Postanowiłam, że skoro jest to dalsza część książki o Patecu i Julki ten rozdział będzie właśnie poświęconym im.
perspektywa Kuby
Od wczoraj nie widziałem Julki. Ostatnio przechodzimy kryzys. Julka ciężko pracuję w ekipatonosi, a ja kończę studia. Kompletnie nie mamy dla siebie czasu i dlatego się właśnie pokłóciliśmy. Ja jej zarzucałem, że to ona za dużo pracuję, a ona mi, że to ja nie umiem sobie zrobić przerwy. Miałem w planach zaręczyny, ale wszystko się posypało. Od pewnego czasu pomiędzy nami już nie ma takiej samej chemii jak kiedyś, ale ja dalej ją kocham nad życie. Dalej jest moją księżniczką, której kiedy śpi szepczę "Kocham Cię".
-Cześć, stary -powiedział Mixer. -Powiesz w końcu o co poszło z Julką? -dodał siadając na fotelu.
Cicho westchnąłem
-Nie mamy dla siebie czasu, zachowujemy się już jak stare małżeństwo. Widujemy się tylko wieczorem nie zamieniając nawet zdania -przyznałem.
-Dlatego musicie to naprawić. Ja też z Martą przechodziłem taki okres, ale dzięki wyjazdowi udało nam się to uratować. Wam też się uda, ale nie możecie się na starcie poddawać. Mówiłeś mi coś o zaręczynach, i co z nimi?
-No teraz na pewno nie...
-A kiedy jak nie teraz? Kuba oboje jesteście dorośli, oboje się kochacie. Wystarczy sobie wyjaśnić pewne rzeczy, porozmawiać i wszystko z powrotem wróci na miejsce -uśmiechnął się.
-Myślisz, że będzie chciała?
-Nawet jeśli nie, musisz powalczyć. Uwierz mi, że jak porozmawiacie od razu będzie lepiej -przyznał.
-Może i masz rację.
-Na pewno mam, zastanów się jeszcze nad tym, ale mówię Ci jedź do niej i wyjaśnijcie to sobie -dodał po czym wyszedł z pokoju.
No trzeba coś kurwa z tym zrobić
Ogarnąłem się i pojechałem do mojej dziewczyny. Z tego co się dowiedziałem od Marty Julka nocowała w hotelu, więc miałem nadzieję, że dalej tam jest. Wszedłem na recepcję i zapytałem się o miejsce pokoju nr 78. Recepcionistka mi wszystko wytłumaczyła, więc w pośpiesznym tempie pojechałem windą pod ten pokój. Zapukałem i po chwili drzwi otworzyła mi znajoma brunetka.
-Musimy pogadać -powiedziałem i wszedłem do pokoju.
-Też tak uważam -stwierdziła i usiadła koło mnie. -Mogę zacząć? -spytała na co kiwnąłem głową na tak.
-Nie jest to dla mnie łatwa decyzja, ale uważam, że powinniśmy się rozjeść, każdą w swoją stronę i...
-Nie -przerwałem jej. -Julka ja Cię wciąż kocham!
-Ja też, Kuba, ale to wszystko idzie w złą stronę...
-Nie! Nie! -krzyknąłem wstając. -Ja bez Ciebie nie potrafię żyć, zrozum to. Da się to wszystko naprawić, musimy spróbować.
-A co jeśli nie? Co jeśli znowu się pokłócimy, co jeśli znowu będziemy cierpieć?! Nie chcę kolejną noc płakać! -również krzyknęła wymachując rękami.
-Nie możemy tego tak skończyć. Znamy się już tyle czasu, tyle czasu jesteśmy razem. Wczoraj skończyłem studia. Nie mam już nic do roboty oprócz naszej wspólnej przeprowadzki...
-Kuba, to nie ma sensu. Przez ten czas każdy dorósł, nie jesteśmy już tacy jak kiedyś. -stwierdziła. Szybko wyciągnąłem telefon i zacząłem jej pokazywać nasze zdjęcia.
-Pamiętasz? Nasz pierwszy wspólny wyjazd kiedy pierdolnąłem głową w balon. A to kiedy szykowaliśmy się na wspólny skok na bungee. Piękne wspomnienia i chwilę -powiedziałem odkładając telefon i łapiąc je za rękę. -Julka do kurwy nędzy, ja Cię kocham -szepnąłem, a w oczach miałem łzy. Wiem, że teraz muszę zrobić wszystko aby choć trochę zmieniła zdanie.
Aby się tylko udało
-Nie płacz, proszę -powiedziała wycierając łez, która spłynęła mi po poliku.
-Widzisz jak mnie zmieniłaś? Przecież ja nigdy nie płaczę -przyznałem.
-Nie chcę Cię stracić -powiedziała powstrzymując łzy. -Jesteś dla mnie najważniejszy, baby -dodała. -Boję się tylko, że Cię skrzywdzę.
-Nie skrzywdzisz, damy sobie radę. Musimy tylko spróbować.
-Jeśli nam się uda, to będziemy mieli rodzinkę? -spytała. -I będziemy szczęśliwi tak jak kiedyś?
-Oczywiście Juluś, będziemy mieli trzy pieski, dwa koty i do tego bobaski. Będziemy mieszkać w pięknym rodzinnym domu, a na palcach będziemy nosić nasz obrączki, codziennie sobie powtarzając, że się kochamy. Będziemy szczęśliwy jak nigdy, ale musimy o to powalczyć i wszystko ustatkować -uśmiechnąłem się i mocno przytuliłem dziewczynę, która popłakiwała. Sam próbowałem nie płakać aczkolwiek kilka łez zdążyłem uronić.
-Kocham Cię i to bardzo -szepnęła w moją koszulkę.
-Ja ciebie też, słoneczko -odpowiedziałem jeszcze bardziej ją przytulając.
Wierzę, że wszystko będzie dobrze
Prawdopodobnie jeszcze jeden rozdział będzie z perspektywy tej pary, więc wyczekujcie!
CZYTASZ
Learning to love/Friz
FanfictionOdnalazła siebie odnajdując właśnie jego. Zagubionego, biednego chłopaka, który podarował jej tyle, ile jeszcze nikt inny. Nie musiała nawet o to prosić. On wiedział, że ją nauczy kochać, tak samo jak ona nauczyła go żyć. I nauczył. Tak doskonale i...
