Perspektywa Olgierda
Rano pojechałem na komendę, chciałem przesłuchać tego Woźniaka dopóki nie ma Krystiana, czułem że cała ta sytuacja była doskonale zaplanowana, ale nie przez niego a chciałem się tylko dowiedzieć kto za tym stoi tak naprawdę
- Karol ja wiem, że ty nie jesteś jak reszta ludzi Koneckiego, powiedz mi kto ci zlecił zabójstwo policjanta
- To ja... ja tego chciałem
- Przecież byłeś w szpitalu, nie mogłeś go śledzić? Powiedz mi kto za tym stoi?
- to naprawdę ja... uciekłem ze szpitala żeby móc go sledzić... ja wymyśliłem to sobie sam, naprawdę
- gdzie masz telefon z którego wysłałeś do niego groźby?
- Wyrzuciłem do kosza w parku, miałem go zabić, a telefon nie był mi już potrzebny
- dobrze, w takim razie skoro wiemy już, że to ty to powiedz mi jakie sms do niego wysyłałeś i co jeszcze robiłeś?
- Ja... ja... - w momencie kiedy zaczął się jąkać i nie wiedział co powiedzieć miałem już pewność, że on tylko działał na kogoś zlecenie
- Karol, dlaczego bierzesz winę na siebie? Wiesz, że za taką akcję możesz dostać kilkanaście lat i zmarnować sobie życie
- To ja chciałem go zabić, śledziłem go i przebiłem wam oponę
- Przecież sam mówiłeś, że jeśli tego nie zrobisz, to oni ciebie zabiją, to jak jest? Boisz się ich, prawda?
- Nic więcej nie powiem, chyba mam do tego prawo?
- No masz masz, ale ja chce ci tylko pomóc, obiecuję ci, że nikt się nie dowie o tym co mi powiesz
- Chcę już skończyć tą rozmowę
- Przemyśl to jeszcze, nie musisz iść za nich siedzieć - Kiedy mundurowi zabrał go do aresztu, a ja pojechałem do szpitala. Wszedłem do sali, a Krystian jeszcze spał, nie chciałem póki co to budzić, natomiast przerażał mnie opatrunek na jego szyi, to naprawdę mogło skończyć się tragicznie... nie chciałem nawet wyobrażać sobie co by było gdyby wbił ten nóż głębiej. Najgorsze w tym wszystkim byli jednak, to że Krystian chyba nadal podchodził do tego lekceważająco. Po kilku minutach mój partner się obudził
- siema Olo!
- siema, jak chcesz to jeszcze śpij...
- Nie, już się wyspałem. Poczekasz na mnie? Zaraz pójdę po wypis...
- Może lepiej byłoby gdybyś tu jeszcze został, co?
- Nie, po pierwsze o 17 muszę spotkać się z Eweliną, a potem jeszcze jest ta akcja
- ty chyba nie myślisz, że dziś na jaką kolwiek akcję pojedziesz?
- Przecież nic mi nie jest, dobrze o tym wiesz. To tylko małe zadrapania...
- Yhy, ja rozmawiałem dziś rano z Woźniakiem
- I co ci powiedział? - zapytał powoli wstając z łóżka
- Krystian... może i owszem, że za tą akcją z nożem stoi on, ale napewno ktoś mu to zlecił, on działał na kogoś zlecenie
- Napewno nie, gówniarz doskonale to zaplanował
- Nie wydaje mi się... przez większość czasu był w szpitalu nie mógł cię śledzić
- Olo!, złapaliśmy go na gorącym uczynku, nie doszukuj się dziury w całym
- Niewiem, ale dziwne mi się to wydaje
- Pójdziesz po lekarza, żeby dał mi wypis?
- Krycha...
- Nawet nic nie mów, zgodziłem się zostać tutaj tylko na noc.
- No właśnie tak apropo wczoraj ,to możesz mi wytłumaczyć dlaczego go prowokowałeś?
- Bo widziałem, że tego nie zrobi. Za cięki jest na to, żeby kogoś zabić
- a co gdyby...
- to nie gadałbym teraz z tobą tylko leżałbym już w kostnicy
- ale to było zabawne
- Olo, co mam ci innego powiedzieć? Nie ryzykowałbym gdybym wiedział, że jest w stanie to zrobić i tyle. Koniec tematu. Teraz jedziemy na komendę, rozumiesz?
- Tak, tak rozumiem. Usiądź a ja wszystko ci przyniosę
- Dzięki
CZYTASZ
Ramię W Ramię
FantasyHistoria przyjaźni, która nie zdarza się często. Dwa różne charaktery, ale jeden wspólny cel...
