*2 miesiące później*
Przez ostatnie miesiące dużo się zmieniło. Wszyscy zdążyli się wyprowadzić z domu ekipy. Julka i Patec są na tygodniowych wakacjach w Chorwacji, zaprzyjaźniliśmy się z Dawidem, a mi urósł brzuszek. Wszystko było wspaniale. Poprawiłam kontakt z ojcem, niedawno nawet pojechaliśmy na wspólną wycieczkę. Teraz żyję beztrosko, nie martwię niczym.
No prócz jednym
Liam. Ostatnio wydaję się jakiś dziwny... dużo z nim rozmawiam, staram się polepszyć mu humor, ale nic z tego. Z tego co wiem od gangu jest przytłoczony całą sytuacją. Nie chcę go peszyć tym, że jestem w ciąży. Wiem jak bardzo chciałby założyć rodzinę i w końcu być w pełni szczęśliwym.
-Karol -mruknęłam siadając koło chłopaka.
-Co tam skarbie?
-Mam już propozycję imienia.
-Słucham Cię -poprawił poduszki i przyciągnął do siebie całując mnie w czubek głowy
To było słodkie
-Dla dziewczynki nie mam, ale dla chłopca. Nie chcę się zbytnio napalać, bo nie znamy jeszcze płci, ale pomyślałam, że...
-No mów -zachęcał.
-Jak wiesz Liam też jest bezpłodny i nie może mieć własnego potomka, może właśnie jego imieniem nazwalibyśmy opcjonalnie naszego synka? -spytałam.
-Boziu, jaka ty jesteś dobroczynna -przyznał i mocno mnie przytulił. -Ja jestem na tak, Liam to bardzo ładne imię.
-Dziękuję! -krzyknęłam i dałam mu całusa. -Jak myślisz powiedzieć mu czy nie?
-Na razie nie, jak poznamy płeć i będzie to chłopczyk to dopiero wtedy. Może dzisiaj pójdę z Liamem i z chłopakami do baru? Coś wspominali o tym dzisiaj.
-Myślę, że to dobry pomysł. Może wy mu poprawicie humor -stwierdziłam.
Karol się uśmiechnął i poszedł do sypialni prawdopodobnie po telefon wykonał kilka telefon i wrócił z powrotem.
-Wszystko umówione. Równo o 20 wychodzę, co ty w tym czasie będziesz porabiać?
-Sama nie wiem. Zaproszę dziewczyny i pogadamy sobie.
* * *
-Siemka -uśmiechnęłam się do trójki dziewczyn, które weszły do mieszkania.
-Przynieśliśmy wino, a dla ciebie soczek -odpowiedziała Marcysia wyciągając napoje.
-Błagam powiedziecie, że kupiliście też... -nie zdążyłam powiedzieć, bo Marcysia wyciągnęła przede mną paczkę ciastek.
-Mówiłam, żeby wziąć -zaśmiała się Kasia.
-Mamuśka ma zachcianki -powiedziała zaś Marta kiedy ja jadłam już te pyszności. Wszystkie usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy zaciętą rozmowę.
-Julka i Kuba się już drugi dzień nie odzywają, myślicie, że coś się stało? -zaczęła Kasia.
-Dajmy im się sobą nacieszyć. Specjalnie tam pojechali aby wypocząć -stwierdziłam.
-Mam nadzieję, że przylecą tutaj wypoczęci -zaśmiała się Marta popijając swoje wino. Nagle zadzwonił mój telefon, a na wyświetlaczu pojawił mi się numer Krzycha.
-Co tam? -spytałam odbierając.
-Wiesz gdzie są chłopaki? Dzwoniłem do nich, ale nie dobierają.
-Poszli do baru, tam gdzie zawsze.
Kurwa! Dzisiaj są urodziny Krzycha
-Okej, to jadę tam, dzięki za info -powiedział i się rozłączył.
-Krzychu ma dziś urodziny -powiedziałam do dziewczyn wybierając numer do Dawida.
-Dawid, szykujecie niespodziankę dla Kamila, tak? -wypaliłam
-Tak -odpowiedział. -Jesteśmy u nas w mieszkaniu.
-To czemu nas kurwa nie oświeciliście?
-Miał to być taki męski wieczór, wy mieliście się dopiero dowiedzieć jutro, ale Tromba już się wygadał, ale wy...
-No nie wiedzieliśmy -burknęłam zła. -Powiedziałam Krzychowi, żeby jechał do baru. Macie jeszcze chwilę czasu, my z dziewczynami tam dojdziemy.
-Ale... -nie dałam mu dokończyć, bo się już rozłączyłam.
-Mateusz mi nic nie mówił o urodzinach dla Kamila -przyznała Marcysia.
-Zbierajmy się, jedziemy tam -powiedziała Kasia, więc zabraliśmy swoje rzeczy i pojechaliśmy do mieszkania Poczciwych.
-Ale wy jesteście -rzuciła Marcysia. -Ty mi Mati nic nie mówiłeś!
-Mówiłem jak brałaś prysznic -odpowiedział na co dziewczyna westchnęła.
-Mniejsza. Kamil mi napisał, że będzie za 20 minut, więc się pośpieszmy -fuknął zestresowany Dawid. -Planowałem to cały tydzień, więc musi się udać.Dziewczyny wy wyciągnijcie resztę alkoholu z lodówki, a reszta niech dokończy rozwieszanie tych balonów -rozkazał.
To słodkie jak się stara
Zrobiliśmy tak jak mówił i po 15 minutach wszystko było gotowe i idealne. Przekąski i alko wyciągnięte, wielki napis "Poczciwe urodziny" również wisiał na ścianie oraz mnóstwo falbanek i innych pierdół. Jak się okazało nasi faceci i dodatkowo Liam oraz Nowciu chcieli nas zrobić w konia i sprawić abyśmy ominęli imprezę. Dzięki bogu Mateusz myślał, że się wygadał, a tak wcale nie było.
Zemsta będzie słodka
Kiedy usłyszeliśmy sygnał od domofonu ustawiliśmy się w rząd. Dawid trzymał tort, ja wraz z dziewczynami trzymaliśmy prezenty, a reszta confetti. Do mieszkania wszedł chłopak, więc confetti wystrzeliło, a my zaczęliśmy śpiewać sto lat. Mina Krzycha była przepiękna. Po skończeniu śpiewania naszego wokalu Dawid podszedł wraz z tortem do chłopaka. Za jednym dmuchnięciem Poczciwy zgasił świeczki i dał buziaka swojemu chłopakowi. Wszyscy zaczęliśmy klaskać.
-Dziękuję Wam bardzo -uśmiechnął się chłopak. -Nie spodziewałem się -dodał.
-I o to chodziło -zaśmiał się Wujaszek. Zaraz potem rozpoczęliśmy świętowanie urodzin.
CZYTASZ
Learning to love/Friz
FanfictionOdnalazła siebie odnajdując właśnie jego. Zagubionego, biednego chłopaka, który podarował jej tyle, ile jeszcze nikt inny. Nie musiała nawet o to prosić. On wiedział, że ją nauczy kochać, tak samo jak ona nauczyła go żyć. I nauczył. Tak doskonale i...
