71.

1.3K 64 80
                                        

W razie czego informuję Was, że rozdziały przez jakiś czas będą się pojawiać 3 razy w tygodniu. 

perspektywa Ady 

-Mogę Ci powiedzieć, że Ci twoi przyjaciele to spoko ludzie są. -wybełkotał Liam, którego odwoziłam do domu po GRUBEJ, naprawdę GRUBEJ imprezie. 

Zgony, zgony i jeszcze raz zgony 

-Fajnie, że się dogadaliście. -odpowiedziałam parkując pod budynkiem. 

-Ada, jeszcze coś. 

-Liam, powiesz mi jutro. Idź się połóż. -doradziłam. 

Nic nie powiedział tylko pokiwał głową jakby się na czymś mocno zastanawiał. 

Okej, teraz się przeraziłam. 

-Ej co jest? -zapytałam troskliwym tonem. 

-Oj Ada, Ada. Denerwuję mnie to, że jestem takim jebanym tchórzem. -bełkotał dość niewyraźnie, ale zrozumiałam go 

-Czemu? 

-Nie potrafię na trzeźwo powiedzieć jak bardzo się w tobie zakochałem i jak bardzo jesteś idealna. Karol ma cholerne szczęście. -powiedział. 

Kurwa... brak mi słów. 

Patrzył na mnie smutnym, przygnębionym wzrokiem. Z jednej strony nie chciałam w to uwierzyć i miałam z tyłu głowy to, że jest pijany, ale z drugiej strony wierzyłam w jego szczerze wypowiedziane słowa. 

-Wiem, że nie zostawisz dla mnie Karola, widzę, że go kurewsko kochasz, ale chcę, żebyś po prostu wiedziała, że darzę Cię uczuciem, nie oczekuję nic więcej. -dodał. Patrzyłam się na niego i nie mogłam wydusić ani jednego słowa. W pewnym momencie po policzku spłynęła mu łza, którą od razu wytarł i szybko wyszedł z samochodu trzaskając drzwiami. 

-Pierdolone życie. -jęknęłam do siebie. Widok smutnego Liama do tego stopnia mnie rozczulił, że sama miałam ochotę płakać. Liam to naprawdę w porządku chłopak, nie chcę stracić z nim kontaktu. 

Ta miłość zawsze wszystko musi popsuć. 

Nagle dostałam wiadomość, więc odblokowałam telefon i jak się okazało dostałam nagranie od Liamia, więc włączyłam i zaczęłam słuchać. 

Bad boy call me, 

I pull my ass, out when I see you I was not such a hop, 

Love is worth nothing, but I can't fuck myself,

I think about you every morning, evening,

When I see you the world gets better,

Be mine, be mine,

Just want it, but isn't not that simple.

I wolud like to have exclusively, but you are happy with others 

That should be enough for me, 

Though pushing me away from the inside is a nice job.

-Napisał dla mnie piosenkę. -szepnęłam zakrywając usta dłońmi.  Tą "szczęściarą" jestem ja. Trzeba być po prostu idiotką świata, żeby nie zauważyć, że chłopak się w tobie podkochuję. 

I co ja teraz mam do chuja pana zrobić? 

Pomimo iż była 4 nad ranem postanowiłam pojechać do osoby, która zawsze mi poradzi. 

* * *

-Co ty tu kurwa robisz? 

-Cii... rodziców obudzisz. -powiedziałam szeptem wchodząc do mieszkania. -Mam sprawę, więc musimy pogadać. 

-Chodź do mnie. -odpowiedział, więc udaliśmy się do jego pokoju, w którym jak zwykle panował syf. 

Filip to taki brudas, jak ich mało. 

-Co jest? -zapytał siadając na łóżku. 

-Liam, ten chłopak z gangu powiedział mi jak go odwoziłam, że się we mnie zakochał, a na dodatek chwilę później wysłał mi to nagranie. -powiedziałam włączając nagranie. 

-On śpiewa? -zapytał na co kiwnęłam potwierdzająco głową. -Osz kurwa. -skomentował. -Nie wiem co mam Ci powiedzieć. 

-Najgorsze jest to, że ja naprawdę nie chcę stracić z nim kontaktu. 

-Ja na twoim miejscu poczekałbym. Daj mu czas i później porozmawiaj z tym. Myślę, że on musi sobie na sam początek uświadomić to, że wyznał Ci miłość,  wiesz pewnie go trochę też męczyło, więc nie możesz na niego naciskać.  -powiedział po chwili. 

-A co z Karolem? Mam mu mówić czy nie? -zapytałam 

-No jesteście w końcu narzeczeństwem, więc warto byłoby być szczerym, a po za tym wydaję mi się, że szwagier może się już czegoś domyślać. Tak zwana męska intuicja. 

-Całe życie pod górkę. -fuknęłam. -No nic, idę uporządkować ten chaos, a ty schowaj te prezerwatywy z biurka, bo mama się przyczepi. -powiedziałam wstając. 

-Trzymaj się, stara. -uśmiechnął się mój brat na co go mocno przytuliłam po czym wyszłam. 

Zanim jednak wsiadłam do samochodu zapaliłam papierosa i próbując się zrelaksować pochłaniałam nikotynę. Po spaleniu pojechałam z powrotem do domu. Naprawdę miałam dosyć tych wszystkich problemów, które ostatnio się pojawiły, a co gorsze te miesiące miały być jedne z najlepszych, a nie są. 

Weszłam do domu i po cichu ściągnęłam buty, aby nikogo nie obudzić. Kluczyki odłożyłam na komodę i weszłam do salonu. Skierowałam się do kuchni, aby się napić wobec tego sięgnęłam do lodówki aczkolwiek nic tam do napojenia nie było, więc została mi sama woda. Pijąc wodę poczułam lekki ból nerek, więc natychmiastowo sięgnęłam po tabletki. Ból nie ustawał, więc zastosowałam masaż, ale ten do jasnej cholery również nie pomógł. Dochodziła 5 godzina, a ja stękałam z bólu. Poszłam na ogród w celu nabrania świeżego powietrza i kiedy dotarłam do "zielonego zakątku" usłyszałam tak jakby "jęczenie". Podeszłam bliżej płoty, a tam leżał piękny biały pomeranian. Miał praktycznie całą sierść we krwi, więc powoli podniosłam szczeniaka, która mocno jęczała, za pewne z powodu bólu i zaniosłam powoli do domu. Wzięłam ją do łazienki i delikatnie ją umyłam. Miała rozcięcie na brzuchu, a raczej zadrapanie i kilka siniaczków, więc nie była w tak złym stanie. 

Nie wiem jak ktoś mógł zostawić takiego słodziaka. 

Umyłam kruszynkę dałam jej jedzenie. 

-Co się dzieje? -zapytał Karol schodząc ze schodów. 

-Patrz kogo znalazłam przy ogrodzeniu. -powiedziałam podnosząc leciutko psiaka. 

-Ale piękny, co mu się stało? 

-Sama nie wiem, poszłam się przewietrzyć i znalazłam ją we krwi, ale na szczęście nic poważnego jej nie jest. Myślę, że ktoś albo ją pobił, albo mocno poturbował. -odpowiedziałam głaszcząc tą małą istotkę. -Ałć. -syknęłam. 

-Co jest? -zapytał mnie Karol łapiąc za kolano. 

-Nerki, idę po zastrzyk. -odpowiedziałam i powolnym krokiem ruszyłam do kuchni wstrzyknęłam zastrzyk na co ból od razu ustąpił, więc wróciłam do bruneta, który głaskał z czułością pieska. 


Wiem, wiem trochę końcówka naciągana, ale nie miałam zbytnio pomysłu. 




 

Learning to love/FrizOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz