86. Uśmiech, proszę

709 23 491
                                        

Ginny

      Szesnastu.

      Dokładnie tylu uzdrowicieli badało Freda. Dokładnie tylu bezradnie rozłożyło nad nim ręce. Byłam przy każdym z tych badań. Ja, mama i George. Pozostali po pierwszych pięciu porażkach przestali wytrzymywać psychicznie. Uzdrowiciele byli różni. Jedni bardziej zaangażowani, drudzy mniej. Jedni przejęci i chcący szczerze pomóc, inni sceptyczni i źle do nas nastawieni. W ogóle nie zwracałam na to uwagi. Kłóciłam się i pyskowałam, jeśli było trzeba. Jedyne na czym mi zależało to efekty. A nie było żadnych.

      Nie wiedzieliśmy już czy się poddać. Może naszą jedyną nadzieją był James i to, że jeśli on zakończy to piekło, Fred do nas wróci. To, co mówili uzdrowiciele w większości się pokrywało. Nie było punktu zaczepienia. Z perspektywy ich wiedzy Fred był zdrowy. Fizycznie i psychicznie. To, co się z nim działo było w całości wytworem tej obrzydliwej magii, na którą żaden nie znał sposobu. Dumbledore, który przez cały ten czas bardzo o nas dbał, nie pozwalał nam się poddać. Pocieszał, załatwiał kolejnych uzdrowicieli, wyszukując tych wybitnych w swoim fachu. Tych, którzy powinni się znać na problemach natury psychicznej. Żaden nie potrafił pomóc.

      A ja już naprawdę nie miałam pojęcia, kiedy kolejna złudna nadzieja, w końcu ostatecznie pozbawi mnie jakichkolwiek zasobów do jej odczuwania. Za każdym razem łudziłam się tak samo i za każdym razem, tak samo srogo się zawodziłam. Tak samo walczyłam ze łzami, bo choć sama potrzebowałam oparcia, starałam się nim być dla rodziców i braci. Mama miała rację, powtarzając, że nic gorszego od śmierci Freda już nas nie spotka. Że najważniejsze, że jest z nami, a resztę jesteśmy w stanie przetrwać, niezależnie od finału. My może byliśmy w stanie, ale co z nim? Co ze zdolnym, wspaniałym człowiekiem, którego znałam całe swoje życie? Co on, gdyby był świadomy, czułby w tej sytuacji?

      To nie dawało mi spokoju. To tak cholernie mnie gryzło. Nie wspominając o George'u, którego cierpienie było dla mnie gorsze do przełknięcia niż patrzenia na Freda. Już dawno przestał okazywać jakiekolwiek oznaki tego, że w ogóle odbiera bodźce z zewnątrz. Czasami się trząsł, jakby czegoś się bał. Czasami zwijał się w kłębek, jakby przed czymś chciał się schować. Zdarzało mu się też potrząsać głową albo wykonywać niekontrolowane ruchy, jakby wzdrygał się ze strachu, ale to było wszystko. Zauważyłam jedynie, że spokojniejszy robił się przy nas, a bardziej pobudzony, o ile w ogóle można było użyć takiego słowa w jego przypadku, stawał się w obecności uzdrowicieli. W jakiś sposób czuł, że go kochamy i za nic w świecie nie damy go skrzywdzić.

      Otarłam twarz z łez. Siedziałam w maleńkiej kuchni w Muszelce. W całkowitej ciemności, w całkowitej ciszy. Był środek nocy. Piękny zegar tykał cicho, odliczając kolejne sekundy. Każda z nich przybliżała nas do ostatecznego terminu, każda z nich sprawiała, że Jamesowi kurczył się czas. O ironio, dobiegał końca w moje urodziny. Niesamowite, że zamiast zdmuchiwać osiemnaście świeczek mogę być świadkiem zagłady całego naszego świata, całego mojego życia, wobec którego żywiłam naprawdę wielkie nadzieje, zanim to wszystko się zaczęło. O dziwo, żywiłam je nawet wtedy, kiedy trwała wojna, Harry szukał horkruksów, a ja nie miałam pojęcia, gdzie jest, bo wierzyłam w niego w każdej minucie. W każdej sekundzie swojego życia.

      Odkąd ich opuściłam kilka razy zdarzyło mi się porozumiewać się z Hermioną. Prosiłam ją, żeby dała mi znać, kiedy zapadną jakieś ważne decyzje. Wiedziałam, że nie chce mnie martwić i pewnie dlatego nie mówi mi wszystkiego, ale nie byłam głupia. Spodziewałam się tego, w jakim stanie był Harry. Zwłaszcza po tym, jak Charlie przekazał nam wieści o samobójczej śmierci Amosa Diggory. Najbardziej poruszony był tata, który swego czasu bardzo dobrze się z nim znał, ale ogrom naszej własnej tragedii przygniatał nas tak bardzo, że szybko zepchnęliśmy tą smutną wiadomość gdzieś w głąb świadomości. Nie byłam już w stanie czuć więcej bólu.

OraveritisOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz