~Magnus~
- No i po co sprzedałeś mu jakąś trutkę na szczury? - westchnął Bane.
Wokoło kotłowało się coraz więcej uczniów, omijając grupkę Magnusa i wchodząc do sali gimnastycznej, na rozpoczynający się apel.
- Pobili Elliotta! - warknął Raphael. - Gdybym nic nie zrobił, to pewnie i Lily coś by się stało!
- Było to zrobić dyskretniej!
- Odezwał się mistrz dyskrecji - burknął obrażony hiszpan.
Magnus westchnął głośno, kręcąc głową.
Przynajmniej ucierpiała tylko jedna osoba - pomyślał.
- Dopadniemy Richarda, kiedy będzie sam - zaczął markotem Ragnor. - Zbiorę grupkę ludzi. Przytemperujemy go.
- Tylko porządnie - mruknął Magnus, zmęczony kłótnią.
- Hej - nagle na widoku zjawiła się Catarina.
Była ślicznie ubrana w galowy strój, czego nie można było powiedzieć o Magnusie, Ragnorze i Raphaelu, wyglądających tak jak zwykle.
- Nie za krótka spódniczka? - zakpił na powitanie Santiago.
- Spójrz na siebie - odgryzła się Cat, i skupiła wzrok na Magnusie, a konkretniej na jego ręce. - A ci co się znowu stało?
- Prawie trzepnął w autobus - zaśmiał się Ragnor. Humor od razu dopisał i hiszpanowi, kiedy usłyszał o nieszczęściu Bane'a. - Ale akurat ktoś z niego wychodził, więc nasz Bane prawie zabił jakiegoś typa.
- Przynajmniej miałem na co popatrzeć - rzekł uśmiechnięty Magnus. - Chłopczyna miał śliczne oczy.
- Mhm, za to to ślicznie nie wygląda... - Loss, urodzona i prywatna pielęgniarka swojej grupki głupich przyjaciół, chwyciła rękę Magnusa.
Wykręciła ją, by Bane mógł dostrzec swój łokieć - krwawiący. Kilka kropelek ciemnoczerwonego płynu znajdowało się nawet na podłodze. Magnus tego nie zauważył. Jednak nie to było najgorsze.
- Cholera... - zakwilił azjata, widząc porwany materiał swojej koszuli. - Moje ciuchy...
Catarina westchnęła z pomstą do boga, wywracając jednocześnie oczami.
- Marsz do pielęgniarki - rozkazała surowo. - A wy na apel... - popchała Ragnora i Raphaela w stronę drzwi, przez które wchodziły tylko pojedyncze osoby.
Magnusowi przez chwilę zdawało się, że zobaczył dwójkę osób, blondyna i czarnowłosą, którzy byli świadkami jego wywrotki. Szybko jednak skupił się na swojej przyjaciółce.
- Wolałbym, żebyś ty mnie opatrzyła - wyznał. - Ta stara baba znowu będzie się mnie wypytywać o historię mego życia, jakby samo "upadłem" jej nie wystarczyło.
- Apel się zaczął - powiedziała wyniośle Loss i cofnęła się w stronę Ragnora, który trzymał jej drzwi od hali. - A ty przecież lubisz gadać od rzeczy. Miło spędzisz czas. Opowiedz jej o tym chłopaku z pięknymi oczami - uśmiechnęła się niewinnie i zniknęła w sali gimnastycznej.
Na holu zrobiło się przeraźliwie cicho. Do czasu, aż w środku pomieszczenia nie rozległ się dźwięk mikrofonu. Dyrektor zaczął witać uczniów po wakacyjnej przerwie.
Nie ma to jak apel ze sztucznymi słowami o tęsknocie nauczycieli za uczniami i na odwrót. Magnus kompletnie zapomniał - jak zwykle z resztą - że jest pierwszy dzień szkoły. Na dworze było mu tak zimno, iż myślał, że to już środek jesieni, a tu się okazuje, że dopiero wrzesień. Cóż, Bane opuszczał tyle szkolnych zajęć, iż stracił poczucie czasu.
CZYTASZ
𝕎𝕚𝕝𝕝 𝕐𝕠𝕦 𝕊𝕞𝕚𝕝𝕖 𝕋𝕠 𝕄𝕖 𝔸𝕥 𝕋𝕙𝕖 𝔼𝕟𝕕?
Fan-Fiction🄼🄰🄻🄴🄲 🄵🄰🄽🄵🄸🄲 Magnus Bane robi wszystko, by uciec spod skrzydeł ojca. Jednak nie jest to takie proste. Asmodeusz, znany mafioza, widzi w swoim synu gangstera, który mu się przyda. Zsyła przez to na niego same problemy. Magnus każdego dnia...
