~Alec~
Alexander uśmiechnął się miło, rozmawiając o szkole z nową koleżanką. Wreszcie udało mu się nawiązać kontakt z kimś ze swojej klasy. Znajomość z Clary i Simonem z klasy rodzeństwa nie zagwarantuje mu przecież tego, że będzie miał z kim siedzieć na własnych lekcjach. Oraz zapewni mu to na przykład to, że nie będzie dzielił ławki z Magnusem.
Tak, może i trochę się o niego martwił, ale nie oznaczało to, że od razu pragnął przyjaźni. Nie zmienił zdania - miał w zamiarze omijać Bane'a szerokim łukiem.
Zwłaszcza, że ostatnio zainteresował się nim trochę za bardzo, w skutek czego wylądował w śmierdzącym pubie, prowadzony przez parę ćpunów i dowiedziawszy się rzeczy, które nawet nie przychodziły mu do głowy. Do obecnego momentu dostawał dreszczy, o ile sobie o danej przygodzie przypominał.
- Na WF-ie można się obijać - mówiła Helen Blackthorn, ładna, piegowata blondynka. - No, tak jakby, ale nie musisz starać się, żeby wygrać jakiś mecz. Wystarczy, że potrzymasz przez chwilę piłkę. Nauczyciel przeważnie nie zwraca na nas uwagi.
- To dobrze - zaśmiał się Alec. - Zastanawiałem się właśnie, jak będzie to wyglądać po tej pierwszej lekcji, gdzie mówił tylko o zasadach.
- Jak na pewno zauważyłeś, brzmiał na znudzonego, jak zwykle. I tak właśnie podchodzi do swojej pracy.
- A gdzie prowadzi lekcje częściej? Na tym boisku za szkołą czy na hali?
Część klasy Aleca - wraz z nim i Helen - spędzała czas w sali, w której zaraz miała rozpocząć się czwarta lekcja. Liczba uczniów w danej klasie narastała z każdą kolejną minutą; kończyli posiłek na stołówce, więc sadowili się w ławkach w odpowiedniej sali. Lightwood usadził się z Helen w ostatniej ławce przy oknie.
- A to już zależy od jego humoru - odpowiedziała Blackthorn. - Jeśli samopoczucie ma dobre, to lądujemy na hali i możemy się obijać, ale jak w czymś powinęła mu się noga, to wyżywa się na nas i idziemy na boisko, nawet, gdy są mrozy albo pada deszcz.
Alexander szykował się do przedstawienia swej skargi na danego nauczyciela, jednak jego wzrok zlokalizował ponowne otwarcie drzwi do klasy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że do środka wkroczył Magnus Bane.
Potrafi tak się spóźnić, że zamiast w połowie lekcji, przyjdzie dopiero na czwartą? - pomyślał Alec, pod wrażeniem, ale nie pozytywnym. - Rozleniwił się na tych "wakacjach" w Kalifornii... Pewnie ma dobry kontakt z ojcem.
Alexander był przygotowany na to, iż zostanie kompletnie zignorowany przez azjatę, jednak stało się coś odwrotnego.
Magnus, gdy tylko go dostrzegł, z werwą ominął pozostałe ławki i podszedł do tej jego i Helen, przerywając dziewczynie w połowie wypowiedzi. I to czymś, co wprawiło Aleca w osłupienie.
- No cześć, kochanie - przywitał się Bane i oparł ręce na blacie stolika, wbijając w Lightwooda intensywne spojrzenie.
Zaskoczona tym najściem Helen podskoczyła, i w tym także momencie zadzwonił dzwonek rozpoczynający lekcję. Do sali punktualnie wszedł nauczyciel, przepuszczając jeszcze kilku uczniów.
Zdębiony Alexander nie miał bladego pojęcia, jak azjacie odpowiedzieć, toteż Magnus nawet na to nie czekał i odezwał się ponownie:
- Blackthorn, znajdź sobie inne krzesełko, co?
Nie musiał nawet na dziewczynę zerknąć; wciąż zaskoczona blondynka szybciutko zgarnęła swoje przybory z blatu, wstała i podreptała do innej ławki.
Magnus usiadł obok Aleca, kiedy nauczyciel zaczął mówić. Bane'owi jednak nie przeszkadzało to w nachyleniu się do Lightwooda i rozpoczęciu własnej konwersacji.
CZYTASZ
𝕎𝕚𝕝𝕝 𝕐𝕠𝕦 𝕊𝕞𝕚𝕝𝕖 𝕋𝕠 𝕄𝕖 𝔸𝕥 𝕋𝕙𝕖 𝔼𝕟𝕕?
Fiksi Penggemar🄼🄰🄻🄴🄲 🄵🄰🄽🄵🄸🄲 Magnus Bane robi wszystko, by uciec spod skrzydeł ojca. Jednak nie jest to takie proste. Asmodeusz, znany mafioza, widzi w swoim synu gangstera, który mu się przyda. Zsyła przez to na niego same problemy. Magnus każdego dnia...
