~Alec~
Skupiony na lekcji Alexander zapisywał w zeszycie zadaną przez nauczyciela pracę domową, kiedy nagle, śpiący obok niego Magnus poruszył się gwałtownie. Alecowi prawie długopis wypadł z ręki.
Bane sprawnie wstał, zarzucił swoją torbę na ramię i wyszedł z ławki, kierując się do wyjścia. Alec obserwował go ze zmarszczonymi brwiami, nie będąc pewnym, co azjatę niespodziewanie opętało, ale nawet zanim Starkweather zdążył się za uczniem odezwać - Bane otworzył drzwi w chwili, kiedy zadzwonił dzwonek.
Ma budzik w głowie...? - mruknął w myślach Lightwood.
Azjata wyszedł z klasy, nawet nie zamykając za sobą drzwi. W sali rozniósł się szum odsuwanych krzeseł, który mieszał się z ostatnimi słowami nauczyciela co do pracy domowej.
Alec się nie spieszył. W spokoju dopisał ostatnie słowa, postawił na końcu kropkę i dopiero wtedy zaczął się pakować. A kiedy już mu się to udało i udał się do wyjścia jako ostatni w klasie, zatrzymał go nauczyciel.
- Zamknij drzwi i podejdź na chwilkę - powiedział Hodge Starkweather. Siedział przy biurku i zapisywał coś w dzienniku.
Alexander nie rozumiał, co nauczyciel może od niego chcieć, ale spełnił jego prośbę. Zamknął drzwi, a rozbudzona gwara uczniów wałęsających się po dzwonku po korytarzu ucichła. Alec podszedł do biurka nauczyciela, odczuwając lekki stres.
- Alec Lightwood, prawda? - zaczął Hodge, odchylając się na krześle. Oparł ręce na podłokietnikach i zawiesił na nastolatku uważny wzrok.
- Um... Tak, czy coś się stało?
- Miałeś jakieś problemy w poprzedniej szkole?
- Em, nie, zdobywałem przeciętne oceny - wzruszył ramionami Alec.
- Nie mówię o ocenach, tylko o zachowaniu - westchnął mężczyzna, jakby sam nie był do końca pewien, o czym mówi, albo czy powinien. - Jakieś przewinienia, bójki, częste wizyty rodziców w szkole?
Alec momentalnie osłupiał.
- Co? Nie, skąd... - pokręcił przecząco głową. Z nerwów poczuł szybsze kołotanie serca. - Nic z tych rzeczy.
- To co robiłeś z Magnusem? Przepraszam w to, co zaraz powiem, ale nie wierzę, że oprowadzał cię po szkole - obserwował Aleca, jakby chciał wyczytać coś z jego zachowania, zdobyć jakiś trop. - Nie jest z tych uczniów. Długo się znacie?
Alexander jednocześnie się uspokoił i rozsierdził.
Że też będę od teraz podejrzewany o złe uczynki przez to, że raz widziano mnie z Bane'm... - mamrotał w myślach. - Niech cię gęś kopnie, Magnus.
- Nie - mruknął Alec. - Poznałem go dopiero wczoraj. A dzisiaj... - przełknął ślinę, główkując nad tym, czy wyznać prawdę. - Dzisiaj po prostu... Zgubiłem się i nie mogłem znaleźć klasy, i później spotkałem jego - nastolatek zdecydował się na szczerość. I tak nie umiał kłamać. - Pokazał mi drogę. Dlatego przyszliśmy razem.
Hodge Starkweather powoli pokiwał głową. Alec błagał w duchu o to, by mężczyzna mu uwierzył. Świat musiałby się na niego już porządnie uwziąć, i to niesprawiedliwie, żeby problemy z pierwszego dnia w nowej szkole ciągnęły się za nim do końca życia w danej placówce.
- No, dobrze... - odezwał się po namyśle nauczyciel. - Widać po tobie, że nie jesteś jednym z tych problematycznych uczniów, dlatego chciałem porozmawiać z tobą w cztery oczy i wyjaśnić sprawę. Wybacz moje podejrzenia... - zaśmiał się lekko. - Ale trzeba zawsze zachowywać czujność. Gdyby Magnus zaczepiał cię znowu, po prostu zgłoś to do mnie, w porządku?
CZYTASZ
𝕎𝕚𝕝𝕝 𝕐𝕠𝕦 𝕊𝕞𝕚𝕝𝕖 𝕋𝕠 𝕄𝕖 𝔸𝕥 𝕋𝕙𝕖 𝔼𝕟𝕕?
Fiksi Penggemar🄼🄰🄻🄴🄲 🄵🄰🄽🄵🄸🄲 Magnus Bane robi wszystko, by uciec spod skrzydeł ojca. Jednak nie jest to takie proste. Asmodeusz, znany mafioza, widzi w swoim synu gangstera, który mu się przyda. Zsyła przez to na niego same problemy. Magnus każdego dnia...
