W swoim życiu widziałam wszystko. Oprócz tego...
8 procent na zajście w ciąże, a jednak się udało. Jaka ja byłam głupia, że nie wierzyłam. Po raz kolejny "Nigdy nie mów nigdy" jest doskonałą prawdą. Tyle litrów łez, tyle cierpienia, a teraz spełniło się nasze największe marzenie. Może i się powtarzam, ale nigdy nie przypuszczałam, że tak zmieni się moje życie. Z zimnej suki do kochającej narzeczonej i przyszłej matki. Zrobiłam wiele głupstw w swoim życiu i błędów, ale to gdzie jestem sprawia, że nie mam na co narzekać. Mam przy sobie przyjaciół, rodzinę, miłość życia, a za 9 miesięcy również i bobasa. Tyle przeszkód i trudności, ale w końcu mogę cieszyć się życiem. Znając moje szczęście po drodze jeszcze coś się spierdoli lecz mimo wszystko to nie jest już takie istotne. Teraz jak patrzę na to z pewnym dystansem dostrzegam, że każda z decyzji nawet tych złych pomogła mi dojść do tego momentu. Za pewne gdyby nie moi najbliżsi, którzy za każdym razem mnie wspierali nie dałabym sobie rady, ale też dużo swoich sił włożyłam aby dojść do siebie. To aż nie do pomyślenia, że teraz marzy mi się pełna rodzinka. Nie wierzyłam w coś takiego jak rodzina. Na pewno nie w moim przypadku. O dzieciach to mi tylko mama mówiła, ja sama nienawidziłam tych małych szkrabów, ale teraz jestem kompletnie innym człowiekiem z kompletnie innymi poglądami. Jedno spotkanie a moje życie wywróciło się do góry nogami. Można rzec, że Mc'donalds łączy ludzi, ale nie psujmy takiego pięknego love story. Szczerze powiedziawszy aż łezka w oku mi się kręci kiedy jestem wśród ekipy i wszyscy się uśmiechamy, śmiejemy. Każdy z nas ma za sobą historię. Czasem z happy endem, czasem nie. Łączy nas to, że jesteśmy sobą w każdej możliwej chwili, łączy nas to, że wszyscy razem jesteśmy rodziną. Ktoś by pomyślał, że to głupie, że tak sądzimy, bo przecież nagrywamy tylko jakieś głupoty, ale tak właśnie jest. Nigdy nie miałam tak prawdziwych i kochających przyjaciół jak teraz. Swojemu dziecku zawsze będę powtarzać, że prawdziwi przyjaciele to największy skarb. Sama miałam kilka znajomości, o których chciałabym zapomnieć. Mam nadzieję, że moje dziecko nie będzie miało takich znajomości. Żyjemy w świecie pełnym nienawiści, zła. Na każdym kroku widzimy przemoc, nękanie, strach. Tak bardzo chciałabym uchronić przed tym swoje dziecko, pokazać mu tą piękną stronę. Lecz nie uniknę tego. W końcu moja córka bądź syn będzie musiał/a zmierzyć się z rzeczywistością. Zobaczyć jak nasz świat jest okropny. Ja sama przekonałam się o tym od najmłodszych lat, ale zrobimy wszystko aby nasze dziecko miało najlepsze dzieciństwo. Tylko zadaje sobie jedno pytanie: Czy ja jestem gotowa na macierzyństwo? Pamiętam jak byłam mała i zapytałam swojej biologicznej mamy kiedy będę gotowa na dzidziusia, mama odpowiedziała: "Nigdy nie będziesz, nie można być gotowym na tak wielką odpowiedzialność jakim jest dziecko. Z czasem nabierzesz doświadczenia i poczujesz, że wiesz więcej, ale i tak nie wyczujesz momentu, w którym stwierdzisz, że jesteś gotowa". I tak też uważam. Boję się, ale tyle już przeżyłam, że jestem gotowa na drugie tyle. Wierzę, że razem z Karolem sobie poradzimy. Z takim facetem przy boku jakim jest Karol wszystko się uda. Po raz kolejny się powtórzę, ale to on nauczył mnie kochać, to on sprawił, że poczułam i czuję się kochana. Każdy jego dotyk i słowo powoduję u mnie fale gorąca. Nie zasługuje na niego, jest o wiele lepszym człowiekiem niż ja, ale może tak właśnie ma być? Może to on ma mi pokazać, że świat może być lepszy? Karol daję mi nadzieję na lepsze jutro. Potrafi u mnie wywołać każdą emocję. Od smutku do szczęścia i radości. Dla mnie jest takim czarodziejem. Robi coś co inni nie mogli. Jestem przekonana, że każdy człowiek na tym świecie spotka bądź spotkał taką osobę, która jednym ruchem potrafi wszystko zmienić. Nie musi być to druga połówka. Zanim poznałam Karola taką osobą dla mnie był Nowciu. Zawsze mnie pocieszał i wprawiał w dobry humor, a był przecież moim najlepszym przyjacielem. Zawsze życzył mi dobrze i pomagał wyjść z kolejnego dołku. Jednak kiedy pojawił się Karol Piter zrozumiał, że to on teraz przejmuję jego rolę. Nie sądziłam, że miłość ma tak ogromną moc, a jednak. Mogę nawet powiedzieć, że największą, bo przecież zrobimy wszystko dla ukochanej osoby. Kiedy się zakochamy wpadamy w trans. Miłość to obsesja, uzależnienie. W tym przypadku nawet terapeuta może nie pomóc. Dzięki temu co mnie spotkało zawsze będę powtarzać naszemu dziecku, że miłość jest najważniejsza, że miłość jest nie do pokonania, że miłość może zabić człowieka lub go naprawić.
To kolejny z rozdziałów, przy których piszę i płaczę.
CZYTASZ
Learning to love/Friz
FanfictionOdnalazła siebie odnajdując właśnie jego. Zagubionego, biednego chłopaka, który podarował jej tyle, ile jeszcze nikt inny. Nie musiała nawet o to prosić. On wiedział, że ją nauczy kochać, tak samo jak ona nauczyła go żyć. I nauczył. Tak doskonale i...
