32.

2K 78 149
                                        

Pod ostatnim rozdziałem zrobiliście mi burzę, więc na udobruchanie wstawiam kolejny rozdział :)

perspektywa Ady 

Już kilka dni próbuję się dodzwonić do kogoś z ekipy, ale nawet Piotrek nie odbiera! Nie wiem co się stało, ale jeśli robią sobie ze mnie jaja to ich zabiję. Siedzę w tych Stanach jak na szpilkach, bo moim przyjaciele się nie odzywają.

A przede wszystkim Karol

Dzwonię po raz kolejny do Nowciaxa  w celu dowiedzenia się co oni odpierdalają. 

-No kurwa w końcu! Gdzie byliście przez te kilka dni? -zapytałam kiedy się dzięki Bogu dodzwoniłam.

-Nie udawaj świętej, niezły numer odjebałaś. Co Ci się dzieje Ada? Podobno kochasz Karola. -odpowiedział oschle mój przyjaciel. 

O czym on pierdoli? 

-O czym ty gadasz? Co zrobiłam? 

-Nie pamiętasz? A, no tak przecież ty się świetnie bawisz z tym Sebastianem, który podobno Cię wkurwia. Widzieliśmy to zdjęcie, wszyscy. 

Zaraz wyjdę z siebie i stanę obok. 

-Jakie do kurwy nędzy zdjęcie?! Jaki Sebastian?! -krzyknęłam do telefonu. 

-Wiesz co? Weronika zrobiła błąd, ale go zrozumiała, a ty? Myślałem, że jesteś inna. Myślałem, że nie zranisz Karola, a nawet jeśli to się przyznasz, ale myliłem się... zajmij się swoim Sebastianem. Kiedyś jak już dojdziesz do wniosku co zrobiłaś, to pogadamy. -powiedział i się rozłączył. 

-Nie zraniłam Karola! Nigdy! Tym bardziej z tym jebanym Sebastianem! -krzyczałam przez łzy. -No kurwa nigdy... 

Po uspokojeniu się zaczęłam się natychmiast pakować. Kupiłam najbliższy bilet do Polski, który miał wylecieć za kilka godzin. Płakałam, bo nie wiedziałam co się stało. Płakałam, bo przyjaciele się ode mnie odwrócili. Płakałam, bo Karol cierpiał. Po spakowaniu się i powiadomienia "Vouge", że kończę kontrakt pojechałam na lotnisko. Nie liczyło się to, że muszę oddać kluczę od samochodu czy mieszkania. Liczyło się to, abym wyjaśniła tą całą sytuację. Po przyjechaniu na lotnisko odprawiłam zasady i po chwili byłam w samolocie. Te kilkanaście godzin trwały jak lata, a ja coraz bardziej popadałam w paranoje. Nie wiedziałam co się dokładnie stało, przez kogo i nawet kiedy. Nie wiedziałam NIC. Po tej rzeźni w samolocie. Odebrałam swoje walizki i zamówiłam ubera. Na dodatek zaczął padać jeszcze deszcz. 

-Czemu pan się zatrzymał? -zapytałam w pewnym momencie kiedy auto gwałtownie zahamowało.

-Przepraszam panią bardzo, ale akumulator mi się wyładował. 

Kurwa nigdy nie miałam tak pechowego dnia. 

-Ile to panu zajmie? 

-Sam tego nie naprawię. -odpowiedział. 

-Dobrze, daję panu 20 zł i się przejdę. -po tym zdaniu wyszłam z samochodu i w deszczu cała zmoknięta, przemoczona przeklinając na wszystko i na wszystkich zaczęłam iść do domu ekipy. I na dodatek rozładował mi się telefon. Nie wiem, która była godzina, ale było już ciemno, więc jak mnie ktoś napadnie to nie będzie moja wina. Po przebyciu dość długiej drogi stanęłam przed bramą domu. 

-Zwidy mam czy to ty Ada? -usłyszałam głos Mixera. 

-Dokładnie, a teraz otwórz. -odpowiedziałam oschle i po chwili weszłam do domu. 

-Co ty tu robisz? -zapytał chcąc mnie przytulić.

-Mixer, jestem cała mokra, a po za tym muszę załatwić coś. -powiedziałam i pobiegłam w stronę pokoju Karola. Weszłam pewnym ruchem i zobaczyłam... no właśnie zobaczyłam... on i Weronika pożerający się nawzajem. Nawet nie zauważyli kiedy weszłam. 

Cios poniżej pasa, poniżej. 

-Ada? co ty tu robisz? -zapytał Karol odpychając od siebie różowo włosego glonojada. 

-To ty mi kurwa wytłumacz?! Przeleciałam tysiące kilometrów, aby z tobą porozmawiać, bo podobno wielce cierpiałeś i to z mojej winy! A teraz migdalisz się ze swoją byłą! Gratulacje! -krzyknęłam, ale przerwał mi Karol. 

-Daj mi wytłumaczyć. 

-Nie! Nauczyłeś mnie kochać, nauczyłeś mnie bliskość! Dałeś mi szczęście! Obdarzyłeś tym jebanym uczuciem! A teraz nagle wracasz do byłej, która Cię skrzywdziła! Co ja Ci zrobiłam? Bo nie mam zielonego pojęcia co. -powiedziałam patrząc temu kretynowi prosto w oczy. 

-To, Ada, właśnie to. -odpowiedział pokazując mi jakieś przerobione zdjęcie, na którym całuję się ze Sebastianem. 

-Kurwa no nie wierzę! Naprawdę myślisz, że zdołałam Cię zdradzić?! Wiesz ile znaczą dla mnie słowa "Kocham Cię", które Ci do cholery jasnej powiedziałam! Pewnie Weronika dała Ci to zdjęcie i ponownie Cię zmanipulowała! A ty jej uwierzyłeś... Całe dnie i noce martwiłam się co wam się wszystkim stało, a wy uwierzyliście jej! Mam świetnych kurwa przyjaciół! Kochałam Cię cholernie mocno, aż za bardzo, a ty mi robisz coś takiego?! Wiem, że nie jestem święta, ale robiłam wszystko, aby się postarać, aby nie spierdolić! WSZYSTKO! Rozumiesz wszystko! A ty nie dość, że uwierzyłeś tej suce to jeszcze mnie zdradziłeś! Patrzyłam na nas pod względem dalekiej przyszłość, a przecież kilka miesięcy temu nie pamiętałam co to miłość i wszystko co z nią związane. Wyobrażałam sobie nas z gromadką dzieci w wielkim domu, bo byłam do jasnej cholery przekonana, że to się uda! Że nikt mnie już nie skrzywdzi, że miłość będzie dla mnie czymś wspaniałym, ale jak zwykle dostałam kilka, kilkanaście strzałów prosto w serce! Pokochałam Cie Karol, jak nikogo innego, a ty... ty zadałeś mi taki bolesny cios. Wiesz co przeżyłam, a mimo tego miałeś tupet uwierzyć w jakiś photoshop i mnie zdradzić. -wykrzyczałam to co leżało mi na sercu, to co w tamtej chwili czułam, a czułam ból i to kurewsko duży ból. 

-Ada, ja Cię kocham. -szepnął Karol patrząc na mnie. 

-A sranie w banie! Ja nigdy bym Cię nie zdradziła, nigdy bym nie uwierzyła w takie gówno, bo Cię kurwa kocham, a ty? No właśnie. Spierdoliłeś to, totalnie spierdoliłeś. Cały czas byłam święcie przekonana, że nigdy się nie zakocham, bo nie umiem, ale wtedy pojawiłeś się ty i dokonałeś niemożliwego. Działasz na mnie jak nikt inny. Pokochałam Cię do granic możliwość, wierzyłam w każde twoje zasrane słowo! Przez cały wyjazd tęskniłam jak cholera, myślałam tylko o tym, aby Cię znowu poczuć przy sobie. Przylatuję, a ty odpierdalasz takie coś...myślałam, że jesteś inny, że mnie nie zranisz, bo mnie kochasz, a wszystko okazało się być tylko kłamstwem. A ja to łyknęłam, znowu, znowu zawiodłam się na tym jebanym uczuciu. Nie chcę Cię znać! -krzyknęłam płacząc jak jakiś bóbr i wyszłam z pokoju. 

-A wy też nie jesteście lepsi. -dodałam patrząc na "moich przyjaciół". Po chwili wybiegłam z domu trzaskając drzwiami. 

Nie wiedziałam co mam zrobić. Byłam w totalnej rozsypce, telefon miałam rozładowany, a na dodatek było ciemno jak w dupie. Powoli szłam w kierunku jakiegoś przystanku. Może złapię stopa. 

Czemu ja mam zawsze pecha do miłości? Wiedziałam, żeby się nie zakochiwać, ale jak zwykle nie posłuchałam swojego rozumu, a zamiast tego posłuchałam serca. Kolejny raz cierpię, przez to, że zaczęło mi na kimś zależeć, przez to, że kogoś pokochałam. 

-Siostra, co ty tu robisz  i o tej godzinie? -usłyszałam głos z samochodu na co momentalnie się odwróciłam i wsiadłam do samochodu brata. 

-Co się stało? -zapytał troskliwym głosem Filip. 

-Weronika pokazała Karolowi przerobione zdjęcie, na którym całuję się z jakimś chłopakiem. Karol to łyknął i przez kilka dni ani on, ani ekipa się do mnie nie odzywali... -powiedziałam ledwo mówiąc przez płacz. -Iii.. przyleciałam, aby to wyjaśnić. Wchodzę do pokoju, a Karol z Weroniką się całują. Pewnie jakbym później przyszła to by się bzykali. -dodałam.

-A to skurwysyn! Myślałem, że Cię nie zrani! Kurwa Ada, tego za dużo. Jadę tam. -powiedział. 

-Nie, proszę. -szepnęłam łapiąc jego rękę. -Jestem zmęczona, nie chcę awantury, za dużo wrażeń.

-Okej, jedziemy do ciebie, ale jutro pogadam z nim. -odpowiedział stanowczo ruszając w drogę.

Napisałabym ponownie, abyście mnie nie zabijali, ale chyba już za późno...

Learning to love/FrizOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz