123. Gyūtarō - Little moments

169 16 5
                                        

Anime: Kimetsu no Yaiba ( Demon Slayer )

Gatunek: Dark, Angst, Fluff

POV: 3-osobowy

A/N - Jedyny demon, przy który miałam takie — zasługiwał lepiej. Jak to się mówi: Nikt nie urodził się zły, zmuszono ich do tego by tacy się stali. 

Dziękuję za propozycję. Zawsze fajnie mieć inne spojrzenie, często to daje więcej możliwości :)

Dziękuję za gwiazdkiNegulaSinEmociones386BitiriObserwuje_Cie oraz AloneDreamerGirl ♥.

ⱱⱱⱱⱱⱱⱱⱱⱱⱱⱱⱱⱱⱱ

Nie nienawidziła świata, w którym się urodziła. Była biedna, ledwo wiązała koniec z końcem, często nie mając czego jeść, a wciąż — nie nienawidziła świata. Pomagała ojcu, który jako jedyny jej został, nie zważając na to, że czasami nie panował nad gniewem. Była wobec niego cierpliwa i wszystko mu wybaczała, bo rozumiała, że on też cierpi i nie umie sobie z tym poradzić. Nie zawsze taki był. Przed śmiercią jej matki, był czułym i kochającym człowiekiem — dalej taki był, ale czasami nie potrafił zapanować nad tym co rozrywało go od środka.

— I dream~~ I deam~~ — Śpiewając w samotności zapominała o bólu, głodzie, a nawet zimnie, które kostniało jej palce.

— Ha? — Nim zdążyła nawet odwrócić wzrok, przy jej twarzy znalazł się zielonowłosy mężczyzna. — Nawet nie nadajesz się na przekąskę. — Skrzywił się niezadowolony, gdy ona z piskiem spadła z kamienia, na którym siedziała.

— Kim, Kim... — Zająkała się, zasłaniając rękami.

Pomimo półmroku jaki panował, księżyc idealnie oświetlał jej twarz. Była cała czerwona i to nie z powodu złości, a faktu, że była zawstydzona.

— Czemu się czerwienisz? Jesteś chora? — Spytał znudzony, czując jej drżące spojrzenie na sobie. Jej nienaturalna reakcja w jakiś sposób sprawiła, że Demon od razu jej nie zabił.

— Nie, nie jestem! — Pisnęła cicho. — Po prostu... — Jej rumieniec się po głębił, gdy znów na niego spojrzała. To nie był wzrok, jaki Gyutaro znał, a przynajmniej nie skierowany w niego.

— Ha? — Rozchylił lekko wargi, jakby sam sobie nie wierzył w to co widzi.

— Jest po prostu Panicz tak przystojny! A ja upadłam i zrobiłam z siebie pośmiewisko! Ach, jak mi wstyd! — Schowała twarz w dłoniach.

Demon nigdy nie został nazwany przystojnym. Nigdy. Czy za życia, czy po nim, zawsze się go bano. Dlaczego, więc ona się nie bała? Dlaczego się zawstydziła, kiedy jawnie powiedział, że nie nadaje się na przekąskę.

— Żartujesz sobie ze mnie? — Warknął, kucając, gdy ta zwinęła się w embrion.

— Ani trochę! Nigdy nie widziałam tak przystojnego jegomościa, do tego się do mnie odezwał, a ja...Ach! — Turlała się po liściach.

Nie ufał w jej słowa, ale nawet by się do tego nie przyznał, że w głębi sprawiły mu radość. Nawet jak była umorusana, w poniszczonym kimonie, okryta niemal w każdym calu siniakami, wydawała się tak nieskalana.

ⱱⱱⱱⱱⱱⱱⱱⱱⱱⱱⱱⱱⱱ

Pierwszy raz w życiu kogoś oszczędził. O ile to nie była przekąska, schorowana, zbyt chuda by się pożywić — mordował takiego kogoś i pozbywał się ciała by nic nie naprowadzało na jego ślad. Ją jednak oszczędził.

Various x Reader: Oneshot's PLOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz