21. - maraton.

2.5K 95 143
                                        

Dziękuje za 2k wyświetleń! Kocham mocniutko... 

Na następny dzień obudziłam się koło 13. Wczoraj do 5 nad ranem siedziałam i myślałam o tym wszystkim, a i tak gówno co mi to dało, bo dalej nie wiem co zrobić. Po wybudzeniu poszłam do łazienki wziąć prysznic. Po orzeźwiającym prysznicu przygotowywałam się do sesji, która miała się obyć za dwie godziny. Była to ogromnie ważna sesja, bo była ona do magazynu o modzie. Mega się stresowałam, ale wczorajsze wydarzenia za bardzo mną zawładnęły. Zaczęłam się ogarniać, więc wyprostowałam włosy i zrobiłam najlepszy makijaż jaki moje rączki mogły zrobić. 

Karol ma rację, mam małe rączki. 

Po zrobieniu makijażu zabrałam się za ciuchy i otworzyłam swoją szafę. Oczywiście po otwarciu szafy wszystkie moje ciuchy wyleciały na podłogę. 

-Pierdolę to. -chrząknęłam i wybierając jeansową spódniczkę i bluzkę z bufami poszłam się przebrać. Kiedy już byłam niemalże gotowa zjadłam śniadanie i pojechałam na wyznaczone miejsce. 

----------------------

Po 2 godzinach sesja się skończyła, a ja była w siódmym niebie. Nie dość, że zdjęcia bardzo się spodobały to dostałam nie mało pieniędzy. Od razu poprawił mi się humor. Kiedy już wjechałam do windy zobaczyłam przed swoimi drzwiami przesłodkiego misia, którego kilka dni wcześniej wypatrzyłam w jakimś markecie. Od razu go wzięłam do ręki i mocno przytuliłam. 

Może i mam 23 lata, ale w głębi duszy jestem małym dzieckiem. 

Kiedy przytulałam tego misia wyleciała jakaś karteczka. Trochę się zlękłam, bo karteczki kojarzą mi się tylko z jedną osobą. Podniosłam karteczkę i kiedy już weszłam do mieszkania przeczytałam ją: 

Dzisiaj, 19, ja i ty, i sukiennice. 

                                                   Buziaki, Karol. 

Szczerzyłam się do tej kartki dobre 10 minut. 

Jestem jebnięta, zdecydowanie. 

Po skończeniu "zacieszu"z mojej strony odłożyłam misia i uznałam, że nazwę go "Karolek". Po chwili zobaczyłam, że dochodziła już powoli 18, więc zaczęłam się szykować. Nie chciałam się jakoś bardzo wystroić, ale nie chciałam też iść tak na luzaku. Podeszłam do szafy, która dalej była otwarta i niektóre ciuchy leżały na podłodze. 

Musze zrobić kiedyś w niej porządek. 

 Po 15 minutowym zastanawianiu się uznałam, że ubiorę czarne bojówki, święcący top i jakieś koturny. Po przebraniu się i poprawieniu makijażu uznałam, że jestem gotowa. Zanim jednak wyszłam z mieszkania nastawiłam pranie co zajęło mi trochę czasu, bo moja kochana pralka nie zamierzała się włączyć. Kiedy zobaczyłam na zegarku 18:45 natychmiast wyruszyłam z mieszkania zabierając jeszcze kurtkę i torebkę. Zamówiłam ubera, który po chwili się pojawił i jechałam do miejsca, w którym mam się spotkać z Karolem. 

Z jednej strony się cieszyłam, a z drugiej stresowałam. 

Po kilkunastu minutach dotarłam na miejsce. Stanęłam w głównym wejściu sukiennic i rozglądałam się za Karolem.

-Zgadnij kto. -powiedział, zakrywając mi oczy. 

-Hm? Czyżby ten sławny youtuber. -odpowiedział śmiejąc. 

-Można tak powiedzieć, ale teraz zwykłym chłopakiem. -uśmiechnął się przytulając mnie. 

Tęskniłam za tym bardzo. 

-To gdzie idziemy? -zapytałam kiedy już się od siebie odkleiliśmy. 

-Na pizzkę to ty na to? -zaśmiał się. 

-Wiesz, że ją kocham. -powiedziałam i ruszyliśmy do restauracji. 

Weszliśmy do niej i zamówiliśmy jedzenie. 

-I jak Ci się podoba misio? Widziałem jak na niego patrzysz w tym sklepie. -zaśmiał się. 

-Jest przesłodki, nazwałam go Karolek. -uśmiechnęłam się. 

-Karolek? Ty to jesteś kreatywna. -odpowiedział. -Jak tam sesja? 

-Zarąbiście, powiedzieli, że zaproponują mi w najbliższym czasie stałą umowę. 

-Gratulacje. -powiedział patrząc się na mnie. 

-Co się tak lampisz na mnie? -zaśmiałam się wystawiając mu język. 

-A co nie mogę? -odpowiedział również wystawiając mi język.      

W jego towarzystwie czuję się tak dobrze. 

------------

*perspektywa Karola*

-Najadłam się na dwa dni. -powiedziała kiedy już wyszliśmy z restauracji. 

- Ja też. -odpowiedziałem uśmiechają się do niej na co lekko zachichotała. 

Jest taka słodka. 

-Chodź zaprowadzę Cię gdzieś. -powiedziałem i złapałem ja za rękę prowadząc to jednego z wyjątkowych dla mnie miejsc. Po kilku minutach byliśmy już na miejscu. 

-Wow Karol, tu jest ślicznie. -powiedziała. Byliśmy na małym wzgórzu gdzieś na uboczu zamku i mieliśmy piękny widok na panoramę Krakowa. 

-Siadaj. -pokazałem, aby usiadła koło mnie i tak właśnie zrobiła. -Muszę Ci coś powiedzieć. -zacząłem. 

Kurwa, tak mi serce wali, że to szok. 

-Słucham. -odpowiedziała patrząc się na mnie. 

-Nie wiem jak zacząć, ale chciałem abyś wiedziała, że jesteś dla mnie ważna. Pomimo tego jaki masz charakter, który swoją drogą nadaję Ci wyjątkowości jesteś fantastyczną dziewczyną. Nie chcę abyś pomyślała, że się od razu nie wiadomo jak zakochałem, ale czuję do ciebie coś więcej. Wiem, że nie masz dobrych wspomnień z miłością, związkami, ale uwierz mi, że będę się jak najbardziej starać, abyś się do mnie przekonała, bo wiem że jesteś tego warta. -powiedziałem zarzucając kosmyk włosów za jej ucho.       

-Karol dla mnie też jesteś ważny, ale ja nie umiem pokochać kogoś, nie potrafię. Boję się tego uczucia i przy pierwszej lepszej okazji mogę uciec, a nie chce Cię zranić, bo naprawdę jesteś wspaniałym człowiekiem. -odpowiedziała. 

-To pozwól mi ciebie nauczyć kochać. -szepnąłem przybliżając się do niej. -Spróbujemy razem. -dodałem ujmując jej podbródek i lekko ją całując usta. 

-Karol, ja nie umiem. Przeżycia to przeżycia. Nie zasługuję na ciebie, zasługujesz na osobę, która Cię pokocha, a ja nie mogę dać Ci tej pewności. -szepnęła stykając się ze mną czubkiem głowy. 

-Nie mów tak, to ja chyba nie zasługuję na ciebie, a nie ty na mnie. Proszę, pozwól mi stać się dla ciebie kimś bliższym, pozwól mi, żebym sprawił, że znowu będziesz kochana, pozwól mi nauczyć ciebie na nowo kochać. Nie zranię Cię, jesteś zbyt dla mnie ważna abym zrobił takie świństwo. Pozwól mi zmienić twoje nastawienie do miłości. Pozwolisz, a przysięgam, że zrobię to i będę się o ciebie troszczył jak najdroższy skarb na świecie. -powiedziałem czując w oczach łzy. 

W tej chwili zdałem sobie sprawę, jak dużym uczuciem darzę tą słodką zołzę.

-Nie płacz Karol, nie chcę abyś płakał. -uśmiechnęła się mając w oczach również łzy. -Pozwalam Ci. -dodała i mocno mnie pocałowała. -Pozwalam Ci i obiecuję, że będę się starała.   

Koniec maratonu, bąbelki! Do jutra!                                   

Learning to love/FrizOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz