Anime: One piece
Zamówienie dla Arsene_Lupin1 - Żadnych wytycznych
POV: Drugoosobowy
A/N - To już mój drugi shot z Ace'm! A ja jeszcze nic nie napisałam z Law'em?! ._. Pora niedługo to zmienić — toż to zniewaga! Za weną, skoro mój pinterest zrobił bunt — wróciłam do korzeni, czyli na deviantarta. Mam tam kilkoro lubianych artystów i jedną z nich jest Zippi44. Jej stary art mnie natchnął <3. Lubię tak czasami sobie przejrzeć moje stare favorites. Tyle feelsów i zapomnianych miłości <3.
Ogólnie łatwo mi się piszę z One Piece'a, gdyż jest to moja ukochana seria. Oglądam oczywiście to na raty — w stylu zbierze mi się 50 odcinków to nadrabiam. Pisze jednak nadal ficzka z tego uniwersum od prawie ośmiu lat! Dziękuje za zapalenie płuc w okresie wakacji szkolnych i siedzenie w domu. Wtedy nigdy bym się nie wzięła za tą serię. Teraz czekam do tysiąca odcinków i znów będzie nadrabianko <3. Nie mogę się doczekać. Oglądanie tego z tygodnia na tydzień psuję klimat.
Dziękuje za gwiazdki: Misk4a, Wiktoria2506, suzumire, marchewka771, HanaKozume, Arsene_Lupin1, Linkemon, AnimusPospolityQwQ oraz kiciazet ♥♥♥.
Oraz obserwowanie mnie ---Tenebris ♥. To już czternaście osób ♥♥♥.
A wy? O czym jest wasz pierwszy fanfik? Mój był z Naruto i Króla Szamanów, a jednocześnie starałam się pisać ,,swoje" historie. Mam jeszcze zeszyty z nimi i jak mam ochotę się zdewastować, czytam je xD.
‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡
Są dwa rodzaje szczerych ludzi.
Ci, którzy są nawaleni.
Lub ci, którzy mają wysoką gorączkę.
Twierdziłaś, że głupi nie chorują. Twoja teoria sprawdzała się niemal w każdym wypadku — od załogi Słomkowych, aż po załogę Białobrodego. Nie byłaś pewna czy urodziłaś się pod ciemną gwiazdą, ale miałaś te ,,przyjemność" często wpadać na tego typu ludzi.
Szczególnie tego jednego.
— Yo, Y/N! — Oplułaś się pitą wodą, gdy czarnowłosy wyskoczył przed twoją twarzą znikąd. Przy okazji podpalając końcówki twoich włosów.
— Ace! — pisnęłaś, gasząc płomienie oklepywaniem biednych spalonych końcówek. Smród spalenizny dał ci tylko potwierdzenie, że nie obeszło się bez strat.
— Co za przypadek! Znów dotarliśmy na kolejną wyspę w tym samym momencie! — Klepał cię w ramie z taką siłą, że odbijałaś się jak piłeczka.
— To boli! — wrzasnęłaś, uderzając go lewym sierpowym prosto w szczękę. Chłopak upadł kawałek dalej, siadając automatycznie w kącie dziewięćdziesięciu stopni, jakby nic się nie stało.
— Jesteś tu sama? Gdzie reszta twojej załogi? — Zadał te pytania bez mrugnięcia okiem, żując stek leżący na stole, rozbitym przez niego chwilę temu.
