-Sachiko szykuj się.. - wyszeptał mi do ucha ukochany. Głośno ziewając, usiadłam na niego i pocałowałam go w usta. -Już nie jesteś taka lekka.. - wysapał, a ja od razu naburmuszona wstałam. -Mieliśmy pojechać do twoich wnucząt..
-Naszych.. - powiedziałam zaspana. -Gdzie Christopher?
-Stwierdził, że znajdzie sobie pracę.
-Dzisiaj? - a on jedynie przytaknął. Zdziwiłam się jego decyzją, w końcu tutaj niczego nie było nam brak. Kou miał pieniądze po Naru, Chris w dodatku miał swoje dość spore oszczędności.. Ponieważ mieli przyjechać dziadkowie z Anglii, musiałam wyglądać chociaż trochę dobrze. Byłam pewna, że mnie złe ocenią po moim brzuchu - ale trudno. Ważne, że Kou był szczęśliwy. Ubrana w czarną obcisłą do kolan sukienkę, wartą 15000 yen (około 5000zł) oraz cieliste szpilki, wyszłam z domu. Makijaż oraz fryzurę miałam umówioną za pół godziny, dlatego Kou mnie zawiozł na miejsce, a sam pojechał już do dzieciaków.
-Dzień dobry - powiedziałam wesoło, wchodząc do salonu.
-Sachikoo! - usłyszałam krzyk mojej znajomej. Pomimo, że było między nami 20 lat różnicy, bardzo dobrze się dogadywałyśmy. To była ta sama kobieta, która mnie uratowała. -Coraz lepiej wyglądasz. Co dzisiaj robimy? - mówiła, a buzia jej się nie zamykała.
-Chce wyglądać młodziej. - odpowiedziałam z uśmiechem.
-I.. Gotowe! - powiedziała z uśmiechem, odsłaniając mi lustro. Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę.
-O matko.. Renho! - krzyknęłam zszokowana. Kou mnie wypędzi z domu, już po mnie.. Wyglądałam jak facet! Moje czarne włosy były ścięte na krótko, przyznam że nie czułam tego ostrego cięcia. Ufałam jej, że będę wyglądać dobrze, ale nie wyglądałam! -Wygladam okropnie, jak facet.. - odparłam, udając płacz.
-Przestań! Teraz mogę dać ci 10 lat mniej! - odpowiedziała mi z dumą. -Jeszcze pomaluje Cię i będzie idealnie.
-Renho już wolę się nie malować.. - mówiłam z zawstydzeniem, aby jej nie urazić. Ale już bałam się jej cokolwiek powierzyć. -Ile?
-Nic.. Bo ci się nie podoba.. - tuląc ją, włożyłam do kieszeni spodni 6000 yen (około 200zł) i wyszłam z budynku. Stukając szpilkami o chodnik, szłam różnymi krętymi uliczkami do dzieciaków. Moja córka mieszkała kawałek dalej od rynku, gdzie sprowadziła się z Mattem. Będąc pod ich małym domkiem, biorąc głęboki wdech, zapukałam do drzwi. Będą się śmiać jak nic.. Upokorzę się przed wszystkimi, co za wstyd! Dom ich był akurat zwykły, biały z czarnym dachem. Na pewno młodszy od naszego, jednak mniejszy. Miał tylko dwa pokoje, z czego jeden to była ich sypialnia, kuchnia oraz salon. Łazienka to już w ogóle była malutka, chciałam jej dać pieniądze lub jakoś pomóc, ale stwierdzili, że sami się dorobią.
-Mama?! - krzyknęła Angelise, trzymając jednego z moich wnucząt. Chłopcy wyglądali tak samo, jedynie różnił ich ten pieprzyk nad ustami. Shõta posiadał pieprzyk, natomiast Chad go nie miał. -Coś ty zrobiła.. - wyszeptała.
-Ale mama dobrze wygląda! - powiedział Matt, trzymając drugiego chłopca. -Od razu młodziej. - stwierdził i oboje wpuścili mnie do środka.
-Niespodzianka! - usłyszałam głośny krzyk innych. O co tu chodziło?
-Wszystkiego najlepszego! - zszokowana rozglądałam się po ich domu i obserwowałam innych, którzy stali i się cieszyli. Dzisiaj są moje urodziny? To już jest 13 grudnia?! Przestałam od jakiegoś czasu tracić rachubę czasu, cały czas coś się działo.
-To już 47, hę? Dziękuje Wam wszystkim.. - powiedziałam z ogromnym uśmiechem, chociaż wolałabym o swoim wieku nie wiedzieć.
-My wszyscy, chcemy Ci podarować ten oto śliczny, złoty naszyjnik. - mówił oficjalnie Christopher, a Kou trzymał małe pudeleczko. Poza moją rodziną, zauważyłam moją ukochana fryzjerke, chociaż nie widziałam kiedy nawet przyjechała oraz jakaś kobieta, której nie znałam. Mężczyzna wręczył mi pudełeczko, które od razu otworzyłam. Widząc piękny, złoty naszyjnik z zawieszka w serce - czułam, że się wzruszę. Z tyłu wygrawerowane były 4 literki: S, K, C, A.
-Na prawdę dziękuję. - wydusiłam z siebie i wtuliłam się w swego syna. -A co to za gość? - spytałam z uśmiechem, patrząc na kobietę, która była na prawdę ładna. Bardzo jasna karnacja, mały nosek który był bardzo uroczy! Usta pomalowane czerwonym błyszczykiem oraz kruczoczarne, kręcone do ramion włosy. Była na prawdę ładna!
-Mamo poznaj Yuiko. To tak jakby.. - zaczął, chociaż nie potrafił znaleźć słów. Już rozumiałam, że coś jest na rzeczy.
-Angelise. - podałam dziewczynie rękę, którą odwzajemniła.
-Pięknie wyglądasz.. - usłyszałam szept Kou'a, który mnie przytulił od tyłu.
-To nie tak miało być! Bałam się, że wygnasz mnie z domu..
-Zbyt mocno Cię kocham. - stwierdził całując mnie.
CZYTASZ
Alone Mother
RomantizmAngelise przez drobną "wpadkę" ze swoim dobrym przyjacielem, zachodzi w ciąże. On, niczego nie pamięta, ona tak. Wiedząc że to jego dziecko i nie chcąc zniszczyć mu życia, wyjeżdża z Tokio do miejsca mało zaludnionego, chcąc rozpocząć nowe życie. Cz...
