//perspektywa changbina//
______________
Orzeszkojad
wczoraj
12:26
hej Binnie, byłeś może wczoraj pod domem Hwanga? Minho mówi że cię widział XD to byłeś ty?
dzisiaj
1:20
Yyy
nie?
To nie byłem ja
Po co miałbym do niego przychodzić
Przekaż Minho, że chyba się przewidział
________________
Odłożyłem szybko telefon próbując nie myśleć o tym, że włansie okłamałem swojego najlepszego przyjaciela.
Kurwa.
Ręce mi się zaczęły trząść ze stresu.
Co jeżeli on się o tym dowie?
Rzuciłem się zrezygnowany na łóżko, czując buzujący we mnie od kilku godzin alkohol.
Nie upiłem się tak jak ojciec, który dawno już zasnął na sofie, ale nie czułem się w cale trzeźwy.
Chciało mi się ryczeć z byle powodu.
A tak naprawdę z tych wszystkich nagłych problemów, które pojawiły się znienacka, rujnując mi życie.
Sięgnąłem z powrotem po telefon, wybierając numer do Felixa.
Potrzebowałem go teraz.
Jeden sygnał.
Drugi.
Trzeci.
Czwarty.
Poczta głosowa, kurwa mać.
No tak.
Chcę obudzić mojego kwiatuszka o pierwszej w nocy tylko dlatego, że mam jakąś załamkę.
Gratulacje Changbin, puknij się w głowę.
Odrzuciłem telefon na łóżko wpatrując się w ścianę.
Kilka minut później usłyszałem dzwoniący telefon.
To był Lixie.
Oddzwaniał.
- Halo? - zapytałem przybitym głosem.
- Halo? Changbin? Co się stało? Dlaczego do mnie nagle dzwonisz? - usłyszałem zaspany głos przyjaciela.
- Przepraszam Cię Lixie... Już nie ważne, idź spać słońce...
- No chyba se żartujesz, jak mnie obudziłeś już to gadaj co się stało - westchnąłem, próbując nie wybuchnąć płaczem.
Lecz niestety, nie udało mi się.
- Heeej, Binnie? Co jest? Mów szybko...
- Felix, j-ja już nie d-dam rady. T-to wszystko... Tak się nazbierało p-problemów... Z każdej strony j-jestem w dupie... W czarnej... jebanej... dupie... - szlochałem.
- Chodzi o tą sprawę z twoim tatą?
- Nie tylko... - powiedziałem, próbując się przełamać, żeby wygadać się mojemu - w sumie crushowi.
- Co się jeszcze stało?
- Lixie ja... Cholera... to jest takie głupie...
- Mów Binnie, spokojnie... wszystko od początku.
Otarłem łzy i przetarłem zbierający się już katar w nosie.
- Hyunjin mnie szantażował. Wiedział jakimś cudem o moim tacie i mówił, że... jeżeli... jeżeli go nie zaliczę jeden raz, t-to mu wszystko wygada... - głos mi się załamał, a ze strony Felixa słyszałem tylko ciszę.
Kurna.
Zapomniałem.
Miałem mu tego nie mówić.
Japierdole, wiedziałem, że dzwonienie do niego w nocy trochę podpitym to nie jest dobry pomysł.
- I-i...z-zgodziłeś się? - brzmiał na przybitego.
- Nie miałem innego wyboru...
- Podobało Ci się? - zapytał nagle.
- C-co?
- Nie mówiłeś, że cię zgwałcił, więc to znaczy, że nie miałeś nic przeciwko temu... - słyszałem w jego głoście gorzki żal.
- Lixie, j-j-a...ja t-tego-
- PODOBAŁO CI SIĘ, CZY NIE? - podniósł nagle głos, a łza mimowolnie spłynęła mi po policzku.
- Proszę Cię, nie chcę teraz o tym rozmawiać...
- Czyli tak... - wyszeptał.
Westchnąłem.
Zjebałem.
- Jesteś zazdrosny? Serio? O takie coś? - zapytałem, chyba nie wiedząc w co się właśnie pakuję.
- Mówiłeś, że mnie kochasz - powiedział cicho, jakby zawiedzionym głosem, a ja przełknąłem ślinę - Prosiłem cię tylko o czas. Tyko o to... a ty w tym czasie się pieprzysz z kim popadnie? Naprawdę Changbin? Myślałem, że jesteś porządniejszym człowiekiem...
- Felix... mówiłem Ci, że nie miałem innego wyboru. On by mnie zniszczył...
- Mogłeś odmówić. Przyjść porozmawiać, razem byśmy coś wymyślili. Ale ty jak zawsze postępujesz pochopnie.
- DOBRZE! TAK KURWA, PODOBAŁO MI SIĘ I CO? - wybuchnąłem.
- Nic. W takim razie po co dzwonisz do mnie, a nie do Hyunjina? - wiedziałem, że idzie to w złą stronę.
- Lixie... Wysłuchaj mnie, błagam...
- Nie. Idę spać, nie chcę już dłużej cię słuchać. Widocznie miałem rację. Jesteś zwykłym chujem. Najpierw mi dajesz nadzieję, a potem robisz takie coś...
- F-felix... czy ty... - nie mogłem uwierzyć, czy młodszy właśnie mi dał znać, że odwzajemnia moje uczucia?
- Zadzwoń do kogoś innego. Dobranoc - skończył i rozłączył się.
Łzy zaczął zbierać mi się w oczach.
Zraniłem go...
Trzeba było tego nie mówić.
Tak naprawdę chciałem z nim porozmawiać o tym incydencie z mężczyznami, którzy chcieli nam zrobić krzywdę, a my... tak naprawdę się broniliśmy.
To było już dla mnie za dużo.
Nie chciałem już o niczym myśleć.
Z godziny na godzinę wpadam w jeszcze większe gówno.
Z godziny na godzinę tracę ważne dla mnie osoby i moje jedyne wsparcie.
* * *
____________________
[witajcie misiaczki~
ogólnie to urodzinki
mam dopiero
za niecały tydzień
ale postanowiłam
opublikować
te 5 rozdziałów
w niespodziance
właśnie dzisiaj
(tak sobie to
przeliczyłam
i obmyśliłam XD)
więcccccc
miłego maratoniku!
mam nadzieję, że
wam się spodobają^^]
____________________
CZYTASZ
𝓼𝔀𝓮𝓮𝓽 𝓼𝓶𝓮𝓵𝓵 𝓸𝓯 𝓵𝓸𝓿𝓮 || 𝓶𝓲𝓷𝓼𝓾𝓷𝓰
FanfictionGdzie zwykły chłopak - siedemnastoletni Han Jisung - nie zakochuje się w najpopularniejszych idolach, lecz w ich wyjątkowym tancerzu. Jego życie zmienia się diametralnie, kiedy spotyka przypadkiem swojego faworyta w prawdziwym życiu. Czy jest szansa...
