23. Rozwód?

293 10 3
                                        

Perspektywa Krystiana

Położyłem się, a chwilę później do sypialni przyszła Ewelina, popatrzyłem na nią uśmiechając się, a ona odwzajemniła ten gest

- co chcesz jeść? - Powiedziała siadając obok, ale ja w tamtym momencie miałem zupełnie inne plany, chwyciłem ją za rękę i pociągnąłem do siebie, tak że położyła się na mnie, na początku niepewnie odsunęła się ode mnie

- Nic, chcę teraz tylko jednego... Ewelina...

- Krystian... wiesz, że nic z tego nie wyjdzie?

-Powiedz mi tylko czy ty też tego chcesz? - Patrzyłem prosto w jej oczy, trzymając jej twarz w swoich dłoniach, naprawdę było jak dawniej, położyła głowę na mojej klatce piersiowej

- górski, nie kuś nie kuś

- to jak będzie Pani górska? - przewróciłem ją na drugą stronę, delikatnie ściągając z niej bluzkę i przytrzymując jej ręce tak, żeby nie mogła się ruszyć

- Aspirancie Górski, wydaje mi się, że byłeś zmęczony, hmm? - cały czas delikatnie swoimi ustami muskała moją twarz, a ja byłem chyba w raju

- Tobą nigdy nie będę zmęczony - tamtej chwili znów się do siebie zbliżyliśmy, tak bardzo ją kochałem. Niewiem jak to się stało, ale chwilę później żadne z nas już nie miało na sobie ubrań, a po wszystkim leżeliśmy wtuleni w siebie, bawiłem się jej włosami i chyba byłem najszczęśliwszym facetem na ziemi, podniosła wzrok i spojrzała na mnie

- Kocham cię...

- Ja ciebie też skarbie. Mamy siebie, pamiętaj o tym...

- ale ja boję się o ciebie i dlatego tak bardzo nienawidzę twojej pracy, Krystian gdyby coś ci się stało to ja niewiem jakbym sobie z tym poradziła. Tu jesteś dla mnie najważniejszy...

- Wiem, że się boisz, ale musisz zrozumieć, że praca w policji to nie jest odrazu wyrok śmierci. Kocham cię i będę robił wszystko, żeby zawsze wracać do ciebie?

- Obiecasz mi, że teraz już będziesz mówił mi o wszystkim?

- będę, masz moje słowo. Kocham cię żono - zauważyłem, że po jej policzku płynie pojedyncza łza, otarłem ja kciukiem - ej, dlaczego płaczesz?

- Przepraszam... - zaczęła jeszcze głośniej płakać, mocniej ją tylko przytuliłem - przeze mnie nigdy nie będziemy normalną rodziną, a wiem jak ty bardzo tego chciałeś...

- Ej, ja cie kocham bez względu na to czy będziemy mieli dzieci czy nie. Najważniejsze, że mam ciebie, a kto wie czy za parę lat wszystko się nie zmieni, Ewelinka naprawdę...

- dziękuję, że mnie po tym wszystkim nie zostawiłeś, po tym jak cię traktowałam. Byłam jakimś potworem, a ty mi wybaczyłeś...

- wiesz dlaczego cię nie zostawiłem? Bo to już nie jest takie hop siup i się rozchodzimy. Jesteś już moją żoną,  a ja jestem tylko zwykłym policjantem i nie stać mnie na rozwód - nagle jej łzy zamieniły się w najpiękniejszy uśmiech pod słońcem, spojrzała tylko na mnie

- Wariat jest z ciebie, wiesz?

- czasami - pocałowałem ją, ale jak zawsze w najmniej odpowiednim momencie byłem potrzebny w pracy, zadzwonił mój telefon i sięgając ręką na szafkę odebrałem go

- No to jest Olo?

- Dasz radę przyjechać na komendę? Ustaliliśmy parę rzeczy co do tych rusków

- No przyjadę jak trzeba... za pół godziny będę

- czekamy - Moja żona spojrzała na mnie, wstała nic się nie odzywając, dopiero po chwili wychodząc z pokoju powiedziała

- spakuję ci coś do jedzenia, a ty się ubieraj...

- Nie jesteś zła?

- jestem, ale co mam ci powiedzieć, przecież nie zacznę znowu na ciebie wrzeszczeć, dopiero co przepraszałam...

Ramię W Ramię Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz