83. Gratulacje!

209 7 3
                                        

Perspektywa Krystiana

Od mojej kłótni z Eweliną minęło trzy dni, od tych trzech dni nikt do mnie nie przyszedł, nawet żona. Jedynymi osobami które pojawiały się w sali były pielęgniarki i lekarz, który wczoraj łaskawie oznajmił mi, że powoli mogę wstawać, oczywiście nie mogę wychodzić z sali, jedynie podejść do okna, ale mi dobre wiadomości, bo mogę sobie kurwa usiąść, Niewiem co on sobie myślał, że zacznę się z tego cieszyć i będę najszczęśliwszym człowiek na ziemi? Siedziałem jak idiota sam przez trzy dni, nie mając się nawet do kogo odezwać, miałem już tego dość, nawet nie chciałem się prosić dlatego do nich nie dzwoniłem, bo po co się narzucać, widocznie nie chcieli przychodzić. Wstałem i wyszedłem, jakimś cudem udało mi się załatwić sobie papierosy, poszedłem do łazienki i zapaliłem, ale przestrzelone płuco w tamtym momencie przypomniało o sobie, wróciłem do łóżka i się położyłem, strasznie mnie dusiło, postanowiłem to przeczekać i na chwilę zasnąć, po chwili mieszkania się z kaszlem usnąłem. Obudziłem się chyba dłuższą chwilę później...

Perspektywa Olgierda

Mimo tego, że nie przychodziliśmy do Krystiana, cały czas mieliśmy kontakt z lekarzem, wiedzieliśmy że jest z nim już trochę lepiej. Dlaczego nie przychodziliśmy? Bo Krystian zaczął już przeginać, traktował nas jak wrogów, może ta chwila przerwy pozwoliła mu coś zrozumieć. Dziś jednak poszliśmy do niego, ja Ewelina i Łucja, kiedy weszliśmy do sali zobaczyliśmy, że śpi. Usiedliśmy na krzesłach i czekaliśmy jak wreszcie się obudzi, miałem nadzieję, że wkońcu uda nam się spokojnie porozmawiać. Po godzinie obudził się, ale kiedy tylko nas zobaczył, odwrócił się spowrotem w stronę ściany nawet się nie odzywając...

- Pogadamy? Czy będziesz się teraz zachowywał jak obrażony dzieciak, co? - on tylko się zaśmiał...

- Krystian proszę, porozmawiaj z nami.

- stary, co ty odwalasz? ... Do jasnej cholery Krycha! - Nie wytrzymałem i wkońcu się wydarłem, jego zachowanie coraz bardziej mnie denerwowało

- a co!? Nagle sobie o mnie przypomnieliście?! Gratulacje! W samą porę! - odwrócił się, ale odrazu zaczął się drzeć, to było całkiem w jego stylu

- Przepraszam kochanie, ale ty tak źle nas traktowałeś...

- Ja?! Was!? Nienormalny jesteś!? To wy sobie zrobiliście trzy dni przerwy ode mnie! Fajnie było?!

- Bo zachowujesz się jak kretyn! Nie widzisz jak wszyscy się o ciebie martwią! Może pora wkońcu przestać udawać twardziela!

- martwią? Weź mnie nie rozśmieszaj, zostawiliście mnie tutaj zupełnie samego! I wy mi powiecie, że się martwicie, wiesz co Olo? Naprawdę daruj sobie!

- Olgierd, on ma rację. Zostawiliśmy go, nie powinniśmy, on nas potrzebował...

- Ewelina, ale on sam jest sobie winien, nie pamiętasz już? Przecież mówił, że niechce pomocy

- naprawdę, śmiać mi się z was chce. Wracajcie już lepiej do swoich zajęć, po co odwiedzać kogoś takiego jak ja?

- Krystian skarbie, przepraszam ja już więcej cię nie zostawię, nawet na minutę - Rozumiem, że Ewelina go kochała, ale jeśli zawsze pozwoli mu postawić na swoim to on nigdy niczego się nie nauczy, zawsze wykorzysta jej słabość

- Idź sobie lepiej z Olgierdem i Łucją przecież tak dobrze się bawiliście, macie mnie w dupie! Nic nie rozumiecie... dla mnie też jest to ciężkie, że muszę tutaj leżeć i nawet się nie mogę ruszyć, nie umiecie się postawić w mojej sytuacji, bo lepiej cały czas drzeć na mnie mordę...

- Już się uspokój, zjedz coś...

- Jak będę chciał to zjem, jeśli nie to nie i tyle

- Krystian...

- Co Krystian!? Co Krystian!? Proszę  bardzo bawcie się dobrze... Ja sobie poradzę, ale więcej tu nie przychodźcie - Jak on perfidnie grał na jej uczuciach, ale musiała być twarda i nie mogła się poddać, on zrozumie, ale potrzeba czasu

- Puśćcie mnie, muszę się przejść. Jakbyście chcieli wiedzieć to lekarz pozwolił mi wstawać

- wstawać, ale nie wychodzić

- ty sobie możesz gadać Olo, Odsuń się! - wstał i wyszedł jak gdyby nas tam wogóle nie było, Ewelina chciała iść za nim

- zostań... To nie ma sensu

- Dlaczego on taki jest?

- Co mam ci powiedzieć, skoro sam tego niewiem - Nie wracał przez kolejne kilkanaście minut, powoli zacząłem się nawet ja tym denerwować

- poczekajcie tutaj, ja sprawdzę czy nie wpadł na jakiś glupi pomysł i nie wyszedł ze szpitala - jednak nie zdążyłem wyjść bo minąłem się z nim w drzwiach, przeszedł obok mnie bez słowa, schował coś pod poduszkę, położył się odwracając a stronę ściany...

Ramię W Ramię Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz