33. Chōsō - Bond

558 34 21
                                        

Anime: Jujutsu Kaisen

Zamówienie dla AnimusPospolityQwQ - Fluff, Reader jest nieśmiałą artystyczną duszą.

POV: Drugoosobowy

A/N - Dobra! Sprawa jest taka, że mangę JJK czytałam na śpiocha. W sensie było to bardziej przeczytanie porządne pierwszych chapterów od końca anime, a potem przewinęłam kilka rozdziałów i stwierdziłam, że mi się nie chce. Skończyłam bodajże po przeszłości Gojo? Potem mi się już nie chciało, a że widziałam kilka przykrych spoilerów, tym bardziej. Postać Choso natomiast pojawiła się w anime tylko na ułamek chwili, ale od czego jest fandom wiki? (~˘▾˘)~. Nie koniecznie jestem fanką pisania pod takie źródło informacji i wole pisać z własnych odczuć o postaci lub wczuć się w Reader, aby nie ziać nienawiścią do niezbyt lubianej persony. Żyjmy nadzieją, że to wystarczy. 

Dziękuje za gwiazdki od nocnych marków: pece09Misk4a i kiciazet ♥♥♥. 

Z pytań: O której chodzicie zwykle spać? U mnie zależy od tego co robiłam i jak wcześnie wstałam po siedzeniu do rana. Aktualnie siedzę do około trzeciej/czwartej. Rzadko chodzę spać przed północą  ಠ_ಥ. Mój wewnętrzny zegar wykończy mnie kiedyś za te przemiany czasowe. 

⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜

Przez obrazy wyrażałaś siebie.

Tylko ty i płótno, pozwalające ci na wyrażanie własnych emocji, uczuć. Coś na co nigdy nie potrafiłaś się zdobyć w towarzystwie obcych jak i przyjaciół. Byłaś zbyt nieśmiała. Początkowo rysunek był twoim hobby, a z czasem stał się pasją. Skrobanie na kartce, branie udziału w konkursach i w końcu kupno własnego tableta graficznego. Dopiero wtedy zrozumiałaś, że przez sztukę mogłaś komunikować się z innymi bez słów. Rysując pracę po ciężkim dniu, oddawałaś w nie swoje wszystkie uczucia. 

Nie potrzebowałaś ich publikować, ale robienie tego sprawiało ci przyjemność. Obcy widząc je, rozumieli co czujesz. Byli do ciebie podobni — zbyt zamknięci w sobie by móc rozmawiać twarzą w twarz. Dzięki takiemu doświadczeniu odkryłaś co chcesz robić w przyszłości. Chciałaś nadal tworzyć dla siebie, a jednocześnie może twoja sztuka dała chwilę wytchnienia innym? Tak jak tobie, kiedy odkryłaś, że nie jesteś sama na tym świecie. Może inni też potrzebowali takiej wiedzy by ruszyć dalej?

— Świetna praca, panno L/N. — Profesorka poprawiła okulary, mierząc wzrokiem twój malunek. Mieliście namalować jakieś zaburzenie, aby rozwiesić te pracę na uniwerku pod kampanią wspierania osób z takimi dolegliwościami. Ty zdecydowałaś się na dysocjacyjne zaburzenie osobowości, inaczej osobowość mnogą. — Myślę, że idealnie nada się na perełkę naszej wystawy. — Kiwnęłaś głową, spuszczając wzrok, gdy siwowłosa za długo patrzyła ci w oczy.

— Dziękuje za dobre słowa... — Skłoniłaś się lekko, prostując dopiero kiedy kobieta przeszła dalej. Miałaś nadzieję, że ktoś widząc twoją pracę zrozumie, że szukanie pomocy nie jest czymś złym. I posiadanie zaburzeń, nie robi z niego kogoś gorszego.

— Y/N! Chodź zaniesiemy je na dziedziniec. Stanowiska już są gotowe. — Zawołała cię przyjaciółka, wyciągając z zadumy. Ledwo unosząc wielki karton, ruszyłaś za nią. Nie mogłaś się już doczekać dni otwartych by móc zobaczyć tych wszystkich ludzi. Byłaś obserwatorem i to, że z kimś porozmawiasz było znikome. Jednak lubiłaś patrzeć na mimikę innych. Odczytywać ich emocje wierząc, że się nie mylisz.

Delikatne uniesienie kącików do góry, było wystarczającą nagrodą dla twojej ciężkiej pracy.

⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜

Stając pod wielkim dębem, oparłaś się o jego strukturę obserwując gości. Miałaś stąd idealny widok i w przeciwieństwie do twojej grupy, nie potrzebowałaś wysłuchiwać pochwał, stojąc obok swojego dzieła. Szczerze — spaliłabyś się ze wstydu, gdybyś miała tam stać kilka godzin na pełnym widoku innych.

Nagle twój wzrok przykuł nietuzinkowo ubrany mężczyzna. Jego białe luźne spodnie i koszula przypominająca rękawami kimono. Czarne szarfy oplatające jego ciało jakoby narzuta i brązowe trapery, odchodzące totalnie od całego stylu. Zatrzymując się przed twoim obrazem, utkwił dłuższe spojrzenie zmęczonych oczu na kilku postaciach, będących jednością. Otworzyłaś lekko usta w szoku widząc, jak kilka łez spłynęło z jego oczu.

— Jakie piękne. — Dotknął dłonią ust, a ty poczułaś jak twoje serce zabiło szybciej. Nigdy nie spotkałaś się z taką reakcją na twoją pracę. Byłaś... Dumna.

— Wszystko w porządku? — Podałaś mu chusteczkę, mając w sobie zadziwiającą energię. Właśnie rozmawiałaś z kimś obcym i nie czułaś skrępowania.

— Tak... Po prostu, to jest piękne. — Przyjął podarek, wycierając delikatnie oczy. Jego głos i wzrok był monotonny, pomimo iż był zaszklony. — To twoja robota? - Wskazał palcem, zaskakując cię z lekka.

— Owszem, skąd wiesz?

— Czuje to. Artysta jest połączony ze swoim dziełem, tak samo jak rodzic ze swoim dzieckiem. Łączy was niewidzialna więź. — Zademonstrował palcem w powietrzu krzywą.

— To prawda. Uważam tak samo. — Założyłaś ręce za siebie, stając obok niego by spojrzeć jeszcze raz na płótno. — A ty? Masz kogoś takiego? Kogoś z kim jesteś połączony tą niewidzialną nicią? — Spojrzałaś na niego kątem oka. Wydawał ci się interesujący. Inny. Taki jak ty.

— Miałem i znów odnalazłem. Żyje dla nich, a oni żyli dla mnie. Teraz i on żyje dla mnie, a ja żyję dla niego. — Nic nie zrozumiałaś, ale potrafiłaś wyczuć jego przywiązanie do tych osób.

— Łączy was piękna więź. Wielu ludzi musi wam zazdrościć. Rzadko można zaufać komuś na tyle, aby tak stwierdzić. — Jego źrenice się powiększyły, wraz z dziwnym blaskiem jakiego nie potrafiłaś opisać. Poczułaś jakby ukłucie w sercu. Jakby coś się zmieniło. Coś się stało.

— To prawda. — Uśmiechnął się delikatnie, sprawiając, że lekko się zarumieniłaś. Jego uśmiech był tak łagodny w samym swoim usposobieniu, że wydał ci się najpiękniejszym gestem na świecie. Poczułaś, jak małym palcem dotknąć twojego, a ty mimowolnie przybliżyłaś rękę. — I wydaje mi się, że jakaś więź może łączyć również nas. — Spuściłaś wzrok, czując jak paruje ci twarz. Nie potrafiłaś określić tego uczucia. Więź jaka połączyła was przez zwykłe spojrzenie, przez jeden dotyk.

— Czym jest to uczucie? To ta więź? — Złapałaś małym palcem za jego. Mały gest, a jednak miał w sobie jakąś intymność.

— Nic przeznaczenia. Nikogo nie spotkasz przypadkiem. — Ścisnął mocniej palec. Czułaś jakby świat wokół was się zatrzymał. Byliście tylko wy, obraz przed wami i nic więcej.

Oczami wyobraźni mogłaś wyczuć jak mała czerwona nic, splątuje wasze palce i wasze serca.

Spotkałaś kogoś, kto był taki jak ty.

I wierzyłaś, że to właśnie los zadecydował o tym spotkaniu już dawno temu.

Ty miałaś pójść tą drogą, a on miał dołączyć do ciebie na jej końcu.

⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜⁜ 

A/N - Musicie mi wybaczyć za te metaforyczne rzeczy. Poeta, artysta, komik i malarz się we mnie budzą o tej godzinie. Lubię pisać dziwne rzeczy i to mi pasowało do postaci takiej jak Choso. Ile można pisać o pierwszych pocałunkach i wzajemnym wyznawaniu miłości nastolatków?  Zaczynam się robić sentimental. To pora na sen. 

Kolejny będzie shot dla cacoequatch z Ukyo (Dr.Stone). Nie wiem czy nie wcisnę najpierw czegoś poza zamówieniami. Ukyo jest z drugiego sezonu, za którego się nie wzięłam, a w pierwszym był tylko wspominany. Stąd mój brak zrozumienia dla ,,postrzału". Ale drugi sezon ma tylko 11 odcinków i się skończył, więc powinnam go szybko nadrobić. 

Various x Reader: Oneshot's PLOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz