2.13

2.4K 171 3
                                        


-Jesteś TĄ Sachiko, prawda? - uśmiechnął się ironicznie. Kurwa, jebana, psia mać! Wydałam się! Brawo kurwa Sachiko! Jesteś totalną idiotką!
-Przecież mówiłam że nie.. - odparłam mało przekonująco.
-Masz na imię Sachiko, szukasz Angelise, sądząc po tym wszystkim twój ojciec jest kawałem skurwiela. Wszystko się zgadza. Myślisz ze jestem taki głupi? - uśmiechnął się. O cholera... -Tak czy nie? - z smutkiem wymalowanym na twarzy, przytaknęłam. -Możemy lecieć jak najszybciej to możliwe.
-Jak to?
-Angelise na Ciebie czeka, Sachiko. Od tylu lat.. - otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia. Czyli ona mnie kocha..?
-Kiedy..? - wyjąkałam z nadzieją.
-Następny samolot jest pojutrze, wytrzymasz? - nagle szczęśliwa przytaknęłam, za dwa dni spotkam swoją mamę! Jezu, nie mogę się doczekać!
-Kou..? Skąd znasz Angelise? - spytałam nieśmiało, kiedy on na moich oczach się przebierał. Miał tak pięknie wyrzeźbioną klatkę piersiową, jak się poruszał jego mięśnie tak cudownie się napinały. Gdzieniegdzie zauważyłam różne blizny i oparzenia. Jednak nadal wyglądał cholernie seksownie. Chciałam go dotknąć, jednak się bałam. 

-Długa... Bardzo, bardzo długa historia... - odparł uśmiechnięty smutno. Ręką poklepałam obok siebie miejsce, aby usiadł obok.

-Mam czas -powiedziałam. -aż dwa PIEPRZONE dni!

-Ostrzegam to nie będzie taka fajna historia jak myślisz..

          Mamo...? Tato...? Gdzie jesteście? Czemu Was cały czas nie ma? Tato..? Czemu płaczesz? Gdzie mama? Proszę nie krzycz na mnie, byłem grzeczny. Proszę tato nie bij mnie, ja się poprawię. Tato to boli.. Tato? Gdzie idziesz?! Czemu odchodzisz? Wróć! Co z Tobą? Tato..? Czemu obok Ciebie jest inna kobieta? Proszę nie bijcie mnie.. To boli..

-Wróciłem - powiedziałem pod nosem, byłem pewien że ich to nie interesuje.  Dla mojego ojca i jego żony liczyło się tylko picie, narkotyki. Kiedy byli wkurzeni lub coś złego zrobiłem - stawałem się workiem treningowym.

-O Kou już jesteś.. To bardzo dobrze! Chodź ze mną, pokażę Ci coś.. - odparła moja macocha. Była nadzwyczaj trzeźwa. -Kou skarbie.. Poznaj pana Yoshiokę - pokazała ręką na starego, grubego mężczyznę.

-Dzień dobry nazywam się... - jednak nie pozwolono mi dokończyć. Zarzucono mi worek na głowę, krzyczałem i wyrywałem się, jednak bez skutku. Jako trzynastolatek nic nie zrobię. Poczułem mocne uderzenie w głowę i straciłem przytomność.

Obudziłem się w małym pomieszczeniu. Jedynie z materacem i toaletą. Ze łzami w oczach, rozglądałem się w okół szukając wyjścia. Darłem się prosząc o pomoc, dopóki wszedł do środka ten sam mężczyzna.

-Witaj Kou.. - powiedział, głaszcząc mnie po policzku. Jego ręka zaczęła zjeżdżać w dół, aż zatrzymała się przy moim kroczu. Jak porażony, odsunąłem się od niego.

-Co pan wyprawia?! Proszę mnie zostawić i wypuścić! - zacząłem krzyczeć jednak on się zbliżał. Pocałował moje czoło, następnie oba policzki, gdy próbował dotknąć mych ust, skuliłem się. Usłyszałem szyderczy śmiech i trzaśnięcie drzwiami. Potem przez kilka dni nie miałem co jeść i pić, planowałem cały czas ucieczkę. Jednak jedynym stąd wyjściem były te cholerne zamknięte, drzwi.
W końcu osoba, której z całego serca już nienawidziłem, weszła do środka. Rzucił mi kawałek chleba, którego po chwili nie było. Zjadłem go z prędkością światła.  Nie wiem nawet kiedy zdjął spodnie i zaczął się bawić swoim miejscem intymnym. Co do cholery?! Krzyczał abym patrzył, jednak ja tego nie robiłem. Gdy próbował mi wsadzić GO do buzi, z całej siły go kopnąłem. Kulił się z bólu, cały we łzach wybiegłem z tego pomieszczenia. Biegłem przed siebie, ludzie się na mnie patrzyli, jednak się tym nie przejmowałem.

-Co..? Jak?! Czemu kurwa.. Co do cholery?! - powtarzałam cały czas te same słowa, byłam przerażona.

-Mój ojciec sprzedał mnie jakiemuś staremu zboczeńcowi. - odparł śmiertelnie poważny.
Nie wiem czemu, przytuliłam go. Nie pomogło to ani trochę, ale czułam silną potrzebę przytulenia go.

-Jak chcesz możesz już nie opowiadać ja... - nie mogłam znaleźć z przerażenia słów.

-Nie Sachiko, jak zacząłem to dokończę... - odparł.

Alone MotherOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz