67. Zdenerwowanie!

238 7 6
                                        

Perspektywa Krystiana

Byłem trochę zły na Olgierda, wcale nie miałem ochoty z nim rozmawiać a tym bardziej słuchać tych jego cennych rad, bo przecież on dużo lepiej zna się na życiu i doskonale wszystko wie. Najbardziej wkurzył mnie tym, że chciał zabronić mi jechać na akcje w sprawie, którą zacząłem razem z nim, a przez całą tą strzelaninę i później sytuację z nożem chciał trzymać mnie jak najdalej od tej sprawy, nie miałem zamiaru dać mu wejść sobie na głowę, nie miał prawa decydować za mnie... on nie miał prawa traktować mnie jak dziecko. Pojechaliśmy na komendę i odrazu zjawiliśmy się w gabinecie Kruczkowskiej

- Krystian ty jesteś pewny, że dziś chcesz jechać na tą akcję?

- Przestańcie się głupio pytać! Skoro tutaj jestem, to znaczy, że chce tam jechać!

- Dobra, ale przestań wrzeszczeć, bo nie mam zamiaru słuchać twoich krzyków

- Przepraszam, ale denerwuje mnie to, że Olo cały czas traktuje mnie jak małe dziecko

- bo się tak zachowujesz?! Ty naprawdę nie widzisz, że...

- Skończ! Skończ naprawdę, bo nie będę tego słuchał

- chłopaki, uspokójcie się, teraz skupcie się na sprawie. Wszystko macie dokładnie zaplanowane?

- No tak. Do transakcji ma dojść na obrzeżach miasta, w okolicy pustostanów, będą na transakcji Niemcy do której w dużej ilości ma trafić towar. My wchodzimy dopiero jak przekażą im pieniądze, zatrzymamy całą grupę na gorącym uczynku

- Jesteście pewni, że to oni stoją za zabójstwem Dworskiego?

- Pewności nie mamy, ale spokojnie wszystko wyjdzie na przesłuchaniu, chociaż chyba żaden z nas nie ma wątpliwości, że to oni

- Dobra, lećcie się przygotować i raportucie mi wszystko na bieżąco

- Jasne - wyszliśmy, ale zauważyłem, że Olgierd nie do końca mi ufa, musiałem to z nim załatwić jeszcze przed całą akcją

- możemy pogadać?

- myślałem, że nigdy tego od ciebie nie usłyszę, w takim razie o czym chcesz gadać?

- widzę, że nie ufasz mi? Mogę wiedzieć dlaczego?

- Ufam ci, ale widzę jak kłamiesz. Ja się tylko martwię, ale ty tego nie rozumiesz

- Przestań, przecież powiedziałem ci prawdę, ja niechciałem wziąść tych tabletek żeby się zabić...

- Nie o to chodzi, ale nie gadajmy o tym, bo jeszcze się nie potrzebnie pokłócimy - minęło kilka godzin, ogarneliśmy wszystko i punktualnie o 20 zarówno my ze wsparciem jak i nasi podejrzani pojawiliśmy się na miejscu, kiedy doszło do przekazania pieniędzy razem z antyterrorystami zaczęliśmy zatrzymania, przez chwilę zrobpoozrobiło się małe zamieszanie
- policja! Na ziemię! Wyrzuć broń! Gleba! - Padło kilka strzałów, ale chwilę później wydawało się, że wszystko było zamknięte, a zatrzymani zostali przywiezieni na komendę. Niby wszystko dobrze, ale mi tam brakowało jednego elementu układanki, właściwie to jednej osoby w tym wszystkim. Zostaliśmy jeszcze na miejscu razem z technikami, żeby mieć pewność, że możemy zamykać sprawę

- Dobra Janek nic tu po nas  my z Krychą będziemy się zbierać na komendę, Majka ze Stefanem zostają z tobą

- Myślisz, że sobie nie poradzę?

- Ja wiem, że ty doskonale dasz sobie radę, ale zostają na wszelki wypadek, gdybyś jeszcze potrzebował pomocy

- Nie bądź już taki dobry, ciekawe co się za tym kryje? - podczas tej rozmowy, zmowu przyszedł sms, odzedłem kawałek na bok, tak żeby Olo nie widział mojego zdenerwowania...

Twój koniec jest bliski! Pamiętaj miej oczy dookoła głowy!!!


Ramię W Ramię Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz