Perspektywa Krystiana
Stałem przed szpitalem i paliłem
Gdy tylko zauważyłem, że Olgierd wyszedł ze szpitala, chciałem siebie niego jak najszybciej dowiedzieć co z moją żoną, miałem nadzieję, że coś mu powiedziała
- i co!?
- Krystian... ona nie chciała ze mną rozmawiać, powiedziała tylko że jak wyjdzie ze szpitala to chce rozwodu, przykro mi stary - tego się właśnie obawiałem, ja już naprawdę nie wiedziałem co mam zrobić, żeby ona chciała ze mną porozmawiać, choć przez moment
- A co z dzieckiem?
- Ja...Ja niewiem Krystian, Ewelina nic nie mówiła na temat dziecka
- ... wracajmy na komendę, mam te nagrania z monitoringu, trzeba to przejrzeć
- Chodź - wróciliśmy na komendę i zajęliśmy się przeglądaniem nagrań z monitoringu, w pewnym momencie zauważyłem coś co przykuło moją uwagę
- Olo!
- Co się tak drzesz?
- spójrz, to auto należy do tego Andrzeja Wrońskiego, jednego z ludzi Koneckiego, tego u którego byłem ostatnio
- Cholera, widać coś więcej?
- Nie, przejrzałem też nagranie z korytarza w okolicach tej godziny, ale nigdzie się nie pojawia
- czyli równie dobrze, może nie mieć z tym nic wspólnego
- Ale był pod tym szpitalem, nie sądzisz, że to nie jest przypadek?!
- Dobra, jak ma cię to uspokoić to chodź do Kruczkowskiej, tak czy tak musimy jej o wszystkim powiedzieć
- No to dawaj, nie mamy czasu, bo zachwilę znajdziemy tego chłopaka, ale martwego - Nie wiem właściwie po co, ale poszliśmy do szefowej
- Co tam macie chłopaki?
- pod szpitalem, z którego zniknął Woźniak na nagraniu widać samochód
- Mam nadzieję, że wiecie do kogo należy?
- Tak, do Andrezja Wrońskiego, to jeden z ludzi pracujących dla Koneckiego...
- Spotkałem się z nim ostatnio, ale udawał, że nie zna żadnego z chłopaków
- po co ty się z nim spotkałeś?
- Kręcił się pod szkołą tych chłopaków
- no dobra, ale to, że był pod szpitalem to jeszcze nie powód, żeby to zatrzymać - Jak mnie wkurzało takie gadanie, już miałem ochotę powiedzieć kilka słów, ale naszczęście się opanowałem
- A możemy z nim chociaż pogadać!? Czy mamy stać i czekać z założonymi rękami jak zabiją drugiego chłopaka!? - Nie zdążyła mi nic odpowiedzieć, bo zadzwonił mój telefon, spojrzałem tylko na wyświetlacz a na mojej twarzy odrazu pojawił się uśmiech, jakiś płomyk nadzieji
- kochanie...
- Nie teraz Krystian, mam do ciebie prośbę...
- Jeżeli czegoś potrzebujesz, ty albo nasze dziecko...
- Chcę żebyś dał mi rozwód, nie mam ochoty chodzić po sądach, załatwmy to jak dorośli ludzie, po co mamy się znienawidzić
- kocham cię... Ja chcę walczyć o nasze małżeństwo, kochanie proszę daj mi szansę
- Nie... Ja nie potrafię... Ja cię już nie kocham...
- A nasze dziecko? Przecież tak bardzo tego chcieliśmy - Nie odpowiedziała mi już tylko się rozłączyła. Wstałem i showałem telefon do kieszeni, już miałem dość tej sytuacji, wiem, że sam zawiniłem, zakręciło mi się w głowie, więc spowrotem usiadłem na krześle, wtedy też z gabinetu Moniki wyszedł Olgierd
- Wszystko wporządku?
- Tak, daj mi 5 minut do łazienki tylko skoczę
- to się streszczaj, Wroński jest w swoim mieszkaniu - Poszedłem do łazienki i oparłem się o umywalkę przemywając twarz zimna wodą, jakby tego było mało to od rana, dostaje jakieś dziwne sms, ktoś mi chyba grozi, ale ja mam to gdzieś, nie mam czasu przejmować się takimi pierdołami...
CZYTASZ
Ramię W Ramię
FantasyHistoria przyjaźni, która nie zdarza się często. Dwa różne charaktery, ale jeden wspólny cel...
