Anime: Shaman King
Gatunek: First love, Angst
POV: Drugoosobowy
A/N - Mam to tej serii cholerną słabość. To jedno z moich pierwszych anime — zaraz po Pokemonach. Ciężko mi się przyzwyczaić do japońskiego dubbingu w remake'u z tego roku, ale walczę! Akcja jest trochę przyśpieszona w porównaniu z starą wersją i trochę mnie to boli, ale sentyment mnie trzyma.
Yoh jest ogólnie moją ,,pierwszą" miłością xD. Nie wiem jak skończyłam w psychopatach po kimś takim jak on. Potem jednak miałam słabość do Hao, więc... Już tam coś się zaczęło psuć ಠ_ಠ. Ale musiałam wtrącić się w kolejkę! Chciałam coś poczytać z tego uniwersum i powiewa biedą na stronach na jakich czytam. Ten ból lubienia tak starych serii (ಥ﹏ಥ). Liczę jeszcze, że ten remake naprawi ten błąd. Tak samo jak zrobiło Fruits basket wraz z odnowieniem serii.
Tak sobie przypomniałam, że nawet moje pierwsze fanfiki były z tej serii xD. Jak dobrze, że już ich od dawna nigdzie nie ma...
Dziękuje za gwiazdki: pece09, kiciazet, suzumire, Black_FluffyUnicorn, Powietrze_Dla_Ludzi, AnimusPospolityQwQ, Arsene_Lupin1, Obserwuje_Cie oraz marchewka771, która polubiła 2/3 mojej książki (lub więcej) i cieszy mnie, że chciało jej się tyle czytać ♥.
Oraz za obserwowanie mnie: Powietrze_Dla_Ludzi oraz marchewka771 ♥.
♫♫♫♫♫♫♫♫♫♫♫♫
Kochałaś podróżować.
Twoi rodzice byli wolnymi duchami. Nie potrafili usiedzieć w miejscu, dlatego nigdzie nie zagrzałaś miejsca na dłużej. Nowe miasta, piękne widoki, często obcowanie z naturą oraz luz jakiego zazdrościły ci wszystkie dzieciaki jakie spotykałaś. Nic cię nie ograniczało, szliście tam, gdzie poniosły was nogi.
— Skarbie, spakowałaś się już? — Twój ojciec pogłaskał cię po głowie by zwrócić twoją uwagę. Byłaś zbyt skupiona na melodii dobiegającej z słuchawek — rockowego zespołu uwielbianego przez twojego ojca. Kiedy tylko znalazłaś jego walkmana, nie potrafiłaś się rozstać z nim i parą słuchawek.
— Spakowałam! — Uśmiechnęłaś się, wstając by otrzepać z kawałków kory. — O której wyruszamy dalej?
— Najpóźniej jutro. Mo/N jeszcze dogląda kilkoro pacjentów. — Zbierał małe gałązki na wieczór. Twoja mama była lekarzem z zawodu i to z tradycją w rodzinie. Dusiła się jednak w małej klinice i postanowiła wyruszyć w podróż by ratować życia osób, które tego potrzebują najbardziej, a nie mają pieniędzy lub odpowiedniej opieki. Tak poznała twojego ojca, który sam uciekł od obowiązków przejęcia rodzinnego biznesu i chciał podróżować po świecie. Wspólna miłość do przygody była tym co ich połączyło.
— Więc mogę iść jeszcze pozwiedzać? — Zaświeciły ci oczy, kiedy palcem wskazywałaś na rozległe tereny.
— Tylko nie wróć późno! I nie pakuj się w kłopoty! Wróć przed zachodem słońca! - Zawołał za tobą, widząc jak wystartowałaś nim jeszcze cokolwiek powiedział.
