2 dzień w NY, a ja już tęsknie za nim... do czego doprowadziła mnie ta miłość?
Dzisiaj wstałam o 8, ponieważ dzisiaj mam sesję. Stresowałam się jak cholera, bo to będzie moja pierwsza światowa sesja. Jednak kiedy dostaję aparat do ręki i modela bądź modelkę wszystko znika i jestem tylko ja i tło przede mną. Po przebudzeniu się zrobiłam sobie śniadanie. Po posiłku zaczęłam się ogarniać. Zrobiłam sobie lekki makijaż i ubrałam krótkie szorty i czarny top. Ogarnęłam jeszcze swoje włosy i po zabraniu niezbędnych mi rzeczy wzięłam kulczyki do swojego samochodu i ruszyłam na parking.
--------------
*nie będę pisać po angielsku, ale ogólnie wszyscy posługują się językiem angielskim, tylko rozmowa pomiędzy Adą, a Sebastianem będzie po polsku.
-Dzień dobry, Ada Warpachowska. -przywitałam się z ekipą do sesji. Szczerze powiem siedziba "Vouge" robi mocne wrażenie.
-Cześć, to jest nasz model Sebastian Wiliams. -odpowiedziała mi miła blondynka, z tego co pamiętam miała chyba na imię Jennifer.
Polak?
-Hej, Ada. Przepraszam jesteś z Polski? -zapytałam dość przystojnego blondyna.
I tak Karol jest lepszy.
-Tak, nie mogłem się doczekać aż przyjedziesz, w końcu jakaś Polka. -zaśmiał się ukazując biały rząd zębów. Uśmiechnęłam się sztucznie, bo nie byłam przekonana co do chłopaka. Wyglądał na typowego narcyza. Po chwili zaczęły się przygotowywania. Ja ustawiłam według siebie światła, a Jennifer przygotowywała Sebastiana. Sesja ma być w stylu nowoczesnym. Tło jest z białych cegieł i opcjonalnie jakiś dodatków. Światło ustawiłam w ten sposób, aby najbardziej oświetlał główną cześć, w tym przypadku Sebastiana i też wszystko wokół. Po kilkunastu minutach wzięłam się do roboty.
-------------
-Okej, to na tyle wszystko. -usłyszałam głos kierownika, więc odłożyłam aparat. Po pożegnaniu się ze wszystkimi ruszyłam w stronę wejścia.
-Ej, ej! -usłyszałam głos za sobą, więc się odwróciłam. -Może chciałabyś się umówić na kawę? -zaproponował Sebastian.
-Nie umawiam się ze współpracownikami. -odpowiedziałam oschle i znów ruszyłam w stronę wyjścia.
-Jedna kawa, tyle. -usłyszałam koło siebie głos.
Nie da mi chyba spokoju.
-Zastanowię się, okej? -powiedziałam.
-To jakbyś się już zdecydowała to masz mój numer telefonu. -uśmiechnął się i podał mi swoją wizytówkę. Po chwili byłam już w samochodzie. Uznałam, że podjadę do jakieś restauracji na obiad. Tak, więc zaraz potem byłam już w jakimś fast foodzie.
Jak codziennie tak będę jeść to zamiast brzucha będę mieć beczkę.
Zamówiłam sobie tym razem pizzę i wstawiłam zdjęcie na instastory. Ostatnio coraz częściej się tam udzielam. Po obliczeniu czasu, że w Polsce jest 22 zadzwoniłam do Karola.
-I jak tam sesja? -zapytał, a ja od razu się uśmiechnęłam na jego głos.
-Myślę, że wypadłam dobrze dadzą mi znać za kilka dni. W ogóle modelem, któremu dzisiaj robiłam zdjęcie okazał się Polakiem. Myślałam, że nie spotkam tu dużo Polaków, a z jednym pracuję. -przyznałam.
-Mam nadzieję, że tam Cię nie podrywa, bo jeśli tak to przysięgam, że kupuję dzisiaj bilet. -zaśmiał się.
-Spokojnie, mnie modele nie kręcą. -również się zaśmiałam.
On zawsze wywołuję u mnie uśmiech.
--------------
-Kochanie, ja już kończę dochodzi 24, a ja jutro mam nagrywki. Trzymaj się tam, kocham Cię. -powiedział Karol i się rozłączył.
Na jego słowa się zarumieniłam, chyba aż za bardzo zarumieniłam. To taki wspaniałe uczucie słyszeć takie słowa skierowane do ciebie.
Cicho westchnęłam i odłożyłam telefon na komodę. Gadałam z Karolem jakieś 2 godziny, więc zdążyłam przyjść do domu. Postanowiłam, że wezmę sobie kąpiel, więc wyjęłam ze swoich zakupów kulę do kąpieli i po napuszczeniu wody ją rozpuściłam. Rozebrałam się i weszłam do wanny czując ten piękny zapach lawendy. Po godzinnym posiedzeniu przebrałam się i włączyłam sobie jakiś film. Długo nie siedziałam, bo film był nudny, więc uznałam, że przejdę się po okolicy. Biorąc torebkę wyleciała mi jakaś karteczka i jak się okazało była to wizytówka Sebastiana. Prychając na karteczkę wyrzuciłam ją do kosza. Wzięłam torebkę i wyszłam z apartamentu. Robiło się powoli ciemno co nadawało urokowi temu miastu. Dobrze, że miałam aparat to porobiłam kilka ujęć.
-Fotograf 24 na dobę. -usłyszałam za swoich pleców i od razu rozpoznałam ten głos.
-Byłabym głupia jakbym nie skorzystała z takich piękny widoków. -powiedziałam odwracając się do Sebastiana.
-To może zamiast kawy, jakieś piwo? Znam kilka fajnych barów. -uśmiechnął się, na co przewróciłam oczami.
-Po pierwsze nie piję alkoholu, po drugie jak już mówiłam, nie umawiam się z współpracownikami.
-Ale to jest zwykłe spotkanie, aby się lepiej poznać. -drążył dalej temat.
Przysięgam, że zaraz się wkurzę.
Nagle zadzwonił mój telefon, a ja w myślach podziękowałam temu komuś.
-Muszę odebrać. -powiedziałam i wyciągnęłam telefon, na wyświetlaczu widniał napis Braciszek.
-To ja nie będę, przeszkadzał, do jutra. -puścił mi oczko i po chwili poszedł.
Dzięki Filip
-Siemka. -powiedziałam zadowolona do telefonu.
-Hej, co ty taka happy? -zapytał.
-Uratowałeś mi dupę, kochany braciszku. Pracuję z takim jednym Polakiem i żyć mi nie daję. -przyznałam.
-Ty to siostra wszędzie masz branie. -zaśmiał się.
Odezwał się.
-Tylko nic nie mów Karolowi. Nie chcę, aby coś sobie pomyślał.
-Spokojnie, swoją drogą ostatnio byłem w domu ekipy i chłop nieźle za tobą tęskni. Cały czas o tobie pieprzył, szczerze, aż miałem go dość.
Ooo jak słodko
-Poważnie? -zapytałam lekko zdziwiona.
-Poważnie, poważnie. A jesteś dopiero w Stanach 2 dni, boje się co będzie dalej. -stwierdził.
-A ty przypadkiem nie do spania?
-Nie była u mnie... znaczy oglądałem film i pomyślałem, że zadzwonię. -wymigał się na co się zaśmiałam.
-Dobra, dobra mam nadzieję, że fajna była. Idź już lepiej spać, bo jak rodzice wrócą z Zakopanego i zobaczą ten syf, który pewnie masz to Cię zatłuką. -powiedziałam i po chwili się rozłączyłam.
To takie słodkie, że Karol za mną tęskni... ja z resztą za nim też.
CZYTASZ
Learning to love/Friz
ФанфикшнOdnalazła siebie odnajdując właśnie jego. Zagubionego, biednego chłopaka, który podarował jej tyle, ile jeszcze nikt inny. Nie musiała nawet o to prosić. On wiedział, że ją nauczy kochać, tak samo jak ona nauczyła go żyć. I nauczył. Tak doskonale i...
