35. - maraton.

2.1K 67 75
                                        

-Kurwa ludzie jest 10 godzina. -mruknęłam słysząc dzwonek od moich drzwi. Nie chętnie wstałam z łóżka i skierowałam się do drzwi. 

-Nie no żartujesz sobie, idź. -powiedziałam kiedy w drzwiach zobaczyłam Weronikę. 

-Ależ spokojnie chcę tylko Ci coś powiedzieć. -uśmiechnęła się sztucznie. 

-Wpuszczę Cię tylko do mojego mieszkania z tego względu, że jestem ciekawa co znowu wymyśliłaś. -powiedziałam i pokazałam aby weszła. 

-Jak już wiesz lub nie ja i Karol do siebie wróciliśmy. -powiedziała z dumą.

-Rozbrajasz mnie dziewczyną. -zaśmiałam się. -Nie wróciliście do siebie, to ty sobie to uroiłaś. -prychnęłam. 

-To dlaczego niby mnie całował, hm? -zapytała na co nie miałam odpowiedzi. -No właśnie, w każdym razie znasz Sebastiana Wiliamsa? 

-Może tak może i nie. -odpowiedziałam oschle. 

-Znasz, znasz. To jest mój kumpel i specjalnie go namówiłam, aby Cię przeleciał, ale ty jako żmija go odpychałaś, więc wynajęłam najlepszego informatyka w mieście i przerobił Sebastiana zdjęcie. Świetny plan, prawda? Dzięki temu Karol się załamał, a ja wykorzystałam sytuację i... już sama powinnaś się domyślić. 

Świetny plan? Chyba żałosny. 

-Nie wmówisz mi, że pieprzyłaś się z Karolem. Może i Ci uwierzył i całował, ale znam go i nigdy by czegoś takiego nie zrobił żadnej dziewczynie. -syknęłam. 

-Oj to jesteś w błędzie. Kochana Karol Ci wmawia, że Cię kocha, że jesteś dla niego ważna, ale tak naprawdę to mnie kocha. Jestem pewna, że w końcu powie Ci tą prawdę. -powiedziała. 

Spokojnie Ada, spokojnie...

-Kurwa Werka, to nie jest żaden amerykański film, okej? To jest życie. Mieszaj sobie między nami, proszę bardzo, ale ja kocham Karola, a on mnie i choćbyś nie wiadomo co robiło to się nie zmieni. Ty widzisz tylko pieniądze. Zrozum do cholery jasnej, że nie jesteś pępkiem świata! -krzyknęłam czując tą buzująca krew w żyłach. 

W tym przypadku osoba ma 3 sekundy na wycieczkę, no ewentualnie 5. 

-Myślisz, że Karol by pokochał taką szmatę? Ranisz wszystkich ludzi wokół patrząc tylko na swój czubek nosa! To ja niby jestem tą egoistką, a przecież sama nie zauważasz tego u siebie. To, że przeżyłaś dużo w życiu to nie znaczy, że masz to wykorzystywać lub się tym chwalić! Nikt nie musi o tym wiedzieć. 

-Powiedz mi jedną sytuację, w której wspomniałam o swojej przyszłość? -syknęłam z mordem w oczach. -No właśnie, gówno o mnie wiesz, a się wypowiadasz. To ty jesteś szmatą, nie ja. Ja szanuję pracę innych, szanuję ich uczucia, a ty? Ty stałaś się zwykłą pieprzoną materialistką! -krzyknęłam. -Wypierdalaj stąd i mi się już nie pokazuj! Rozumiesz? 

-Jak widać nie. -uśmiechnęła się cwaniacko. 

-TAM SĄ DRZWI! -powtórzyłam pokazując na wyjście. 

-Pamiętaj Ada, nie płacz jak Karol Cię zostawi, a wróci do mnie. -powiedziała jeszcze na odchodne. 

-Kurwa! -krzyknęłam kiedy już wyszła zwalając jakąś figurkę. -Zdzira jedna. -szepnęłam i znowu usłyszałam dzwonek, więc szarpnęłam za klamkę drzwi. 

