Anime: Jujutsu Kaisen
Gatunek: Husband/Wife, Marriage life, Parents, Fluff
POV: Gojo Satoru
A/N - Ten rozdział będzie krótszy niż pozostałe. Nie jestem przyzwyczajona do pisania oneshotów i nie mam pojęcia jakie są normy... Wcześniej pisałam na blogach lub wordzie dłuższe opowiadania i trochę mi wciąż dziwnie. Ciężko pozbyć się starych przyzwyczajeń i skupić wyłącznie na jednym wątku. Chciałabym opisać całe back story, florę, fałnę... Ale walczę ! ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ.
▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪▪
Każdy z nas miał swój sposób na ulżenie sobie podczas ciężkich dni.
Zazwyczaj była to ucieczka w coś, co pomogłoby w jakiś sposób zapomnieć o problemach. Poczuć się wolnym, bez chwilowego zamartwiania co będzie jutro. Mógł być to alkohol, świat wirtualny, pasja bądź druga osoba.
Nie byłem kimś kto się denerwował. Rzadko pokazywałem emocje, nawet mając gorszy dzień. Miałem wielu wrogów, ale również wiele obowiązków. Byłem nauczycielem, przyjacielem i najsilniejszym czarownikiem jujutsu. Nie miałem czasu na obniżenie gardy, pozwolenie sobie na chwile słabości, nieodpowiedzialności. Może nie było widoczne, ale zawsze przykładałem się do swoich obowiązków.
— Ugh... Irytuje mnie ta twoja uśmiechnięta gęba — warknęła Utahime, kiedy wraz z dzieciakami urządziliśmy małą imprezkę dla zacieśnienia relacji po zawodach. Mimo wszystko, mieliśmy jeden cel i bardziej niż wrogami, wolałem zostać z szkołą w Kyoto w dobrych stosunkach.
— Utahime-chan~~. Jak będziesz tak na mnie patrzeć to pomyśle, że masz zbereźne myśli. — Wystawiłem język w jej stronę, a jej kawa rozbiła się o moją nieskończoność, spływając w dół.
— Nie istnieje taka desperatka, żeby na ciebie lecieć, Satoru — fuknęła, biorąc od kelnerki kolejną, a wielki metaforyczny kamień, spadł na głowę jej niebieskowłosej uczennicy z napisem ,,desperatka". — Miwa, coś się stało? — Spojrzała na dziewczynę, która ucichła.
— Nie...Nic... — Pochmurna aura unosiła się nad dziewczyną, lekko zbijając z tropu nauczycielkę.
— Sensei, ona jest fanką Gojo-sensei'a. — Momo szepnęła w stronę kobiety, na co tylko zaśmiałem się w duchu. Dobrze o tym wiedziałem, nawet nie wliczając faktu, że prosiła mnie o autograf. W końcu byłem Gojo Satoru, najsilniejszym czarownikiem jujutsu.
— Miwa, na głowę upadłaś? — Spojrzała na nią w szoku, dobijając tym samym niebieskooką.
— No już, już, Utahime-chan — Pomachałem rękoma, chcąc odwrócić jej uwagę. — Nikt nie jest w stanie oprzeć się takiemu ideałowi~~. Pewnie twoje serduszko nie raz zabiło szybciej, kiedy tyle razy cię ratowałem, a ty płakałaś jak mała dziewczynka. — Uśmiechnąłem się złośliwie.
— Nie płakałam! I nigdy nie zabiło mi szybciej serce! — Drgnęła jej powieka. — Poza tym zacznij szanować starszych, przeklęty Satoru! — Wybuchła, dając mi tym jeszcze większą satysfakcję. Jeszcze, kiedy byłem w liceum, dokuczanie Utahime było moją ulubioną rozrywką. Jako jedna z niewielu, dawała mi się prowokować.
— Właściwie, Gojo-sensei. — Todo przerwał rozmowę z Itadorim, wychylając się na fotelu. — Jaki jest twój typ kobiety? — Uśmiechnąłem się lekko, od razu widząc twoją twarz przed oczyma.
— Mój typ? Pomyślmy... — Dotknąłem ust, zastanawiając się dłuższą chwilę. Tak naprawdę nie musiałem — ty byłaś moim ideałem. Byłem jednak dość zaborczy i wolałem zachować cię w sekrecie przed światem. Nawet przed sojusznikami. — Może ktoś miły? Jak Miwa? — Wskazałem na dziewczynę, której twarz zrobiła się cała czerwona, wybuchając parą od gorąca.
