Bąbelki! Wczoraj miałam zrobić maraton, ale wyskoczyły mi inne sprawy, ale dzisiaj nadrobię!
Po sesji pogadałam trochę z ekipą i wróciłam do domu.
-Cześć Ada. -usłyszałam znajomy mi głos.
ADAM, KURWA
-Co ty tu do cholery jasnej robisz? -zapytałam z pozorną "pewnością siebie"
Powtarzam pozorną.
-Przyszedłem do ciebie, skarbie. -uśmiechnął się do mnie przerażająco.
-Adam, kurwa nie zatruwaj mi życia. Już dosyć je zniszczyłeś. -syknęłam.
Teraz się nie bała, BYŁAM WRĘCZ WKURWIONA.
-Aduś, od kiedy ty taka agresywna jesteś, przecież nigdy taka nie byłaś. -powiedział spokojnym tonem.
-Nie byłam taka, bo mnie szantażowałeś, dupku.
-Ależ kochanie...
-ŻADNE KOCHANIE! BIŁEŚ MNIE, GWAŁCIŁEŚ, PONIŻAŁEŚ JESZCZE CI MAŁO? nie jestem tą samą Adą co kiedyś z resztą zawsze taka byłam, tylko się ciebie bałam, a teraz mam kompletnie wyjebane na ciebie i twój nienormalny rozum! -krzyknęłam.
-Jak chcesz, ale pamiętaj, że ja zawsze zdobędę to co chce, a chcę ciebie. -powiedział dotykając mój policzek.
-Spierdalaj, już. -syknęłam przez zęby i kiedy wyszedł zamknęłam drzwi.
I co ja mam teraz kurwa zrobić? Muszę natychmiast gdzieś wyjechać, do Nowcia, nie, bo wyjechał na jakiś kurs, do rodziców nie, bo to byłoby zbyt oczywiste.
Nie wiem.
Z bezsilności zaczęłam płakać. Teraz kiedy wiem, że zna mój adres może zrobić wszystko, WSZYSTKO. Nagle usłyszałam swój dzwonek, i jak się okazało był to Karol. Szybko zmyłam łzy i otworzyłam drzwi.
-Hej. -uśmiechnęłam się lekko.
-Hej, zapomniałaś portfela, więc Ci przywiozłem. -podał mi portfel.
Zawsze coś gubię.
-Dzięki wielkie, jak chcesz to wejdź. -powiedziałam i otworzyłam szerzej drzwi.
-Ada? Wszystko okej? -zapytał z niepokojem.
-Jak najbardziej. -uśmiechnęłam się jak najbardziej wiarygodnie.
-Wyglądasz jakbyś płakała.
-Nie, coś ty dzisiaj mało spałam i dlatego pewnie, coś do picia chcesz? -próbowałam odbiec od tematu.
-No okej, jednak pamiętaj, że jak coś to możesz się wygadać nie znamy się długo, ale możesz mi zaufać. Już będę leciał. -uśmiechnął się.
-Dzięki.
Po chwili zostałam znowu sama.
----------------------
Nieznany: Miłego dnia, Aduś!
Ja pierdole, zwymiotuję zaraz.
Wstałam z łóżka po wykasowaniu wiadomości i ruszyłam do kuchni wczoraj przez te nerwy, nic nie jadłam, więc od razu zrobiłam sobie śniadanie. Miałam tak zjebany humor, że to szok. W ciszy zjadłam śniadanie i nie pamiętam od kiedy postanowiłam pójść na boks. Kiedyś trenowałam, ale kiedy doznałam kontuzji odpuściłam sobie. Wzięłam torbę pakując rzeczy, ubrałam się i uczesałam. Po chwili byłam już pod siłownią.
-Ooo, Ada dawno Cię nie było, wracasz do boksu? -przywitała mnie moja ulubiona recepcionistka.
-Tia, mam zły humor, więc muszę się na czymś wyładować.
-Jasne. -odpowiedziała, a ja ruszyłam do szatni. Przebrałam się i założyłam rękawice. Wyszłam z szatni i od razu skierowałam się do worka. Zaczęłam go okładać jak nigdy w życiu, waliłam, waliłam i waliłam.
Nie zapomniałam jeszcze techniki.
-Dziewczyno, dziewczyno. -zaśmiał się koło mnie jakiś trener. -Widzę, że siłę masz.
-Kiedyś trenowałam boks, ale przestałam ze względu na kontuzję. -odparłam kończąc obalać worek.
-Zobaczymy co potrafisz. -uśmiechnął się cwaniacko i skierował się do parteru zakładając rękawice, które służą do ćwiczenia ciosów. Również weszłam do parteru i zaczęłam uderzać w rękawice na przemian: prawą ręką i lewą ręką.
-Już, już jeszcze mi przywalisz na serio. -stwierdził trener.
-Mam zły humor, muszę się wyżyć. -powiedziałam sapiąc.
-W każdym razie zaproponuję Cie trening, co ty na to?
-Okej. -zgodziłam się.
-----------------------
Parkowałam właśnie po domem, bo nie dawno wróciłam z treningu, który swoją drogą dał mi w kość.
-Aduś, gdzie byłaś? -powiedział Adam, który z nie wiadomo skąd znalazł się przy moim samochodzie.
-Będziesz mnie teraz nachodzić, tak? -zakpiłam z niego.
-Nawet jeśli, to i tak nie powinnaś chodzić gdzieś sama. -chciał mnie pocałować w czubek głowy, ale ja od razu go odepchnęłam.
-Co ty odpierdalasz, człowieku? -zapytałam.
-Walczę o swoje, kochanie.
-ZOSTAW MNIE W SPOKOJU. -przeliterowałam mu w twarz i ruszyłam do swojego mieszkania szczelnie go zamykając.
Ja się nigdy od niego nie uwolnię.
-
CZYTASZ
Learning to love/Friz
Hayran KurguOdnalazła siebie odnajdując właśnie jego. Zagubionego, biednego chłopaka, który podarował jej tyle, ile jeszcze nikt inny. Nie musiała nawet o to prosić. On wiedział, że ją nauczy kochać, tak samo jak ona nauczyła go żyć. I nauczył. Tak doskonale i...
