Perspektywa Olgierda
Od całej tej rozmowy z Eweliną w szpitalu minął tydzień, przez ten czas nie było mnie tam ani razu, wolałem uniknąć spotkania z nią. Całe dnie spędzałem w pracy, razem z Michałem, który został mi przydzielony na zastępstwo za Krystiana dostaliśmy nową sprawę i od tamtego czasu to mnie pochłaniało, oczywiście nadal cały czas myślałem o Krystianie, a wszystkich informacji musiałem dowiadywać się tylko od ludzi na komendzie
- chcesz Kawy? - zapytał Michał odrywając wzrok od monitora
- Możesz zrobić
- A coś ty taki nie w humorze?
- nic, prywatne sprawy. Idź rób tą kawę
- Jasne, zaraz wracam - Nie musiałem długo czekać, w prawdzie miałem nadzieję, że się zagada z kimś i będę miał trochę więcej czasu, żeby pobyć w samotności, ale to był właśnie Michał...
- Szybko wróciłeś
- Olo, ja wiem że ty cały czas martwisz się o Krystiana, ale...
- Ale co!? Masz rację Michał martwię się o niego!, ale nie mogę nawet tam pójść, rozumiesz!? Nie mogę wiedzieć co się z nim dzieje i tylko na komendzie słyszę, że jego stan się nie poprawia! - Nie powiem, ale trochę się uniosłem na niego, choć tak naprawdę nic złego nie powiedział, a ja chyba zupełnie niepotrzebnie wybuchnąłem - Ewelina zabroniła mi tam przychodzić, powiedz mi Michał co ja mam zrobić?
- Jesteście przyjaciółmi, znacie się dobrych parę lat i teraz nie powinno ci zależeć na tym co powie Ewelina, idź do niego Olgierd...
- Myślisz, że powinienem?
- Ja nie myślę, ja to wiem. Posłuchaj, może i jestem jeszcze młody i to ty przeżyłeś więcej lat na tym świecie niż ja, ale pamiętaj o jednym...
- No o czym?
- Pamiętaj, że z Eweliną pełnicie dwie różne role w życiu Krystiana, ty jesteś jego przyjacielem, a ona żoną. Dla Krystiana oboje jesteście tak samo ważni... i mimo tego, że są to dwie różne role łączy was jeden cel, w tym przypadku życie Krystiana. Może warto nad tym pomyśleć...
- Pan psyholog się znalazł? Mam iść do niego?
- idź - Może i Michał miał sporo racji, postanowiłem go posłuchać i pojechałem do szpitala. Na szczęście Eweliny nie było, wszedłem do środka i usiadłem obok niego, nie mogłem wytrzymać, tyle miałem mu do powiedzenia, wiedziałem jednak, że mi nie odpowie, w tle słychać było tylko dźwięk maszyn, pozatym wszędzie panowała cisza...
- Siema młody. Jak się dziś czujesz, jest choć trochę lepiej? ... Nie znudziły ci się już te wszystkie rurki i kable, co? ... Wracaj już, bo wiesz jak mnie urządziłeś? Z Rafalskim muszę pracować ... mamy sprawę, ktoś zamordował bezdomnego na tej dzielnicy, której tak nienawidzisz, już nawet słyszę twoją reakcję, że znów musisz tam jechać... kręciło się tam kilkoro gówniarzy, zaczepiali tego bezdomnego, ale wiesz? Nie wydaje mi się, żeby to oni zaatakowali go nożem, z drugiej strony co kto inny mógł od niego chcieć? Nie mamy monitoringu, świadków też nie, bo każdy wolał się trzymać od całej sytuacji z daleka. Jak myślisz kto mógł go zabić? Masz jakieś rady dla mnie?przydałbyś mi się przy tej sprawie, Michał nie jest złym gliną, ale nie ma jeszcze takiego doświadczenia w terenie jak my ... A teraz słuchaj tego, zaczął bawić się w psychologa i wiesz? - Delikatnie się zaśmiałem - Ja niewiem, ale chyba byłby w tym całkiem niezły... Nie długo już zostanę ojcem, znowu... Łucja już nie pracuje, a termin porodu zbliża się wielkimi krokami, a ja... czasami mam ochotę wyjść z domu i odpocząć od tych jej chumorków, wiesz? Czasami mam wrażenie, że jest nawet gorzej niż wtedy jak się pojawiła... Krystian, walcz i nie rób już żadnych numerów, słyszysz? Myślisz, że ja niewiem że ostatnio coś kombibowałeś? Przecież masz dla kogo żyć, Ewelina cię nadal kocha, ona cały czas jest przy tobie, nie zostawiła cię ani na moment... ... Trochę się rozgadałem, nie? Pewnie masz ochotę powiedzieć, żebym się już zamknął... nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym to usłyszeć, ale będę się już zbierał... trzymaj się młody - Kiedy chciałem już wstać zauważyłem, że obok stoi Ewelina
- Ewelina? Ja już wychodzę - położyła dłoń na moim ramieniu
- Zostań...
- naprawdę mogę?
CZYTASZ
Ramię W Ramię
FantastikHistoria przyjaźni, która nie zdarza się często. Dwa różne charaktery, ale jeden wspólny cel...
