6. Będę ojcem...

337 10 5
                                        

Krystian

Siedziałem jeszcze chwilę na tej podłodze, moja żona nadal nie wróciła do sypialni, wstałem i poszedłem do salonu, zauważyłem, że śpi na kanapie, ciężko mi się patrzyło na ten widok

- Chodź do sypialni proszę... - Powiedziałem i usiadłem obok, delikatnie gladząc jej policzek, ona tylko zrzuciła moją dłoń że swojej twarzy

- Idź spać, mi jest tu wygodnie

- Skarbie... Ja przepraszam, ale naprawdę nie mogłem postąpić inaczej, on mógł go nawet zabić, przepraszam...

- Idź już spać, bo późno jest. Nie zapomnij blachy ze sobą wziąść - Nie chciałem już jej więcej denerwować, wstałem i wyszedłem. Położyłem się i zacząłem się zastanawiać czy nie zadzwonić do Olgierda, chciałem się wkońcu komuś wygadać, ale on był taki szczęśliwy, po co miałem dokładać mu swoje problemy. Próbowałem zasnąć, ale wtedy poczułem dłoń swojej żony na ramieniu

- Przepraszam, nie powinnam tak się zachować, ja wszystko rozumiem - ona położyła się obok, odwróciłem się w jej stronę i pocałowałem ją

- Nie masz za co przepraszać, ja wiem co ci obiecałem, ale nie mogłem postąpić inaczej

- Wiem... Nie mam ci tego za złe, dziękuję, że tutaj jesteś - delikatnie zacząłem ją całować już myślałem, że spędzimy wspólnie noc i może jeszcze nam się uda, może ci lekarze się mylą, ale ona odepchnęła mnie od siebie

- Krystian... Ja wiem co ty kombinujesz, ale to nie ma sensu... Nie uda się nam

- Naprawdę niechcesz spróbować? - Nie odpowiedziała, ale położyła głowę na mojej klatce piersiowej, objąłem ją

- Zobacz jacy byliśmy szczęśliwi, to było tak nie dawno... - Włączyła film z naszego ślubu, leżeliśmy wtuleni w siebie i oglądaliśmy najlepsze momenty naszego wspólnego życia

- Nie martw się, przecież wiesz, że damy sobie radę

- Cieszę się, że chociaż Ty jesteś taki silny i możesz myśleć pozytywnie, ja już nawet w to nie wierzę - silny? Udawałem silnego, a tak naprawdę umierałem od środka, byłem zniszczony psychicznie. Cały czas chciałem jej pomóc, ale nie potrafiłem. Najgorsze było to, że nie mogłem jej powiedzieć prawdy, niechciałem dodatkowo jej martwić...

Perspektywa Olgierda

Wróciłem kompletnie zmęczony do domu, naszczęście Łucja wszystko ogarnęła i czekała już na mnie kolacja

- Nie mam siły! - Powiedziałem siadają odrazu przy stole - Muszę powiedzieć Monice, niech ściganie już tego Krystiana z urlopu, bo my się wykończymy

- Olgierd, przecież wiesz, że Krystian jest świeżo po ślubie. On ma teraz żonę pozwól się im sobą nacieszyć

- Ale ja już nie daje rady, dziś mieliśmy trzy sprawy naraz, Łucja ja jestem zmęczony

- Wiem, ale chyba wiem też jak sobie z tym poradzić

- To co idziemy?

- poczekaj, usiądź najpierw... - Łucja miała taką minę jakby conajmniej coś się stało, byłem przerażony

- Co się stało!?

- jestem w ciąży...

- Jak w ciąży? Kiedy? Chłopczyk czy dziewczynka? - Sam nie wierzyłem w to co słyszę, byłem szczęśliwy, ale to co się teraz stało...

- Olgierd jest za wcześnie, żeby to ocenić

- Kiedy będę mógł pójść z Tobą do lekarza?

- jak znajdziesz czas to idę jutro...

- Jasne, że tak. Będę ojcem po raz drugi! - Chciałem wykrzyczeć to całemu światu - Muszę do Krychy zadzwonić - gdzie mój telefon?

- Zadzownisz jutro, chodź już spać...

Ramię W Ramię Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz