62. - maraton.

1.3K 66 55
                                        

-Kurwa kto przychodzi o  4 nad ranem. -jęknęłam słysząc dzwonek. Przerwałam serial, który oglądałam i podeszłam do drzwi. Nie wiem z jakiej racji, ale nie zastanawiając się zbytnio otworzyłam drzwi. 

A kto by inny. 

-Czego chcesz? -fuknęłam. 

-Porozmawiać. 

-O czym? Karol ja naprawdę nie chce słuchać twoich tłumaczeń czy czegokolwiek. -powiedziałam i próbowałam zamknąć drzwi, ale jego noga mi do nie umożliwiała. 

Cicho westchnęłam po czym wpuściłam go do środka. 

-Wiem, że ta cała sytuacja nie jest łatwa dla nas obojgu, ale chcę abyś wiedziała, że dalej Cię kocham, bez względu na wszystko. Fakt, zdradziłem Cię, ale w tamtej chwili kompletnie nie myślałem co robię, miałem ochotę zapomnieć o całym świecie. Pomimo tego, że Weronika nosi moje dziecko i tak to ty jesteś najważniejsza. Nie chcę żadnego wybaczenia, tylko chcę po prostu, żebyś pamiętała, że do końca życia to ty będziesz tą jedyną. 

O kurwa... 

Spojrzałam na niego i w jego tęczówkach od razu mogłam zobaczyć smutek. Wyglądał jak zombie. Blada twarz, spuchnięte oczy, oklapłe włosy. Pewnie ja też nie wyglądałam lepiej. Oboje siebie niszczyliśmy... każdy to widział. Miałam ochotę rzucić się na niego, ale nie potrafiłam. Bezdusznie się tylko na niego gapiłam.

-Okej, możesz iść. -szepnęłam czując napływające łzy. Odruchowo zamrugałam. 

Karol posłusznie skierował się do wyjścia i opuścił moje mieszkanie. 

Usiadłam w moje poprzednie miejsce i głęboko oddychając próbowałam uporządkować swój mętlik w głowie. Może i niektórym może się wydawać, że przesadzam, ale uczucie zdrady to najgorsze co może być. Czujesz się jakby ktoś zabrał Ci cząstkę siebie. Świadomość, że osoba, która jest dla ciebie wszystkim dotykała, miała bliższy kontakt z inną osobą rozpierdala Cię od środka. Chcesz tej osobie wybaczyć, ale za chuja nie możesz. Masz blokadę, mur i nie potrafisz. Tak zaczyna się piekło, chcesz, ale nie możesz. Boli Cię, ale dalej kochasz. Albo mówisz chuj z tym i wybaczasz, albo myślisz i w końcu podejmujesz decyzję. Ja byłam w martwym punkcie. Pomiędzy rozsądkiem, a sercem, które też wspólnie toczyły walkę. Po chwili zadzwonił mój telefon, więc odebrałam. 

-Cześć, przepraszam, że dzwonie tak wcześniej. -powiedział Hugo. 

-Spoko i tak nie spałam. 

-Mam do ciebie prośbę. Twój ojciec ma możliwość wyjścia z więzienia już za kilka miesięcy, ale potrzebujemy twojego wsparcia. 

-Pojebało was czy jaki chuj? -prychnęłam. -Nie będę pomagać temu człowiekowi. 

-Ada, twój ojciec zrobił dla nas naprawdę dużo, nie możemy go tak zostawić. Velder to dobry człowiek. 

-Dlatego kazał wam zabić? 

-Skończmy temat. Zastanów się i jak podejmiesz decyzję zadzwoń lu przyjedź. -powiedział po czym zakończył rozmowę. 

Nie dość, że mam swoje problemy to jeszcze ojca. 

Wstałam z kanapy i poszłam do sypialni. Ubrałam jeansy, jakiś top i w miarę się ogarnęłam. Kiedy byłam gotowa ubrałam skórzaną kurtkę oraz botki. Po chwili siedziałam w samochodzie. 

* * * * * * * * * * 

-Oo przyjechałaś. -uśmiechnął się Hugo. 

-Daj sobie spokój. -syknęłam wchodząc do budynku. Jak zwykle można było poczuć woń alkoholu i papierosów. -Postanowiłam, że wam pomogę, ale tylko dlatego, że to ty mnie o to poprosiłeś. 

-Wspaniale, w takim razie usiądź kochana. -powiedział Hugo i pokazał na kanapy. Musiałam usiąść koło Młodego, bo wszędzie było zajęte. 

-Velder dobrze się sprawował w burdelu, więc może wyjść wcześniej, ale tylko z pomocą rodziny. -zaczął Hugo. -Rozprawa zacznie się za 3 tygodnie, więc masz czas -dodał. 

-Okej. -odpowiedziałam. -Coś specjalnego muszę powiedzieć? 

-Że twój ojciec to dobry człowiek... 

Zaśmiałam się przerywając tym samym wypowiedź Hugo. 

-Laska -podszedł do mnie jakiś facet. -Velder to najlepszy człowiek jakiegokolwiek znałem, to, że zrobił błąd w przeszłości, nie znaczy, że jest potworem. 

Popatrzyłam się w stronę brodatego mężczyznę i kiwnęłam głową na znak, aby kontynuował. 

-I musisz powiedzieć, że wybaczasz mu za to co Ci zrobił. 

Zbladłam. Nie umiałam mu wybaczyć. Samo słowo:" wybaczyć mu" budzi we mnie grozę. 

-Nie wiem czy dam radę. -powiedziałam. -Ledwo co mu patrzę w oczy, a co dopiero przyznać przed sędzią, że mu wybaczam. 

-Wiem, dlatego masz 3 tygodnie. Zrób to dla nas. -odezwał się Młody. 

-Niech wam będzie, ale nie myślcie, że jak wyjdzie z więzienia to go przyjmę pod swój dach. 

-Zaopiekujemy się nim, ty i twój narzeczony będziecie mieli spokój. -zapewnił. 

-To dobrze. -odparłam wstając. -Jesteśmy w kontakcie. -dodałam po czym wyszłam z budynku. 

-Czekaj! -usłyszałam głos, więc oderwałam się od auta i spojrzałam w stronę gdzie dobiegał krzyk. 

-Hm? 

-Wszystko dobrze? -zapytał Młody. 

-Fantastycznie, wiesz. -zaśmiałam się.

-Widać, spałaś w ogóle? 

-Nie, nie mam siły aby spać. -powiedziałam cicho. 

-Ja pierdole, chujowa ta miłość. -skomentował blondyn. -Oboje się tak rozpierdalacie? 

-Najwidoczniej tak. 

-To czemu nie wrócisz do niego? -zapytał. 

- Uwierz mi, że chciałabym, ale mam wewnętrzną blokadę. Boję się konsekwencji wynikające z tego. Boję się, że nie będzie już tak jak kiedyś. 

-To normalne, że będzie inaczej. Nie wrócicie do tego co było, ale zawsze coś jest po coś. 

-Może i tak, ale na razie choć na chwilę chcę zapomnieć o tym wszystkim. -westchnęłam. 

-Pomogę Ci w tym, pojedziemy w jedną miejsce. -powiedział na co się skrzywiłam. -Nic Ci nie zrobię, spokojnie. -dodał. Podałam mu kluczyki do auta, więc po chwili byliśmy już w drodze. Jechaliśmy jakieś 20 minut zatrzymując się koło domu. Z tego co mogłam zauważyć w czasie drogi byliśmy na jakieś wsi. 

-Teraz chodź za mną. -poinformował mnie chłopak, więc tak zrobiłam. Po 10 minutach zatrzymaliśmy się przy jakimś jeziorze. Widok był oszałamiający. Wschód słońca i piękne jezioro wśród roślin.

-Wow. -wydusiłam wpatrując się w krajobraz. 

-Zawsze tutaj przyjeżdżałem jak miałem jakieś problemy i potrzebowałem chwilę odpoczynku, więc to miejsce idealne dla ciebie. -uśmiechnął się blondyn ukazując rząd białych zębów. Spojrzałam na niego i mogę śmiało stwierdzić, że to naprawdę przystojny chłopak. 

Ale i tak Karol jest i będzie dla mnie najlepszy. 

Usiedliśmy na trawie i patrzyliśmy wprost na niebo. Mogłam tu siedzieć godzinami. Było przecudownie. Na chwilę naprawdę zapomniałam o wszystkich swoich problemach i oddałam się temu pięknemu miejscu. 


Learning to love/FrizOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz