A co ty tu robisz? -usłyszałam głos za sobą, na który od razu podskoczyłam ze strachu. 

-Ej, Ada to ja. -zaśmiał się mój brat. 

-Chłopie, nie strasz. Swoją drogą nieźle popiłeś, wyglądasz jak zombie. -stwierdziłam patrząc na twarz Filipa. 

-To mój pierwszy raz kiedy piłem alkohol, więc wiesz. -odpowiedział na co wybuchnęłam głośnym śmiechem. 

-Kochaniutki, wiem, że nie raz piłeś alkohol nie jestem jeszcze aż tak stara. -uśmiechnęłam się sztucznie. -I pamiętam te czasy. 

-Dobra nieważne, chciałem Ci jeszcze raz bardzo podziękować za niespodziankę. Z ekipą przegadałem cały wieczór, cieszę się, że mam taką fajną siostrę. -przytulił mnie Filip. -Pamiętaj, że to ja jestem twoim mężczyzną, który Cię zawsze obroni. -dodał, jesteśmy w takim samym wzroście, więc mógł spokojnie objąć mnie całym światem. 

Szczerze? Zakręciła mi się łezka w oku. 

-Już dość tych czułości. -powiedziałam odsuwając się do niego. -Jestem głodna pojedziemy do jakieś knajpy. 

-Wiesz... eee... jestem tak jakby umówiony. -jąkał się Filip. 

Aaaa, kolejna laska. 

-Dobra, dobra leć już i nie ma za co. -uśmiechnęłam się i po chwili wróciłam do robienia fotek. 

-------------------

-Hejka Ada i jak tam? -usłyszałam głos Karola. 

-A git, nie musisz do mnie dzwonić jak jakaś matka. -zaśmiałam się. 

-Martwię się po prostu, mogłabyś wpaść na fotki jutro? -zapytał. 

-Jasne, o której mniej więcej? 

-Koło 16. 

-Okej, to do jutra. -powiedziałam i zakończyłam połączenie po czym wybrałam numer do Nowciaxa. 

-Siemka, Nowciu co ty powiesz na dzisiejszy wieczór z netflixem? -zaproponowałam. 

-Pewnie! Za pół godziny będę. -ucieszył się i rozłączył, a ja zaczęłam ogarniać mieszkanie. Musiałam się komuś wygadać, Nowciax jako jedyny znał szczegóły mojego związku z Adamem, więc w stu procentach mnie zrozumie. 

-Hej laska. -uśmiechnął się wchodząc do mojego mieszkania i mnie przytulając. 

-Witam, witam. -również się uśmiechnęłam. -Siadaj wskazałam na sofę. 

-Coś się stało, jestem pewny. -powiedział zmartwiony siadając na sofie. 

-Mówiłam Ci o tej akcji z urodzin Filipa, co nie? Dostałam jeszcze sms i bukiet kwiatów z karteczką. -powiedziałam pokazując mojemu przyjacielowi rzekomą karteczkę. 

-A to skurwysyn, i co zamierzasz zrobić? 

-Nie wiem, nie będę się przed nim chować, bo to nie ma sensu. Boję się go, ale nie będzie mi życia ustawiał. -stwierdziłam. 

-Może i masz rację, ale jakby coś więcej się stało masz mi natychmiast powiedzieć. -powiedział stanowczo. 

-Okej, okej.

-W ogóle jutro może wybralibyśmy się na małe zakupy? Koło 16. 

-Piotruś wiesz, że Cię kocham, ale umówiłam się na fotki z Karolem. 

-Laska, ty mi pracę podbierasz. -zaśmiał się. -Ale nie no ewidentnie Karol chcę Cię poderwać. 

-W dupie nie poderwać, nie chcesz przyznać, że robię lepsze zdjęcia niż ty. -uśmiechnęłam się zadziornie. 

-Oj tam, oj tam. 

--------------------

-O kurde 13 jest. -powiedziałam patrząc na telefon. No tak wczoraj siedziałam z Nowciaxem do później nocy i jeszcze go odwoziłam. Z bólem głowy wstałam z łóżka i od razu poszłam do kuchni, byłam taka głodna, że to szok. Zrobiłam sobie śniadanie i oglądając jakiś serial zjadłam je. Chwilę jeszcze pogadałam z Julką, bo do mnie zadzwoniła, ale musiała załatwiać sprawy do ekipatonosi. Ja wskoczyłam szybko pod prysznic, bo przypomniało mi się, że miałam jechać na zakupy. W lodówce mam kompletną pustkę. Pomalowałam się, włosy wyprostowała i ubrałam na siebie czarne dresy, czarny sweter i jakieś czarne nike. Nie przywiązuje jakoś bardzo uwagi na mój wygląd ważne, żebym ja się sobie podobała. Zabierając gotówkę i torebkę wyszłam z mieszkania.  

-------------------

-Siemka Julka. -powiedziałam wchodząc do domu ekipy. 

-Karol, bierze prysznic, więc musisz chwilkę poczekać. -poinformowała mnie dziewczyna siadając koło Kuby i mocno się w niego wtulając, ja również usiadłam na sofie i wdałam się w rozmowę. 

-Już jestem gotowy! -usłyszałam głos. -Możemy robić. 

-Rozumiem, że ten artystyczny nieład to specjalnie? -zapytałam pokazując na włosy. 

-Coś nie tak z moją fryzurą? -zdziwił się. 

-Chłopie, te włosy to we wszystkie strony świata idą. -zaśmiałam się. -Chodź ułożę Ci te włosiska. -zaproponowałam. 

-No dobra. -westchnął i po chwili znajdowaliśmy się już w łazience. 

-Gotowe, nie prawda, że lepiej wyglądają? 

-Przyznaję, ładnie wyglądają. -stwierdził patrząc jeszcze w lustro. -To idzimy? 

-Tia, a gdzie chcesz te fotki? -zapytałam. 

-Na dachu. -odpowiedział. 

-O nie! Ja mam lęk wysokości na żaden dach nie idę. -powiedziałam stanowczo. 

-Wejdziesz, wejdziesz, pomogę Ci. -postanowił i po chwili staliśmy przed drabiną. 

-Wejdę SAMA. -powiedziałam oschle naciskając na słowo "sama". 

-Dobra, dobra, dawaj. 

Po chwili byliśmy już na dachu. 

-Ustawiaj się i miejmy to za sobą. -rzuciłam i zaczęliśmy robić fotki. 

-Ja zejdę pierwszy. -powiedział kiedy skończyliśmy naszą "sesję". 

Zaraz potem zeszłam ja, ale oczywiście kiedy przeskakiwałam balkon wypierdoliłam się na szczęście Karol mnie złapał. 

-Gdzie lecisz? -zaśmiał się dalej mnie trzymając. Przez dłuższą chwilę patrzyliśmy się na siebie, dopóki się nie ogarnęłam. 

-Już możesz mnie położyć, nie jestem małym dzieckiem. -powiedziałam i kilka sekund później stałam na nogach. 

Okej, to było mega dziwne.

Learning to love/FrizOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz