Anime: Hunter x Hunter
Zamówienie dla -Daewi- — Lemon/Smut, Shy Reader.
POV: 2-osobowy
A/N - Masz naprawdę ciekawe gusta xD. Chociaż ja lecę na dwunastolatka, więc w sumie jedziemy na tym samym wózku, a za mną jedzie policja... Mniejsza! Killua to Bae, czekam aż autor kiedyś dotrze do ich dorosłych lat. Wtedy umrę jak z Toushiro z Bleach'a w swojej ostatecznej wersji (nie byłam na to gotowa, a jeszcze mi to zekranizują i wtedy umrę na bank).
+ Obejrzałam w końcu film Kimetsu no Yaiba. Nie wierzę, że zrobili krzywdę mojemu ulubieńcowi... Ryk (ಥ﹏ಥ). I tylko dla mnie wyższa trójka (Akaza), wygląda jak syn Sukuny xD?
Dziękuję za gwiazdki: Anyaa-chan, Black_FluffyUnicorn, Misk4a, Obserwuje_Cie, Keruoo, shsjsjdjfa, juliev_2, chrumek02, Makreela, Veronica_s00, igachanstaryukai, siemacze, -Daewi-, cacoequatch, malyziomeczek, ---Tenebris, Aiko_Kisaki, AnimusPospolityQwQ, _Wampirek_, VioletRouge_, __Blanka__, Akane_Hideki, Gasia0234, saiko6669, oraz _seungmi_ ♥.
Kolejny zamówienie jest również dla -Daewi- — Higa Hiromi vel Shadow ( SK∞).
›››››››››››››››››››››››
Gdy pierwszy raz go poznałaś wydał ci się zwykłym podrywaczem, który nie miał w sobie za grosz ogłady. Flirtował z tobą insynuując dość niemoralne rzeczy, ale wtedy to cię bawiło. Był w tym niekoniecznie poradny.
— Bolało, jak spadłaś z nieba? Jak ci się udało schować skrzydła, aniele? — Obejrzał cię, a ty próbowałaś nie parsknąć śmiechem, starając się go ignorować. — Może usiądziemy w tamtej kawiarence? Pewnie bolą cię nogi! — Wskazał na pobliski sklepik kciukiem. — Cały dzień chodzisz mi po głowie, więc musisz być zmęczona.
W tak głupi sposób potrafił się rozbawić, choć byłaś pewna, że niejedna kobieta już dawno by go spoliczkowała. Nie rozumiałaś do końca, dlaczego wydawał ci się w tym tak uroczy.
— Tak w ogóle jestem Leorio! Zapamiętaj je malutka, bo będziesz krzyczeć to imię całą noc! — Parsknęłaś śmiechem.
Nie znaliście się dobrze, mieszkał tylko obok i może z dwa razy widział cię w sklepie, gdy oboje kupowaliście pieczywo. Był jednak niesamowicie wytrwały w każdej próbie, o ile miał na takową okazję. Widziałaś nie raz, że próbował też sił z innymi, ale zawsze brał cię za priorytet. Nie miałaś więc nic przeciwko aby dać mu szansę.