-Weronika była u ciebie? -zapytał Nowciax. 

Przyszedł, przyjaciel roku kurcze pieczone. 

-Tak i zdenerwowała mnie do granic możliwości, chcesz mi dołożyć? -powiedziałam ozięble. 

-Nie, chciałem Cię przeprosić. Mogę wejść? 

-Wchodź. -odpowiedziałam i po chwili znajdowaliśmy się razem w salonie. 

-Ada cholernie Cię przepraszam jako twój najlepszy przyjaciel powinienem od razu wiedzieć, że to nie prawda, ale ostatnio nie myślę tak jak powinienem. Przysięgam Ci, że od teraz jak tylko zobaczę takie zdjęcie to wypieprzę je przez okno. 

-Cieszę się, że przyszedłeś. -powiedziałam i mocno go przytuliłam. 

-Co tam w ogóle z Karolem? Jak sobie radzisz? -zapytał. 

-Nie wiem Piotrek, naprawdę nie wiem. Kocham go jak cholera... 

-Nie pierdol? Po tym wszystkim to mówisz, że go kochasz jak cholera? Kuźwa nie poznaję Cię. -przerwał mi. 

-Ja odkąd poznałam Karola też się nie poznaję. Wracając, kocham go i to bardo mocno, ale potrzebuję czasu na przemyślenie tego wszystkiego. Był u mnie wczoraj i powiedział mi, że dalej mu na mnie zależy, ale mocno mnie zranił, więc nie jest to takie proste. Wiesz Piotrek miłość to pasja, obsesja kiedy się w nią wciągniesz nie ma odwrotu. -skwitowałam. 

-Wiesz co mnie zawsze zastanawiało? Te twoje podejście. Zawsze mówiłaś, że ty nie umiesz kochać, że nie wiesz i nie chcesz wiedzieć co to jest miłość, ale zawsze kiedy o niej wspominałaś mówiłaś o niej prawdę. -stwierdził. 

-Jeszcze nazwij mnie tym... Sinkiewiczem. -powiedziałam na co Nowciu zaczął się śmiać. 

-Chciałaś powiedzieć Sienkiewicz. -mówił przez śmiech. 

-No co! Zawsze miałam problem z tym nazwiskiem. -odpowiedziałam również się śmiejąc. -Może zostaniesz? Wybierzemy się na jakieś ekstra śniadanko, muszę wyładować emocję. 

-Tak w ogóle to co Ci powiedziała? 

-Powiedziała, że Sebastian to jej kolega i wszystko razem zaplanowali, a że ja miałam na takie Sebastiana wywalone to przerobiła zdjęcie u jakiegoś informatyka. I jeszcze powiedziała, że prędzej czy później Karol mnie zostawi i wróci do niej. -śmiałam się mówiąc te słowa. 

-To niezłe ma herezje. Dobra idź się ogarnij, mam sesję za dwie godziny. -odpowiedział Piotrek po czym poszłam do swojej sypialni w celu przebrania się. 

Brakowało mi tego. 

Bąbelki! Ostatnio dużo nad tym myślałam i chciałam zaznaczyć, że ta książka nie chcę w żaden sposób urazić Weroniki. Prywatnie za nią nie przepadam, więc w mojej książce gra taką, a nie inną rolę i nie chce jej hejtować lub cokolwiek po prostu taka jest fabuła tej książki. Uważam, że pomimo tego, że Weroniki nie da się oglądać kiedy jest w roli głównej należy jej się szacunek i nie chciałabym, aby przez moją książkę ktoś popatrzył na Weronikę z tej złej strony. Ja umieszczam tutaj wiele nie prawdziwych scen, więc nie można na podstawie tej treści wywnioskować, że Wera jest jakaś zła czy coś, pamiętajcie o tym! Druga sprawa to jest taka, że zauważyłam, że ta książka stała się bardziej "agresywniejsza", przeszkadza wam to? Bo nie wiem czy jednak starać się używać mniej tych wulgaryzmów i w ogóle czy jednak zostawić taką jaką jest. 

Learning to love/FrizOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz