10. Co to za sprawa?

290 9 3
                                        

Perspektywa Krystiana

- Mogę wiedzieć co ty odpieprzasz!? Idź spać! - usłyszałem głos swojej żony, która chyba akurat się obudziła i była wściekła

- Nic, ja tylko chciałem ją przełożyć

- Nie obchodzi mnie co chciałeś zrobić, natychmiast kładź się spać!

- A ty czemu nie śpisz? - Ewelina szarpnęła mnie za nadgarstek, wstałem z kanapy

- Rozumiesz co ja mówię!? Schowaj tą broń i w tej chwili idź się położyć - odłożyłem pistolet spowrotem do szuflady, nie chciałem się już z nią kłócić i poszedłem się położyć do pokoju, niedługo potem dołączyła do mnie też Ewelina, ale położyła się maksymalnie na skraju łóżka i nie odezwała się już ani słowem. Kiedy myślałem, że wreszcie uda mi się zasnąć choć na chwilę zadzwonił Kuba

- Krycha, potrzebny jesteś, dasz radę przyjechać?

- Tak, jestem już w domu - Powiedziałem będąc kompletnie bez sił - Podjedziesz po mnie?

- Będę za 10 minut - wstałem i zacząłem się ubierać, już spodziewałem się jaką awanturę zrobi mi Ewelina jeśli tylko się obudzi, nie musiałem długo się nad tym zastanawiać, ale na szczęście tym razem obeszło się bez zbędnego krzyku...

- Naprawdę Krystian!? Teraz musisz jechać, jak jest środek nocy?

- taka praca..., przecież wiedziałaś z akogo wychodzisz za mąż

- chciałam z tobą rano porozmawiać przy śniadaniu

- Ewelinka, porozmawiamy ale wieczorem jak wrócę

- pewnie jak zwykle w środku nocy, nie mylę się prawda?

- Nie, postaram się wrócić jak najszybciej... - zapewniłem ją choć tak naprawdę nie wiedziałem nic, nawet co to za sprawa

- Zobaczymy... - Położyłem się jeszcze chwilę obok niej delikatnie całując, tym razem nie odepchnęła mnie od siebie

- Mogę cię o coś jeszcze zapytać?

- jak musisz...

- To co mówiłaś przed tem... Ty naprawdę chcesz mnie zostawić?...

- Porozmawiamy o tym jak wrócisz - taka odpowiedź wcale mnie nie satysfakcjonowała, a wręcz przeciwnie martwiłem się jeszcze bardziej, niewiedziałem na czym stoję

- leć już i uważaj na siebie

- Będę - zabrałem broń odznakę i kajdanki i wyszedłem na zewnątrz, gdzie już czekał Kuba. Wchodząc do samochodu, zauważyłem że jego wzrok padł na mnie.

- Ty to na budowie zapierdalałeś na tym urlopie, że taki padnięty jesteś? - Wiem, że nie wyglądałem dobrze i wiedziałem też, że on to zauważył, ale niechciałem żeby o nic pytał, więc szybko odbiłem do niego piłeczkę

- Co to za sprawa?

- Wiesz co, trochę to dziwne, bo małżeństwo zgłosiło zaginięcie dziecka tyle tylko, że do zdarzenia doszło dwa dni temu rano

- jak dwa dni temu? I co niby teraz dopiero to zgłosili?

- To jacyś wysoko postawieni właściciele firmy, weszli w konflikt z jakimś typkiem i cały czas myśleli, że to porwanie dla okupu

- A dalej tak nie myślą, bo?

- Myśleli, że zapłacą i będzie po sprawie, tylko że żadnego rządania nie dostali i godzinę temu zgłosili to do nas

- W porę. Dobra to najpierw jedziemy do nich, a potem na komendę?

- jasna sprawa. Janek już pracuje na miejscu, ale po dwóch dniach wiesz jak będzie ze śladami

- No wiem wiem - cieszyłem się, że wreszcie trafiliśmy na jakąś poważną sprawę, przynajmniej na moment, zapomnę o swoich problemach

Ramię W Ramię Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz