Anime: Haikyuu!
Gatunek: Angst
POV: Oikawa Tooru
A/N - Miało być coś o Eldaryi, ale natchnęło mnie na coś innego. Stwierdziłam, że skoro raczej nikt nie chce niczego konkretnego, to postaram się pisać o kimś innym, z każdym shotem —chyba, że akurat naprawdę wpadnę na coś takiego co przeważy szalę.
Dziękuje również za gwiazdki nowym osobom: AnimusPospolityQwQ, shsjsjdjfa, Arsene_Lupin1, Obserwuje_Cie i N4nik4_ (Mam nadzieje, że nikogo nie pominęłam, te notyfikacje są dziwnie pogrupowane). Naprawdę dajecie mi dużo energii i chęci do dodawania kolejnych rozdziałów <3.
A i Arsene_Lupin1 dziękuje za komentarz, jesteś cudowna <3. Twój komentarz tak mnie zaskoczył, że czytałam go kilkanaście razy nie mogąc się nacieszyć z pierwszej opinii i to tak miłej ಥ_ಥ. Mam nadzieje, że kolejne shoty również ci się spodobają. (✿'‿')
⁂⁂⁂⁂⁂⁂⁂⁂⁂⁂
Byłaś moją jedyną przyjaciółką.
Nie było nikogo komu był ufał tak samo jak tobie.
Byłaś, kiedy miałem dobry nastrój, zostałaś również, kiedy byłem zły lub smutny. Nigdy nie oceniałaś mnie przez pozory, szukając drugiego dna w moim zachowaniu, spojrzeniu, geście.
Jedyna nie traktowałaś mnie tylko jako tego przystojnego, czego nie robiły inne dziewczyny. Bo tak naprawdę, czy którakolwiek z nich wyznawała mi uczucia z innego powodu? Nie znały mnie i nawet jak miałem nadzieję, że spróbują mnie poznać, gdy zaczynałem z nimi chodzić, myliłem się.
Nigdy nie chciały mnie, tylko tego jak wyglądałem.
— Tak szczerze, to nie rozumiem. — Zmarszczyłaś brwi, kiedy zerwałem z kolejną dziewczyną. Byliśmy może tydzień ze sobą, a ja już wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Wolała siedzieć w telefonie niż słuchać co do niej mówię, wykazując zainteresowanie wyłącznie, gdy był ktoś kto widział nas razem. — Może chciała się Tobą popisać? W sensie, patrzcie z kim się spotykam i zazdrośćcie? — Spojrzałaś na mnie rozbawiona. — Chociaż tego też nie rozumiem. W końcu jesteś tylko Tooru. Nie ma czym się chwalić. — Zabrzmiało to prawie jak obraza, choć nie dla mnie.
Miałaś rację, byłem tylko Tooru. Zwykłym chłopakiem, który kochał siatkówkę.
— Ale nie martw się, Tooru~~. — Poczochrałaś mi włosy, zabierając jednego żelka pod nieuwagę. — Kiedyś znajdziesz kogoś kto cię pokocha za to jaki jesteś, a nie to, że masz ładną mordkę. — Zarumieniłem się lekko, nieprzyzwyczajony do komplementów z twojej strony.
— Niby za co miałby mnie ktoś pokochać, jeżeli nie za to? — Złapałem cię za nadgarstek.
— Za to kim jesteś. Głośnym, czasami irytującym chłopakiem, któremu własna pasja przyćmiewa zdrowy rozsądek. Kimś, kto potrafi uśmiechać w każdej sytuacji i choć przez to wydaje się zwyczajnym klaunem, ma w sobie coś więcej. — Stuknęłaś mnie wolną rękę w klatkę piersiową.
Jeżeli byłby ktoś kto myślałby tak jak ty, zakochałbym się w tej osobie bez pamięci. Mieliśmy w końcu wiele wspólnego. Za mleczne bułki gotowi byliśmy zabić, choćby siebie wzajemnie. Kochaliśmy oglądać siatkówkę i obstawiać wyniki, dyskutując pół wieczoru o strategii i ukrytych smaczkach, które tylko my mogliśmy wynajdować. Potrafiliśmy noce spędzać na oglądaniu seriali i dyskutowaniu, by zasnąć w objęciu drugiego, czując się przy tym komfortowo.
